Skutecznym lekarstwem na kiepską pogodę będzie zawsze dobre towarzystwo. Na niektóre spotkania czekamy z utęsknieniem i kiedy się zbliżają z niecierpliwością przebieramy nogami. Uwielbiam to wspólne biesiadowanie, żarty i wieczne nienagadanie. Nienagadanie nawet jeśli chce się wieczór wydłużyć do późnej nocy. Nienagadanie zawsze pozostaje nienagadaniem. Zupełnie jak w tej piosence - gadu gadu gadu... gadu gadu gadu nocą ...
Blogerski świat, to dosyć specyficzne kręgi, ja sama trzymam się trochę na uboczu, z dala od tego kotła, w którym często mieszają się zawiść i rywalizacja. Jest tylko jeden wyjątek. Jedna osoba, której rady i opinia są dla mnie ważne i cenne, osoba z którą mogę szczerze wymienić uwagi w kwestiach profesjonalnych, ale też tych osobistych, osoba, która poradzi, podpowie, wysłucha, podzieli się tym, co wie, ucieszy się szczerze z sukcesów, skrytykuje konstruktywnie, pochwali, kiedy trzeba...
Kiedy to my się poznałyśmy?? Chyba już prawie trzy lata temu. Pamiętam to nasze pierwsze bolońskie spotkanie. I choć zwykle takie momenty są krępujące, pełne onieśmielenia, to my jakbyśmy ten moment przeskoczyły, jakbyśmy od razu rozciągnęły między nami niezwykłą nić porozumienia. Ta nić z czasem stała się całkiem mocnym sznurem.
Nie widujemy się często, ale kiedy już przychodzi taki moment i Kalejdoskop Renaty wpada do Domu z Kamienia albo na odwrót, nacieszyć się tym wspólnym czasem nie możemy. Grazie kochani!
25 listopada - święta Katarzyna adwent rozpoczyna. Wszystkim Kasiom samych wspaniałości! Ja, jak widać na załączonych obrazkach mam cudowny prezent. Niech to będzie miły dzień, mimo łzawej aury. My tak czy inaczej będziemy dalej cieszyć się wspólnym towarzystwem!










