ogródek

Żółty tulipan, pecorino i ogródkowy raport

wtorek, kwietnia 17, 2018


Doczekałam się w końcu dłoni ubabranych ziemią, korzeni chwastów wybebeszonych, doniczek rozparcelowanych, pelargonii nowych i starych świeżo rozdysponowanych. Taras znów zaczyna wyglądać tak jak powinien, zieleni coraz więcej, glicine pewnie dziś, najdalej jutro otworzy pierwsze fioletowe kiście, a wśród czerwonych klasyków wychylił się nawet jeden żółty tulipan. Nie przypominam sobie, by kwitł w poprzednich latach.  
Łapałam ogródkowe chwile między jedną lekcją, a drugą. Twarz wystawiona do słońca, gołe ramiona, makowa spódnica zadarta jak u chłopki przy żniwach. A te chwile ogródkowe przeplecione mniejszymi chwilkami, w których to przegryzałam pecorino romano i popijałam sangiovese z Romanii! Podkusiło mnie z tym serem, kto by pomyślał, że będzie taki dobry! Jeden kęsik, drugi i trzeci i już ostatni... i tak cały czas!


Pisałam już, że wiele kwiatów przetrwało bezpiecznie zimę. Hortensja podarowana przez N. zaraz zacznie kwitnąć. Cząber też ma się dobrze, podobnie rukola, natka i poziomki. Niestety mróz tegoroczny rozłożył na łopatki moją wielką tarasową ozdobę i dumę - oleandry. Nie tylko u mnie. Wszędzie gdzie nie spojrzeć oleandry mają brązowe, powykręcane jak paralityk liście. Ten sam los spotkał krzewy laurowe i wiele drzew oliwnych poniżej Marradi. Zimę 2018 wszyscy zapamiętamy. 
Tymczasem kwiecień na szczęście ma się dobrze i mam nadzieję, że dziś pokaże się w toskańskiej stolicy od jak najlepszej strony. Czeka mnie intensywny dzień, a zatem lepiej, żeby minął w ciepłych promieniach wiosennego słońca. 
Bardzo jestem ciekawa co przyniosą kolejne dni...   

DOBREGO WTORKU!

PRZETRWAĆ, PRZEŻYĆ to  SOPRAVVIVERE (wym. soprawwiwere)



kwiaty

Przy łopacie

sobota, marca 25, 2017


- To nie tak, musisz aprire il taglio - radzi zza ogrodzenia Aldo.
- Czyli jak? - pytam zmieszana.
- Aprire il taglio. Tak łatwiej przerzucić całą ziemię.
- O tak? - staram się jak mogę, ale oko eksperta nie jest usatysfakcjonowane.
Aldo podnosi się z ławeczki, przechodzi przez furtkę, przejmuje ode mnie łopatę i wprawnym ruchem zaczyna przerzucać ziemię.
- Rozumiesz? 
- Chyba tak. - Znów biorę łopatę i staram się zastosować do udzielonych mi rad. 
- No! Prawie…
Aldo znów przysiada na ławeczce obok innego mężczyzny i zaraz słyszę jak nie szczędzą komplementów mojej robocie.
Czuję się tak jakbym posiadła tajemną wiedzę! 
Po jakimś czasie Aldo i jego kompan podnoszą się z ławeczki. Jest południe, więc pewnie idą na obiad. Przed odejściem serdecznie mnie pozdrawiają
- Widzisz? To nie trudne, nie potrzeba do tego dyplomów.


Po obiedzie wracam do kopania. Idzie mi już bardzo sprawnie i radości mam z tego co niemiara. 
- U mnie też jest do przekopania ogródek - żartuje przechodzący obok znajomy.
- Dopo! Skończę tutaj i wpadnę! 
Wszyscy się śmieją. Tak miło, a to tylko machanie łopatą!

Po przekopaniu ogródka, lecąc rozpędem jak kula śniegowa łapię się za mycie okien, kosza na śmieci, podłogi, łazienki i co tam mi pod ręce podleci, aż w końcu jak króliczek z pewnej reklamy przysiadam i czuję, że już nic więcej nie zrobię. Ręka rwie od tego kopania, a i kręgosłup przypomina dyskretnie o swoim istnieniu. Pocieszam się tym, że po takim wysiłku wygibasy z Mel B z czystym sumieniem mogę sobie darować. 

Jak już jestem przy przechwałkach odnośnie moich osiągnięć, to dodam jeszcze, że w ostatnich dniach nauczyłam też się przepychać rurę! Myślałam, że bez hydraulika się nie obejdzie, a tymczasem… Kobieta potrafi! A co! 
Dobrego weekendu!

Ps. Wykluł się pierwszy fiolet i pierwsza biel na zwiniętych jeszcze kiściach glicine! Zakwitły poziomki, odbiła rukola i cebulka!

Czy to nie wspaniała wiadomość?

KOPAĆ to po włosku VANGARE



anatomia

Słonie, paleontologia i sztuka

wtorek, lipca 05, 2016


Wciąż zadziwia mnie fakt, że w tak małym miasteczku jakim jest Marradi tak wiele się dzieje. Nie tylko, że nie ma tu czasu na nudę, czasem zwyczajnie brakuje go, by wziąć udział we wszystkich wydarzeniach, w jakich by się chciało. W weekend ganialiśmy z jednej festy na drugą. Z kasztanowej ścieżki na Sulpiano, z festy golonki na wystawę geologiczną, a po kolacji jeszcze przysiedliśmy na placu, by wysłuchać pięknego koncertu! Działo się dużo! I dużo nam też umknęło, ale dziś podzielę się tym co jeszcze widzieliśmy i co zachwyciło chłopców.  


W niedzielne popołudnie miała miejsce inauguracja wystawy, która to potrwa do 25 sierpnia. Sama inauguracja była okazją do poznania ciekawych osób - artystki - autorki niezwykłych rysunków i paleontologa pracującego dla jednego z florenckich muzeów. Chłopcy wychodzili z wypiekami na twarzach, a od eksponatów trudno ich było oderwać. Kiedy słuchali opowieści o pracy Marii Cristiny oczy otwierali ze zdumienia. Artystka bowiem nim weźmie za ołówek studiuje dokładnie budowę zwierzęcia, poczynając od samego szkieletu, tak by efekt końcowy był jak najbardziej wiarygodny. To zaangażowanie godne Michelangelo, który zakradał się do Santo Spirito i w ukryciu studiował anatomię, wykonując sekcje zwłok, oglądając z bliska żyły, mięśnie, skórę.   


W czasie wystawy i wystąpienia paleontologa miało też miejsce zabawne zdarzenie. Mężczyzna opowiadając o starych puszczach w Europie, źle wymówił słowo Białowieska, na co natychmiast, spontanicznie zareagował Tomek: "mówi się BIAŁOWIESKA". Paleontolog na chwilę zaniemówił, bo zwyczajnie nie spodziewał się, że w małej mieścinie znajdzie się ekspert od języka polskiego, a do tego jeszcze wzrostem sięgający mu zaledwie do ramienia. Śmiechu było mnóstwo. Nim wyszliśmy poprosił Tomka, by ten nagrał mu poprawną wymowę i wysłał, tak by mógł się jej dobrze nauczyć.  

Rozmowa z Artystką
To było naprawdę przemiłe popołudnie, okazja do ciekawych rozmów, do zawarcia nowych znajomości, do poznania, do śmiechu, do poobcowania z nauką i ze sztuką. Włosi jak określił sam paleontolog na wstępie - są konserwatorami i rzeczywiście nie można nie przyznać mu racji. Wszystko tu jest sztuką, wszystko liczy się w setkach lat… A nasze miasteczko, jak już nie raz pokazywałam, sztukę i naukę ceni bardzo wysoko, w zeszłym tygodniu Aleramo i Campana, a w tym słonie, rysunki i geologia. Za kilka dni żywy teatr, za tydzień wystawa  malarstwa ... Czy można nie kochać Marradi? Nie, nie można! Zapytajcie chłopców...


SŁOŃ to po włosku ELEFANTE (wym. elefante)