sobota, 14 lipca 2018

Przyjaźń, która ma się dobrze


Kolejny wieczór przed salą gimnastyczną w Biforco zaczynają się próby do turnieju złotego rusztu. 
- Chłopcy powinni być na boisku - mówię do S. i łapię za klamkę furtki. 
Furtka zamknięta, ale zaraz zjawia się znajomy z kluczami i pozwala nam wejść na teren sportowy.
- A ragazzi to jak przeszli? - pytam L.
- No wiesz... - mężczyzna uśmiecha się i ręką symuluje skok przez płot. 
Po kilku krokach widzimy na murawie naszą czwórkę. Najmłodszy po moim pytaniu - Jak wy się tu dostaliście? - zaraz ze szczerością, na jaką stać tylko dziecko wszystko wyjaśnia:
- Oni górą, a ja dziurą!
Nikt za to nie gani, nikt nie krzyczy. Chłopcy przyszli pograć w piłkę i wystarczy. Było zamknięte, więc znaleźli sposób. Uśmiechamy się tylko do całego zajścia, bo czy w dzisiejszych czasach są jeszcze dzieciaki, które skaczą przez płot, żeby pokopać piłkę?? Na pewno tak, ale myślę, że mimo wszystko to już zdecydowana mniejszość. 
Patrzymy na ich grę spacerując torem dla biegaczy dookoła boiska. Lata mijają, chłopcy widzą się rzadko, ale kiedy już się spotykają wciąż jest między nimi ta chemia, która była pomiędzy drugim, a trzecim piętrem grochowskiego bloku.


- Wasze rzeki takie ładne - mówi S. 
- Ładne, ładne - nie mogę zaprzeczyć. 
Nasze rzeki rzeczywiście takie ładne... Cieszą młodych i starych. Ciche szemranie wypełnia doliny, słońce odbija się w czystych wodach, tajemnicze zakola, bajkowe kaskady...


Czas w gronie starych Przyjaciół dobiegł końca. Czas nie długi, ale jak zawsze ciepły i radosny. Czas przegadany, czas spokojny. Czas przy stole, czas nad rzeką. Dobry czas. 
Wracajcie szczęśliwie do domu z dobrymi wspomnieniami, a my będziemy czekać na kolejny raz.

MNIEJSZOŚĆ to po włosku MINORANZA (wym. minoranca)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj