Na biforkowym moście zawisły czerwono niebieskie flagi. Dzielnice szykują się coraz intensywniej do turnieju. Wieczór znów wypełniły intensywne próby, a ubaw przy tym był przedni, bo niektóre konkurencje są naprawdę fantazyjne.
Z każdym dniem upał jest coraz silniejszy. Podobno dopiero w niedzielę, ma lekko odpuścić. Tymczasem znów termometr w kuchni o 19.00 pokazuje 30 i pół stopnia. Oczywiście to moja wina. Mogłabym zaryglować okiennice na cały dzień, tak jak robią to Włosi i dopiero kiedy słońce się schowa za górami, znów je otworzyć. Mogłabym... ale ja naprawdę kocham taki gorąc i mogę zamknąć się przed wszystkim, ale nie przed słońcem, na które tak czekam.
Pomidory w pelargoniach mają się dobrze. Dobrze ma się też zieleń, bo jednak raz na jakiś czas deszcz się pojawia i dzięki temu mimo zbliżającej się wielkimi krokami połowy lata, wszystko jest jeszcze w intensywnych kolorach, a nie jak zwykle wypalone słońcem na złoto. Zbliża się połowa lata, a zatem zbliżają też moje urodziny.
Dni znów zrobiły się intensywne. Każdego wieczora gapię się jak sroka w gnat w ten mój turkusowy kalendarz, bez którego ani rusz i układam w głowie kolejny dzień. Znów na niektóre "drobiazgi" czasu brakuje...
Masło to wyciągam z lodówki, to znów chowam wciąż ze szczerym zamiarem zrobienia morelowego ciasta, na które przepis wisi w "ulubionych" i tak już od kilku dni nie daję rady wygospodarować chwili na kulinarne poczynania. Muszę się w końcu zebrać, bo jak tak dalej pójdzie zamiast w piecu, składniki wylądują przeterminowane w koszu, a tego nie lubię.
Chłopcy dziś są przewodnikami. Będą razem z J. i W. wojażować przez Tredozio, wulkan i piękne wodospady. Mam nadzieję, że i tym razem nasi Goście się zachwycą, że kolejne mocne argumenty poprą tezę, że okolice Marradi to taki malutki raj!
***
- Pokażę ci szynszylę - mówi wieczorem Mikołaj, kiedy układamy się do "Friendsów".
- Nie chcę, daj mi spokój z tymi szynszylami!
- Tylko chwilkę, tylko ci pokażę.
- Mikołaj, ale przecież ja wiem jak wygląda szynszyla!
- Tak? To jak wygląda szynszyla? - wyłapuje zaraz matki kłamstwo.
- No jak to jak? Szynszyla wygląda jak ... jak szynszyla!
PRÓBY to po włosku LE PROVE (wym. le prowe)





















