wtorek, 4 grudnia 2018

Vintage, pusty bak i święta Barbara


- Jutro można byłoby twój dom jakoś udekorować - powiedział Mario przed wyjściem.
- Można by było... Tym bardziej, że jutro mam trochę czasu, tylko... tak strasznie nie chce mi się nic robić...
Mario popatrzył na mnie jakby nie wierzył albo zwyczajnie nie rozumiał, co do niego mówię. 
- Jestem zmęczona. Ale to tak bardzo zmęczona, że momentami mam ochotę się rozpłakać. Nie chce mi się nic robić. 
- Boh...
- To był bardzo zajmujący rok i teraz na jego końcówce mam wrażenie, że jadę już na oparach... Ale tak, tak, jutro już na pewno umyję to okno i powieszę zimową zasłonkę, a na niej moje gwiazdki. 

Mario przyniósł od siebie jeszcze jeden łańcuch świecidełek. Jeśli zawiesimy wszystko to co mamy to dom Griswoldów jak malowany. Z Faenzy przywieźliśmy choinkę, ale narazie wsadzona do donicy stoi sobie golusieńka na tarasie. Nie mam zamiaru wyprzedzać tradycji i choinkę będę z chłopcami ubierać w sobotę. Na piątek natomiast zaplanowałam pierniczki. Jak tylko dzieciaki wrócą ze szkoły zabierzemy się za nasze coroczne rozśpiewane pierniczenie. 

Do doliny wpadło ciepłe powietrze. Kiedy kładliśmy się spać termometr przed barem pokazywał 14 stopni. Uwielbiam, kiedy zimą odwiedza nas scirocco. Do tej pory pamiętam w jakim byliśmy szoku, kiedy w czasie jednej z pierwszych styczniowych wypraw po Mugello towarzyszyło nam 25 stopni ciepła, a my nie wiedzieliśmy, co o tym myśleć, co z kurtkami zrobić, czy to już wiosna? 

***
- O masz nową kurtkę? - pyta Mikołaj, kiedy odprowadza mnie do drzwi.
- Żartujesz? Ta kurtka ma dokładnie tyle lat co ty! 
- Ładna.
- Dziękuję.
Normalnie vintage! To było 12 lat temu jak z Anką byłyśmy na babskim wypadzie w Galerii Mokotów - Anka pamiętasz???? -  i wtedy to kupiłyśmy te moje "lisy". Lata mijają, a ja dalej te "lisy" noszę. Znaczy porządna rzecz. 

***
- W przyszłym roku tata skończy 47 lat? - pyta pewnego dnia Mikołaj przy obiedzie.
- 48. 
- Czyli 50. To już taki stary jest?
- NIE 50! 48! Sam jesteś stary. 

Dzieci są bezlitosne. Ale i one się kiedyś zestarzeją. 
A tymczasem każdemu z nas przeskoczą cyferki na osobistych licznikach już za 27 dni.

Dziś Święta Barbara. Mario odkąd wynajął swój dom co roku obiecywał festę z tej okazji, ale jakoś się jeszcze nie złożyło. Może choć dziś jakieś aperitivo w ogrodzie? W taką pogodę aż się prosi!!

DOBREGO DNIA!

LICZNIK to po włosku CONTATORE (wym. kontatore)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj