Planowałam wyjazd do Florencji już chyba od środy, wciąż jednak coś stawało na przeszkodzie. Ostatecznie padło na sobotę, czyli na 6 stycznia - święto Trzech Króli, a po włosku Epifania. Pomyślałam, że nie ma tego złego i może stolica Toskanii na ten dzień przewiduje jakieś specjalne atrakcje, tak jak to było z Niedzielą Wielkanocną. Zaraz zaczęłam przekopywać internet i już przy pierwszym kliknięciu, aż jęknęłam z zachwytu. Bingo! Oto co czekało na nas we Florencji w dzień Epifanii - Cavalcata dei Re Magi - pochód trzech króli...
"Pochód" trzech króli to drobne niedopowiedzenie. W paradzie bierze bowiem udział około 500 osób z całej Italii. Wszyscy zestrojeni w kostiumy z dawnej epoki. Możemy więc podziwiać - poza tytułowymi Mędrcami ze Wschodu - rycerzy, wojowników, mieszczan i chłopów, szlachtę i dwórki, kler, błazna, bębniarzy i sbandieratori i sama nie wiem kogo jeszcze. W paradzie biorą udział również zwierzęta - majestatyczne sokoły, sowy i rzecz jasna konie.
Cavalcata dei Re Magi narodziła się w XV wieku za czasów panowania Medyceuszy. W pochodzie brała udział męska część rodu. Parada organizowana była co 3-5 lat aż do momentu upadku rządów słynnej florenckiej rodziny. Tradycję przywrócono dopiero w 1997 roku z okazji siedemsetlecia Duomo.
Wiele widziałam w Italii i w Toskanii, wszystkim się niezmiennie zachwycam, ale coraz trudniej mnie zaskoczyć. Wczorajsze wydarzenie zrobiło jednak na mnie piorunujące wrażenie i jeszcze dziś na jego wspomnienie się zadziwiam. Kunszt! Artyzm! Rozmach! Firenze ... amore mio... Jak jej nie kochać???
Specjalnie dla Was Tomek reporter przedstawia: CAVALCATA 2018 i CZĘŚĆ DRUGA
Informacje praktyczne. Pochód rusza zwykle o 14.00 spod Palazzo Pitti, przechodzi przez Ponte Vecchio i uliczkami centrum przez Piazza della Signoria dociera pod Duomo gdzie czeka Święta Rodzina. Przez to, że parada jest tak rozciągnięta, nie ma ścisku tak jak w Wielkanoc na Carro Scoppiante, kiedy to impreza koncentruje się na jednym placu. Tu każdy znajdzie sobie spokojny zakątek, by w spokoju móc podziwiać cavalcatę. Pamiętajcie o tym, gdy kiedyś zawitacie do Florencji w okresie bożonarodzeniowym!
Dzień we Florencji obfitował też w inne atrakcje, ale o muzeum, kościele, placu, o smakach, detalach i moich nowych odkryciach będę opowiadać w kolejnych dniach. Sama chcę sączyć tą opowieść bez pośpiechu, tak jak się sączy zacne Chianti.
Tymczasem zmykam, bo ktoś zaraz rusza w drogę, a choinka się wyprowadza. Dobrego dnia!!





