piątek, 13 kwietnia 2018

Szafirki i kukanie kukułki

wiosenne łąki w Toskanii

Był taki rok, kiedy wzgórza nad doliną pokryły się morzem margerytek i taki, kiedy dywany fiołków słały się wszędzie gdzie nie spojrzeć, był też i taki, kiedy wiosna wykipiała drobnymi białymi kwiatkami. Zawsze jakaś zmiana, zawsze coś nowego i ten rok, przedziwny rok podarował nam coś zaskakującego...
Łąki rozkwitły szafirkami!


To kolejny kwiat, który kojarzyłam raczej z ogródkiem lub kwiaciarnią, a nie z "wolnym wybiegiem". Wiosna toskańska oszalała. Apeniny nabierają niezwykłych kolorów. Do tej pory muscari - tak po włosku nazywają się szafirki - kwitły pojedynczo, były raczej rzadkością, to tu to tam drobny fioletowy łepek wychylał się spośród traw, a teraz...   


Łąki całe szafirkami malowane, a obok nich mlecze, stokrotki i wciąż jeszcze obecne ostatnim, już nieco wyblakłym lila fioletem kwiaty san Giuseppe. Z zachwytu mowę odbiera. 
Niebo się wypogadza, drzewa wypuszczają liście, zieleń coraz bardziej robi się soczysta, intensywna, a powietrze znów pachnie!  

wiosna w Toskanii

Fotografuję namiętnie pian del cucco - bo choć szafirki, jak wspomniałam, oficjalnie nazywają się muscari, to jednak nikt ich tak tutaj nie nazywa. Najpierw myślałam, że to pan del cucco, mało tego - myślał tak całe życie nawet Mario. Tłumacząc dosłownie, znaczyłoby to - chleb kukułki. Wydaje się nawet logiczne, bo teraz kiedy szafirki zakwitły, niesie się też po łąkach jej kukanie.
Jakby jednak logiczne nie było, to nie jest PAN tylko PIAN i tego wytłumaczyć już nie umiem. Zwał jak zwał, w każdym razie jak powiedział zadziwiony Mario, prawie siedemdziesiąt wiosen przeżył, a wiosny tak bogatej w pian del cucco nie widział!



Miałabym ochotę złapać w garść długą sukienkę, zakasać ją i biec po tych łąkach kolorowych do utraty tchu. Ale na trawach wisi jeszcze woda z porannego deszczu. Tymczasem kukułka dalej kuka, a ja zaczynam w pośpiechu przekopywać podręczną torebeczkę. Mam! Całe dwa centy! Lepsze to niż nic. Ważne, żeby nie dać się okukać! 
Obok nas imponujące ślady, widać przed nami spacerował tędy pokaźny czworonóg. 
Z radością odkryłam, że i w ginestre drgnęło nowe życie i gołe do tej pory badyle zaczęły oblepiać się nowymi listeczkami, przy kamiennych domach obsypał się fioletem rozmaryn, a przed Domem z Kamienia zakwitły tulipany. I w winnicach też już wiosna i wszędzie wiosna, w duszy, w głowie, w sercu ...

KUKUŁKA to po włosku CUCULO albo CUCCO (wym. kukulo, kukko)

Całkiem spora bestia.... Nie zwracać uwagi na temperaturę. Telefon zastrajkował i nie chciał się uaktualnić.
Wiosna w winnicy

6 komentarzy:

  1. Odliczamy dni i godziny....jest pięknie a myślę,że w rzeczywistosci bedzie jeszcze piekniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu glicine zakwitnie chyba dokładnie na Wasz przyjazd:))) Traficie w jeden z najładniejszych momentów:)

      Usuń
  2. Cudna wiosna ! Szafirki kocham niezmiennie :-)
    Podczytuję od dawna, choć nie komentowałam dotąd.
    Podziwiam.

    Serdeczności

    Maggie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj zatem w Kamiennym Domu. Zawsze jest mi miło kiedy Czytelnicy się odzywają, wtedy czuję, że nie piszę sama do siebie:) Dobrego weekendu!

      Usuń
  3. Kasiu,ciesze sie bardzo,ze bede mogła troszke dla siebie uszczknac z Kamiennego Domu, zabrac w sercu,myslach i na zdjeciach:-)))

    OdpowiedzUsuń

Drukuj