niedziela, 21 lipca 2019

Żeby słoneczniki nigdy nie przekwitały...


A teraz wyobraźmy sobie toskańską, wiejską doskonałość... Jest droga. Niby zwykła polna droga. Droga, która bierze początek przy kamiennym domu. Droga wije się pomiędzy dwoma ciągnącymi się bez końca polami. Polami, na które prosto z nieba zeszło na ziemię słońce...
Od niektórych widoków można czasem oszaleć ze szczęścia. Euforia i gardło wzruszeniem zawiązane na supeł...

Wybraliśmy się na przełęcz oddzielającą naszą dolinę od doliny Lutirano, by zobaczyć, czy inne skromniutkie pole, które wypatrzyłam wiosną jest już w pełnym rozkwicie, a tymczasem znaleźliśmy prawdziwy skarb. Zupełnie nieoczekiwanie. 


To nie było tylko zwykłe pole słoneczników. To był słonecznikowy raj otoczony zielenią apenińskich wzgórz i cały ten raj przez chwilę należał tylko do mnie. Dookoła nikogo, ani żywej duszy. Przez chwilę wyobrażałam sobie, że ten kamienny dom na początku drogi należy do mnie, że wyszłam na krótki poobiedni spacer po własnym obejściu. Marzenia są energią zasilającą naszą codzienność...


 - Już prawie koniec wakacji... - jęknął Mikołaj rozciągnięty leniwie na leżaku.
- Jaki koniec??? Przecież to jeszcze nawet nie połowa! 
- Ale już prawie koniec lipca...
- Jaki koniec?? Dziś 20! Jeszcze jedna trzecia go została! Ej! Nie wyprzedzaj mnie w opłakiwaniu lata!
Jaka matka taki syn... Ale co zrobić, kiedy człowiekowi jest tak dobrze, że z jednej strony cieszy się jak wariat z każdej minuty, a z drugiej ma ochotę się rozpłakać z tęsknoty za każdą chwilą minioną.
Żeby tak lato trwało i trwało, żeby ranki budziły się upalne, żeby nie słabł zapach przydomowej lawendy i nie cichło grzechotanie cykad, żeby dnia nie ubywało, żeby dzieci pozostały dziećmi, żeby słoneczniki nigdy nie przekwitały...

PRZEKWITNĄĆ - SFIORIRE (wym. sfiorire)

sobota, 20 lipca 2019

La Selva Oscura w Palazzuolo sul Senio


Palazzuolo sul Serio znów spowiła atmosfera średniowiecza. Tegoroczne feste medievali odbywają się pod tytułem - "La Selva Oscura". To jest jednocześnie wstęp do Boskiej Komedii Dantego i jako ciekawostkę, powiem Wam, że tak jak dzieci w Polsce wkuwają na pamięć Inwokację, tak włoskie dzieci recytują ten fragment:


Cała impreza potrwa do niedzieli i myślę, że największe atrakcje będą czekały na przybywających dopiero dziś. My jednak dziś nie damy rady do Palazzuolo zawitać, więc wtopiliśmy się w średniowieczny klimat już wczoraj wieczorem, kiedy to Celtowie i inni dopiero rozbijali swoje namioty nad rzeką. 
W każdym razie wraz z nastaniem ciemności miasteczko się wypełniło, rozbłysło nastrojowymi światłami i rozbrzmiało dźwiękiem bębnów. Coroczny spektakl pod gołym niebem zaczął się zabawnymi popisami błaznów, a najciemniejsze zaułki miasteczka z wiejącą lekką grozą scenerią miały być miejscem pomniejszych improwizowanych scenek.

To wszystko i jeszcze więcej - bo przecież poza tym są jeszcze "średniowieczne" przysmaki i wino i sokolnicy i "średniowieczny" plac zabaw - czeka na Was dziś i jutro, zabawa trwa od rana do wieczora, choć oczywiście późno wieczorna atmosfera ma swój niepowtarzalny urok. 

Do średniowiecznych fest w Palazzuolo mam ogromny sentyment, była to bowiem pierwsza duża impreza w okolicy, którą odkryliśmy będąc jeszcze tylko turystami. Zachwyceni chłopcy biegali wtedy i w kolejnych latach od straganu do straganu wymachując mieczami, a w tym roku po raz pierwszy straganami z drewnianym "orężem" nie byli zainteresowani... To niezaprzeczalny znak, że bezpowrotnie wydorośleli. 


A dziś czeka nas porządkowo organizacyjna sobota, pracująca i zajmująca. Mam nadzieję, że szybko nam się uda ze wszystkim uporać, bym choć trochę mogła pocieszyć się wolnym dniem... 
Na środku salonu stoją dwa kosze brzoskwiń, śliwek, moreli i trochę grzybów. Trzeba coś z tym zrobić, bo przejeść tego w życiu nie damy rady! Wczoraj zakręciłam śliwkowe powidła, dziś może zajmę się brzoskwiniami? I te grzyby! Na obiad będzie prawdziwa uczta!
Dobrej soboty!!!

PUSZCZA to po włosku SELVA (wym. selwa) 


piątek, 19 lipca 2019

Nowy pomysł na czwartkowe mercatini - antyczne smaki!


Marradi znów ożyło w czwartkowe wieczory! Trzeba było coś zmienić, trzeba było zaproponować coś nowego, by marradyjczyków przyciągnąć na plac. Ktoś wpadł na wspaniały pomysł, żeby stragany urozmaicić kulinarnymi atrakcjami. 
I tak oto tego lata na placu w Marradi będziemy przypominać sobie i poznawać zapomniane smaki. Na pierwszy ogień poszły pieczone na blasze tortelli di patate i smażona polenta z raviggiolo. Marradyjczycy nie zawiedli i na placu znów zagęściło się tak jak dawniej, a tortelli cieszyły się takim powodzeniem, że w końcu ich zabrakło. 


Tak naprawdę nie chodzi o to co się je, tylko gdzie i z kim. Chodzi o to, by mieć pretekst do wyjścia z domu, do spacerowania w te i we w te, do rozmów ze znajomymi. To jest ta niezwykła potrzeba Włochów do bycia razem, coś czym wciąż zadziwiają się turyści i co sprawia, że człowiek czuje się tutaj tak dobrze i swojsko.  


Obecni marradyjscy Goście mieli zatem okazję skosztować nie tylko lokalnych przysmaków, ale też tutejszego folkloru. Na placu rozbrzmiewał głos Antonio wyśpiewującego włoskie szlagiery, Gosto siedział zadumany w "pierwszym rzędzie", dzieci na krawężniku umorusane zajadały lody. 
Chłopców i Mario, kiedy już  opuściłam Gości, zastałam przy barowym stoliku, a wszyscy trzej mieli szubrawe miny. Mikołaj trzymał w ręku zdrapkę i w momencie, kiedy się pojawiłam, obmyślali plan jak tu mnie nabrać na wygraną 50.000 euro. 


A potem zapadł wieczór... Wieczór jeszcze rześki, ze sweterkiem na ramionach. Ostatni z rześkich wieczorów, nim znów wezmą nas w objęcia Lucyfery i im podobne. 
Dziś czeka nas kolejny ciekawy wieczór - tym razem w Palazzuolo, gdzie rozpoczną się widowiskowe Le Feste Medievali. A kiedy już skończę opowiadać Wam o wszystkich lokalnych atrakcjach, które ubarwiają nam mijające lipcowe dni, pokażę też moje wczorajsze odkrycie, którego przedsmak możecie znaleźć na moim Instagramie - niezwykłe pole słoneczników! Kwintesencja lata...
Dobrego weekendu!!!
ZDRAPKA to po włosku GRATTA E VINCI  (wym. gratta e winczi)


Drukuj