Czasami cofam się do starszych postów ot tak, na chybił trafił, by przypomnieć sobie, co też danego dnia pisałam, o czym myślałam, co mnie zainspirowało. To trochę jak podróże w czasie. Lubię do tych momentów wracać. Wielokrotnie już wspominałam, że blog stał się rodzinną kroniką, zapisem codziennych zdarzeń tych większych i tych całkiem błachych. Gdyby nie moje zapiski, wiele z tych drobiazgów na pewno zatarłby czas...
Wczoraj na prośbę jednej z blogerek przekopałam się przez cały miniony rok w Kamiennym Domu (pewnie dziś podlinkuję o co chodziło). Zrobiło mi się sentymentalnie, ale też doszłam do kilku wniosków. Po pierwsze powtarzam się nagminnie, jestem monotematyczna i często egzaltowana. Po drugie czas mija, a ja zachwycam się wszystkim jeszcze bardziej niż na początku - to chyba nieuleczalne. Po trzecie i czwarte - mam świetne dzieci, wspaniałych ludzi koło siebie i nie chciałabym żyć w żadnym innym miejscu. Marradi jest z każdym dniem coraz bardziej moje. Nasiąkłam tym miejscem, wrosłam w nie i zapuściłam korzenie. Po piąte - mimo, że tak pełne problemów - to ja mam jednak, za sprawą wyżej wymienionych naprawdę kolorowe życie.
I na koniec coś jeszcze, z serii "kto pod kim dołki kopie..."
Może ulecieć z pamięci rozmowa z sąsiadem o fiołkach, śmieszny dialog w sklepie, powiedzonka Mikołaja, ale kiedy wczoraj zaczęłam czytać mój wiosenny post - "Coś bardzo ważnego", aż zamarłam z wrażenia. Po pierwsze za nic nie mogłam sobie przypomnieć, co też tak ważnego w kwietniu się wydarzyło. A potem już calkiem zbaraniałam, kiedy przeczytałam: "... jakies wydawnictwo zdecydowało się wydać moją książkę..."
Przetarłam oczy z wrażenia i przez chwilę aż mnie zapowietrzyło...
- Ale jak? Kto?? Co to za historia? O co to wtedy chodziło??? - wyrwało mi się na głos. Pomyślałam, że już naprawdę nie jest ze mną dobrze, skoro coś takiego mi umknęło.
Przesunęłam kursor w dół, żeby zobaczyć dalszą część tekstu ...
Pesce d'aprile!! ( czyli prima aprilis)
Moja mina w tym momencie bezcenna. Niemal czułam jak wyrastają mi uszy osła,
Nabrać się na swój własny tandetny żarcik, to już poważna sprawa. I śmieszno i straszno!
W pasku po prawej stronie wskoczył koleiny rok - 2012, 2013, 2014, 2015, 2016. A wydaje się jakbym zaledwie wczoraj opublikowała pierwszy wpis... Szmat czasu. Dziękuję, że wciąż ze mną jesteście i przy okazji witam ciepło nowych Bywalców Kamiennego Domu.
I na koniec z ciekawości zapytam - czy wy macie ulubiony wpis? Czy był taki, do którego czasem wracacie?
Dobrej niedzieli.
CASCARE to znaczy WPAŚĆ (wym. kaskare)
CASCARE to znaczy WPAŚĆ (wym. kaskare)





