piątek, 4 maja 2018

Wieści z północy


Byłam chyba jedyną mamą ze szklącymi się oczami, kiedy rankiem autokar wolno odjeżdżał spod szkoły. Tak już mam i nie ma co nad tym deliberować. Wcześniej czy później przyzwyczaję się do półpustego czy potem całkiem pustego domu, do pożegnań i powitań. Może dokupię sobie wtedy więcej kaczek, trochę kur i gęsi... 

Wieczorem wyczekiwałam z niecierpliwoscią wieści z północy Italii. Tomek dostał na wycieczkę telefon, ale prosił, żeby nie dzwonić. Sam obiecał odezwać się w wolnej chwili.
Kolację przygotował Mario. Pizza jak zwykle była genialna. Przy ostatnim kęsie odskoczyłam od stołu jak oparzona na dźwięk telefonu.
- To na pewno Tomi! ... Ciao amore! Come stai??
Tomek spokojnym głosem relacjonował dzień. Mimo złych prognoz, szczęśliwie deszcz przyszedł w momencie, kiedy już zakwaterowali się w hotelu. Dobór towarzystwa w pokoju hotelowym też potoczył się po jego myśli - to, jakby nie było, bardzo ważny element podróży! 
Opowiadał o tym co widział i co sfilmował i obiecał o wszystkim dokładnie opowiedzieć po powrocie.
- Czyli wszystko dobrze amore?
- Tak. Tylko woda mi się w plecaku wylała...
- O matko? Ale jak? 
- Żartowałem!
- To co ty matkę straszysz! Dobrze... Już nie przeszkadzam, szykujecie się pewnie na kolację. 
Tu słuchawkę na chwilę przejął Mikołaj, chciał nawet kaczki podać do telefonu, ale nie były zbyt rozmowne, potem jeszcze Mario wtrącił dwa słowa i na koniec znów ja na momencik z najważniejszą informacją:
- Ti voglio tanto bene...

Mam nadzieję, że dziś przyniesie kolejne piękne doznania, że wrażenia z tej podróży dzieciaki poniosą ze sobą w dorosłe życie. Że kiedyś jako dorośli powrócą w tamte miejsca i z rozrzewnieniem będą wspominać szczenięce - młodzieńcze lata. 

Dziś znów myślę sobie: jak dobrze tu być! Jak dobrze, że chłopcy mają tyle możliwości, że odkrywają Italię po swojemu, że chłoną ten piękny świat, który ich otacza, że czerpią z niego pełnymi garściami...

Mam nadzieję, że pogoda na północy nie będzie dziś aż taka upiorna jak zapowiadają. Niech te dzieciaki mają dobry dzień. 

Tymczasem dotelepaliśmy się do pierwszego majowego piątku i przed nami weekend bez zobowiązań. Karuzela rozkręci się od poniedziałku, więc mam nadzieję w te dwa dni nieco podładować mocno nadwyrężone akumulatory. 
  
WSZYSTKO DOBRZE! - to po włosku TUTTO BENE! (wym. tutto bene) 


7 komentarzy:

  1. Dzień dobry czasami trochę smutno że w samych superlatywach mówi Pani o Italii. U nas też jest pięknie, też są piękni dobrzy ludzie, też są mądrzy nauczyciele. Pozdrawiam Wiesia z Torunia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież nie zaprzeczam temu co Pani napisała. Oczywiście, że są. Sama znam kilku osobiście. Ale niestety już o systemie szkolnictwa chyba dobrego słowa powiedzieć nie można... Dobrzy ludzie są wszędzie. Temu też nigdy nie zaprzeczyłam. Piszę psalmy pochwalne o Italii, bo tu mi dobrze tu znalazłam swoje miejsce. Polska w ostatnich latach zbyt zraniła bym miała za nią tęsknić. Takie życie.

      Usuń
    2. Pani Kadii tak bardzo Pania rozumie...Jest Pani wspaniałą osobą.Choć sie nie znamy Pani mi tyle pomaga..naprawdę..Cieszę się tak bardzo że spełniły sie Pani marzenia.To cudowne.I ja także wierzę ze i moje się spełnią.Pozdrawiam i czekam na relację Tomka.Aneta Kuczma

      Usuń
  2. Jednak takiego piękna architektury jak w Ialii / u nas z wiadomych przyczyn pozostalo niewiele a to co sie teraz buduje to sa najczęściej pseudonowoczesne koszmarki / , serdecznych , otwartych ludzi nie spotyka sie często w Polsce. I to nie bieda , tylko charakterki. Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest... Nikt nie mówi, że Polska brzydka, ale daleko jej w kwestii piękna do Italii i to zwrowno pod kątem architektury jak i natury.

      Usuń
  3. Trudno tu porownywac kraj, ktory z Niemcami i Japonia nalezal do osi i nie byl w 80 % zniszczony. Trudno tez mowic o losach naszego dziedzictwa narodowego w czasie naszej burzliwej historii wlaczajac lata zaborow i komunistyczna okupacje. To i tak cud prawdziwy, ze ta Polska, ktorej przez 120 lat nie bylo nawet na mapie ciagle istnieje! Takie mamy polozenie i takie a nie inne losy. A co do charakterow to w Polsce bylo najmniej historycznie kolaboratorow, tylko 1% ludnosci, nie wiem czy tym moze poszczycic sie jakis inny jeszcze kraj. Znam odpowiedz. Nie nie moze. Watka

    OdpowiedzUsuń
  4. W nawiasie zawarłam wszystko to co Pani napisała . Nie zmienia to faktu , że sa miejsca na ziemi piękniejsze i przyjazniejsze do zycia. I nie trzeba się z tego powodu smucić tylko raczej cieszyć , że szczęsliwie zyjemy w czasach otwartch granic i możliwości wyboru . .Zachwyt nad miejscem ktore wybraliśmy do życia jest wielkim szczęściem ,bo przeciaż każda zmiana nawet w obrębie miasta niesie za sobą ryzyko rozczarowania. Mieszkając na trzecim piętrze mam we wszystkich oknach drzewa. We WSZYSTKICH . I to jest tez moje szczęście. Moja ''Little Italy '' Marta

    OdpowiedzUsuń

Drukuj