wywiad

Wiatr w żagle

środa, kwietnia 20, 2022

Dom z Kamienia - blog o życiu we Włoszech.

Miałam dziś snuć dalszą część opowieści o naszej przedwielkanocnej wyprawie i zabrać Was na piękne plaże w okolicach Livorno, ale to bajanie będzie musiało chwilkę zaczekać. Po pierwsze czasu dziś na spokojne pisanie nie ma w nadmiarze, a tak naprawdę nie ma go wcale, więc na szybko tylko chciałam Wam podziękować za wczorajszą obecność na moim spotkaniu autorskim zorganizowanym przez wydawnictwo Pascal i podzielić się wrażeniami.  

Było Was całkiem sporo i wielu z Was pozostało przez cały czas trwania spotkania, co znaczy, że chyba bardzo nie przynudzałam. Dzięki Justynie Dżbik - Kluge, która ładnie nasze spotkanie zapowiedziała poczułam się spokojna i ogarnęły mnie dobre przeczucia. Pomyślałam sobie w ciągu dnia leżąc na łące Dyzia, że musi być dobrze! - i chyba rzeczywiście było. Cieszę się, że miałam możliwość opowiedzenia o tym, co wypełnia moje życie, co inspiruje do pisania. 

Cieszę się też, bo przedziwnym zbiegiem okoliczności i rozmowa z Tomkiem dzień wcześniej i pytania Justyny o moje zapiski z Notesów, kazały mi znów wyciągnąć z szuflady rozsypane części  "Domu z Kamienia" i zacząć myśleć na poważnie o TEJ książce. Może to rzeczywiście już czas? 

Wczorajsze spotkanie dało mi dużo do myślenia, dużo dobrego, dużo pozytywnej energii. Znów złapałam więcej wiatru w żagle. 

Mam nadzieję, że Wam również to spotkanie się podobało, a kto przegapił TUTAJ wciąż może obejrzeć cały zapis rozmowy. Kto natomiast chciałby dowiedzieć się co kryją Nieznane Toskania i Romania - wydawnictwo podało właśnie informację, że obydwie pozycje ukazały się jako e-booki na publio.pl. 

Dziś na mnie już czas. Obowiązki wzywają, więc gnam przed siebie. Jutro mam nadzieję będzie czas na dokończenie zaległej opowieści... 
Pięknego dnia!


ŻAGLE to po włosku LE VELE (wym. le wele)

Duomo

Katedra w Sienie - Ostatni akt Wielkiej Toskańskiej Wyprawy zwanej Deszczową.

środa, lutego 08, 2017


Dużo myślałam o tym, co o sieneńskiej katedrze mogłabym napisać, ale im bardziej starałam się być konkretna, tym bardziej wszystko rozpływało mi się w jednym wielkim zachwycie… Jakież maleńkie się poczułyśmy, w obliczu tego wszystkiego. W gąszczu paskowanych kolumn, z marmurowymi posadzkami pod stopami, ze sklepieniem ponad naszymi głowami niemal nierealnym…  

I ta biblioteka, i piętnastowieczne manuskrypty, i freski w kolorach tak nieprawdopodobnie nasyconych. Każdy najmniejszy detal to było zdumiewające dzieło sztuki. To wszystko ludzkie ręce... Człowiek naprawdę potrafi być geniuszem...
Około 800 lat temu zaczęto prace przy budowie kościoła, który miał być największym z największych. Oto przepiękna mieszanka dwóch stylów - gotycki i romański. Trudno sobie nawet wyobrazić czym byłaby dziś, gdyby plan rozbudowy udało się zrealizować. 


 Jeśli będziecie w Sienie, nie ograniczajcie się tylko do podziwiania misternej marmurowej fasady, zainwestujcie w bilet i przekroczcie próg Duomo. Tam w środku, w przepychu i rozmachu też śpi duch dawnej Sieny, ślady jej wielkości zanim splendor przygasł.



Weekendowa wyprawa dobiegła końca, choć tak naprawdę trwa dalej… Dziś pokażę N. Florencję moimi oczami i tak się pięknie złożyło, że właśnie dziś Renata z Kalejdoskopu opublikowała na swojej stronie wywiad, w którym opowiadam o tym cudownym mieście.  
Zapraszam Was do lektury, a jutro znajdziecie tu kolejną porcję florenckich impresji…

INTENSYWNY to po włosku INTENSO (wym. intenso)

blog

My blogerki

środa, lipca 22, 2015


Wstaję bladym świtem. Dłużej spać się nie da, bo Włosi mają intensywne poranki, muszą zdążyć ze wszystkim nim nadejdzie zalana upałem pełnia dnia. Brzęczą skutery, ktoś nawołuje się przed barem, sąsiad do sąsiada pokrzykuje, itd. No nie da się spać i już. 
Nastawiam kawę, otwieram komputery, sprawdzam pocztę i siadam do pisania. 
Do pisania - wielka rzecz - ktoś powie - pisarka się znalazła!  
Nie, nie pisarka i to blogowanie to pewnie żadna wielka rzecz, jednak wymaga pracy, czasu, fantazji i chęci. Piszę każdego dnia, ale nigdy nie zdarzyło mi się pisać na siłę, te słowa, myśli są we mnie, a ja je tylko zapisuję. Czasem tak lęgną mi się w głowie, że z trudem powstrzymuję się, by nie publikować dwa razy dziennie (uśmiech w stronę Kamila:)
Potrzeba było dużo czasu, aby ten blog coś przyniósł, aby dał prawdziwą satysfakcję, musiałam wykazać się nie lada cierpliwością. Teraz powoli, jeszcze bardzo nieśmiało zaczynają otwierać się nowe możliwości, coraz więcej osób tu zagląda, rodzą się świeże pomysły. 
Pisanie i zdjęcia wypełniają mi kilka godzin w ciągu dnia, ostatnio coraz częściej w nocy, bo dzień zrobił się za krótki. Nie mogę przestać, uparłam się na to Mugello, na opowiadanie o nim i o naszym włoskim życiu, a komentarze i wiadomości od Was, że moje słowa dają nadzieję, że poruszam delikatne struny, że rozbudzam uśpione marzenia, kolejny raz utwierdzają mnie w przekonaniu, że to co robię, ma sens. 
O tym już wiele razy pisałam, ale teraz jest jeszcze coś. Odkryłam, że blogerek "włoskich" jest więcej i z radością dołączyłam do tej wirtualno - rzeczywistej społeczności. Wspólnie łatwiej jest dokonać rzeczy większych, co kilka głów, to nie jedna. Mówiąc kolokwialnie - w grupie siła (czy w kupie?:). Pamiętacie pewnie cykl Polki w Italii polecają , w przygotowaniu jest kolejny zbiorowy artykuł, a w między czasie jedna z nas wpadła na pomysł, by mając na względzie wygodę turystów wybierających się do Włoch, zebrać w jedno informacje "z pierwszej ręki". Już link na moim blogu się pojawił, ale trochę mimochodem, a ponieważ Jagoda wykonuje kawał świetnej roboty, a sam wywiad ze mną był dla mnie prawdziwym wyróżnieniem i niecodzienną przyjemnością, pozwolę sobie zatem jeszcze raz zaprosić Was do lektury. Może dla wielu z Was będzie to kopalnia wiedzy, nie mówię tu tylko o moim regionie, ale też o innych, bo powstaje cały cykl wywiadów. 
Mam nadzieję, że wkrótce będę mogla podzielić się z Wami nowymi pomysłami (już zrealizowanymi) i opowiedzieć o nowych projektach, a głowa jak zawsze pęka mi od pomysłów, oby tylko wystarczyło mi sił do ich realizacji i samozaparcia. Musi być dobrze! 
"i wtedy to się dopiero zacznie: wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy ...:)" Dobrego dnia!
ZapomniaŁam pochwalić sie jeszcze tym, a może już to zrobiłam i nie pamiętam?
Ale skoro to dzien reklamy, to proszę:
La Rivista, lipiec 2015


WYWIAD to po włosku INTERVISTA (wym. interwista)