wtorek, 20 marca 2018

Amarone czy Bonarda?


Rankiem z Bolonii dochodziły wieści o śniegu. Śledziliśmy prognozy wyjątkowo ciekawi, co też pogoda wyprawia na nizinie, bo klasa Mikołaja pojechała na wycieczkę właśnie do stolicy Emilii - Romanii. Śnieg zniknął tam na szczęście tak szybko jak się pojawił i już nikogo nie straszył. W Marradi przez większą część dnia padał deszcz. Niby w pewnym momencie zmieszał się z czymś, co można nazwać tworem śniegopodobnym, ale na tym poprzestało i żadna zapowiadana śnieżyca się z tego nie zrobiła. Można już chyba ogłosić, że Mario wygrał zakład, a ja z radością pomaszeruję dziś do sklepu po butelkę Bonardy. Nigdy nie cieszyłam się z przegranej tak jak teraz. Amarone wypijemy innym razem.

***
- Pusia dziwnie bez Bobasa w domu. 
- Wiem, bardzo dziwnie. Mógłby już wrócić. 
- Tak jakoś za cicho... 
Mikołaj wrócił przed kolacją rozemocjonowany z włosem rozwianym i z wypiekami na twarzy i zaraz zrelacjonował dzień spędzony w Bolonii. Najwięcej mówił o słuchaniu muzyki w autokarze, o wymianie kanapek, o pękaniu ze śmiechu przy żartach A., o tym, że prof E. spał tak śmiesznie, kiedy wracali itp... itd... 
O tym, co robili na warsztatach wiem tak naprawdę niewiele. Mikołaj ograniczył się do komicznych popisów i jak na domowego kabareciarza przystało zaprezentował krótką satyrę na temat przewodniczki - opiekunki. Najistotniejszą część dnia - laboratorio - skwitował lapidarnie: mi è piaciuto. Kropka. Więcej się człowiek nie dowie. 
Tak czy inaczej rację miał Tomek - dziwnie w domu bez "Bobasa"...

***
Temperatury spadły tak jak zapowiadano. Nawet jeśli śnieg do nas nie dotarł, to jednak o piątej rano już nie widać dziewięciu stopni tylko zaledwie 3. Nie martwię się, bo to przecież chwilowe, a przyroda mam wrażenie już się tym przeciąganiem zimy zniecierpliwiła i choć wszyscy jeszcze paradują okutani w puchowe kapoty, to w krajobrazie kwiatów z każdym dniem przybywa. Mam nadzieję, że zapowiadane od jutra słońce kolorom, a zwłaszcza wyczekanej zieleni pomoże i świat po zimie wreszcie przepoczwarzy się tak jak należy.

PODOBAŁO MI SIĘ to po włosku MI È PIACIUTO (wym. mi e piaciuto)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj