niedziela, 12 sierpnia 2018

Kanapowe życie


Pół dnia przeleżałam na kanapie. Taka to była moja uciecha z targu San Lorenzo. Mario przywiózł zakupy i glinę, Mikołaj posprzątał, Tomek pomógł zakwaterować Gości w Palazzo Torriani, a ja tylko leżałam i odpoczywałam. Starałam się nie dostrzegać, że powoli i sierpień dobił do wieku średniego. Niestety jak człowiek tak siedzi bezczynnie, to za dużo myśli. Miałam wrażenie, że zmieniły się kolory, że świat pachnie teraz inaczej, że lato bardzo się zestarzało...
Telefon dźwięczał bez przerwy. Anka meldowała się co kilka kilometrów, grupa biforcowa na watsappie wciąż żyła zwycięstwem. Nim nastało południe wpadła Ellen zobaczyć jak moja kostka, potem dotrzymały mi chwilę towarzystwa M. i B. Wysączyłyśmy prosecco, pośmiałyśmy się, a Mario w międzyczasie zakręcił maseczkę glinianą i oblepił nią całą moją kostkę. Noga nie wyglądała już jak dorodny serdelek, tylko jak zgniły serdel. Stwierdziłam, że jeśli to zadziała i kostka znów zrobi się smukła, to cała się tą gliną potraktuję... 
Wieczorem zaczęłam kuśtykać. Pokuśtykałam z M. do baru i z Anką do jej lokum, bo oto Mama i świta dotarli szczęśliwie do Biforco i razem zasiedliśmy do stołu. 


Nim poszłam spać o kostkę zapytało się jeszcze kilka osób - nasz caporione, Ellen, sąsiedzi i inni znajomi biforchesi. Mario też zatrzymał się na kilka słów w drodze do domu. 
Dziś po tych glinianych kuracjach jest lepiej. Kuśtykam z mniejszym bólem, ale oczywiście do smukłej kostki jeszcze droga daleka. Wciąż jednak łudzę się, że we wtorek powędruję pod gwiazdami szczytami Apeninów. Okładam dalej gliną, naciągam skarpetę i czekam.

Muszę być w formie, bo tydzień zapowiada się bardzo intensywnie. Będzie dużo muzyki, dobrego jedzenia, będzie Ferragosto i sfoglieria w Popolano, dotrą do Biforco kolejni Goście i jeszcze następni, a na koniec magia Nocy Czarownic spowije całe Marradi. Proszę więc o kciuki za tą moją kostkę, żeby znów była taka jak przedtem.  


Ogłoszenie techniczne, jakby mało było pecha: utopiłam telefon. Nim nie zorganizuję sobie "zastępnika", kontakt ze mną tylko przez fb albo osobisty:)

KOSTKA to po włosku CAVIGLIA (wym. kawilia)

1 komentarz:

Drukuj