Alpini

Zawsze jest jakaś okazja

niedziela, czerwca 17, 2018


O tym, że Alpini mają podarować Biforco defibrylator dowiedziałam się w czasie ostatniej festy u burmistrza. Jak określił to jeden z nich - przyjdź, będzie festa, przecież każda okazja jest dobra do świętowania! 
A zatem na barowym murze zawisł sprzęt do ratowania życia - oby się nigdy nie przydał - a alpini zadbali o całą oprawę wieczoru. I to wszystko znów charytatywnie. Pasta była pyszna z pomidorami i kiełbasą i do tego bruschetty dobrze nasączone oliwą
Tak niewiele potrzeba, by zrobić miły wieczór. Ja cieszę się podwójnie albo i potrójnie, bo uwielbiam takie momenty to raz, zwłaszcza kiedy są Alpini. To wszystko działo się przed moim domem to dwa i dzięki temu Goście mogli posmakować prawdziwego lokalnego folkloru, zobaczyć codzienne życie i Włochów przy stole, a to jest przecież zawsze będzie coś wyjątkowego. 


Dziś tak krótko, bo czas nagli, a tu tyle atrakcji przed nami. Żeby nie było ciągle tak samo ... znów będziemy "festować". Tradycyjnie, jak co roku na boisku w S.Adriano spotka się cała "rodzina" klasy Mikołaja. Zostały nam jeszcze dwa lata razem, musimy się sobą nacieszyć!
Dobrej niedzieli! 

DEFIBRYLATOR to po włosku DEFIBRILLATORE (wym. defibrillatore) 

Castelnaudary

Moje spojrzenie na Castelnaudary

piątek, maja 20, 2016



W ciągu tych dwóch dni grafik był tak napięty, pogoda zupełnie niesprzyjająca spacerom, że prawdziwym cudem jest to, iż znalazłam chwilkę by z chłopcami do miasta wyskoczyć i ciut bliżej poznać bliźniacze miasto Marradi. 



Szczerze przyznam, że podróż ta utwierdziła mnie w przekonaniu, że Italia nie ma sobie równych, mimo iż wcześniej starałam się obiektywnie południowe kraje stawiać w jednym rzędzie, teraz te moje sądy nieco weryfikuję. Francja ma piękne miejsca, zachwyca na pewno Prowansja, francuskie wybrzeże i góry, ale jednak Italia stoi ponad tym wszystkim...   



Nie byłabym jednak sobą, gdybym we wszystkim nie dopatrywała się piękna. I choć Castelnaudary być może według statystycznego turysty niczym szczególnym się nie wyróżnia, nie nęci z daleka jak leżące w pobliżu Carcassonne czy inne sławne miejsca, to jednak przy odrobinie wrażliwości i uwagi, można je docenić, można się nim zauroczyć. Może jego sekret tkwi właśnie w tym, że jest skromne, na uboczu i przed nikim się nie puszy, tak jak Marradi, którego urok nie dla każdego będzie oczywisty.



Castelnaudary przeszliśmy pobieżnie, można wręcz rzec - przebiegliśmy, zerkając co chwilę na zegarek, bo oczywiście czas naglił. W przelocie zatrzymywałam wzrok na kolorowych okiennicach, fantazyjnych kołatkach, drzwiach, murach i gołębiach, których trzepot skrzydeł niósł się po ciasnych uliczkach…

- Podoba ci się mamusiu? - podpytywali chłopcy.
- A to okno sfotografowałaś?
- A tamtej okiennicy zrobiłaś zdjęcie?  


Mam jeszcze kilka różnych przemyśleń, ale te zachowam na inny raz. Niech tutaj zostaną tylko impresje z miasteczka. 
Ta podróż była niezwykłym doświadczeniem socjologicznym. Miałam okazję obserwować spotkanie dwóch kultur, niby tak podobnych, ale jednak przy bliższym poznaniu tak różnych i sama muszę przyznać, że dopiero po tych dniach we Francji dotarło do mnie jak bardzo się "zwłoszczyłam". I choć pewnie znów ktoś powie, że jestem bardziej włoska niż Włosi, to nie mam zamiaru się tym przejmować. Żyję tak jak lubię, nasiąkając włoskimi zwyczajami, przyzwyczajeniami, których już za nic w świecie nie mam zamiaru porzucić!


WCHŁANIAĆ, NASIĄKAĆ to znaczy ASSORBIRE (wym. assorbire)