środa, 25 lipca 2018

Miłość gorąca jak lato, zmiana turnusu i urodziny, których nie ma jak świętować


Rankiem po burzy na niebie jeszcze sino burym ukazuje się tęcza. Może nie jakaś spektakularna, ale tęcza to zawsze tęcza. Po rześkim poranku przychodzi gorące południe. Tak gorące jak serce Mikołaja. 
- Kocham cię mamusiu! - wykrzykuje soczyście ze szczerego serca. - Trzeba mówić takie rzeczy, prawda? Bo jakbyś się jutro zapadła pod ziemię... 
- Prawda. Ja też cię kocham nad życie.
Tak czy inaczej mam nadzieję szybko pod ziemię, ani nigdzie indziej się nie zapaść.



Wieczorem siadam z moimi Gośćmi do pożegnalnej, wspólnej kolacji. Stół się ugina, kto to wszystko zje?! Mikołaj zajada się przygotowanym przez Gości mięskiem i nachwalić się nie może. - Zrobisz takie samo? - prosi. 
Kilka dni minęło jak błyskawica. Kochani A. i A. dziękujemy za wspólny czas! Wracajcie szczęśliwie do domu i pamiętajcie, że zawsze będzie nam miło Was gościć! Jest jeszcze wiele pięknych szlaków do przewędrowania...

Dom z Kamienia pustoszeje tylko na kilka dni. Już niedługo przyjmie kolejnych Gości. Przed nami nowe festy, wyprawy, biesiady. Czas, w którym przecinają się nasze drogi, rodzą nowe znajomości, odświeżają stare. Czas, wspólny czas, który tworzy historię tego domu. 


25 lipca to dla mnie szczególna data. 
Gdyby żył dziś świętowałby siódemkowe urodziny - 77 lat. Trudno mi to sobie nawet wyobrazić, bo dla mnie na zawsze pozostał młodym człowiekiem, da non credere - prawie w moim wieku... 
Czasem zastanawiam się jakby wyglądał, czym by się interesował, co myślałby o tym i o tamtym. Nie ma dnia, by myśli choć na chwilę nie powędrowały w jego kierunku. Gdziekolwiek jesteś Tato - wszystkiego dobrego z okazji urodzin!

NIE DO UWIERZENIA - DA NON CREDERE (wym. da non kredere)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj