Nie wiem czy pamiętacie TAKI MÓJ POST , który owiany był tajemnicą… Dziś już mogę o wszystkim opowiedzieć i pokazać, co też tak bardzo zajęło mnie wczoraj i w ostatnich dniach. Dziś jeszcze głowa kiwa się ze zmęczenia, bo do Marradi dotarliśmy w środku nocy, ale już jutro kiedy stres i przejęcie całkiem miną, kiedy tak naprawdę odpocznę, będę mogła odetchąć z satysfakcją, że jedno z moich największych wyzwań roku tak pięknie się udało.
Oto drodzy Państwo ślub po toskańsku. W sercu Chianti. Radośnie, kolorowo, bez niepotrzebnego nadęcia, ale za to z fantazją jakiej wielu może pozazdrościć. Zamiast limuzyny - skutery, zamiast weselnej sali stół nad basenem udekorowany gałązkami oliwnymi, zamiast hotelu, toskański dom z kamienia, zamiast barszczyku i krokiecika - sery, oliwki, makarony i pizza! Wszystko to podlane toskańskim winem, szczerą radością i wzruszeniami, które na pewno zostaną w sercach na zawsze.
Drodzy Państwo Młodzi! Kochani Państwo M. jeszcze raz życzymy Wam, by wspólne życie było piękne tak jak wczorajszy dzień!!! VIVA GLI SPOSI!!!!
Za zgodą Państwa Młodych kilka na szybko wybranych zdjęć specjalnie dla Czytelników Domu z Kamienia:
Jeszcze na koniec kilka oficjalnych słów.
Serdeczne podziękowania dla Gminy Radda in Chianti za przepiękną uroczystość. Bardzo swojską i radosną, która nie miała nic wspólnego z taśmociągiem w "modnych" miejscach (co znam niestety z osobistych doświadczeń). Wspaniałe indywidualne podejście, piękny prezent, uśmiech i czas …
Podziękowanie serdeczne również dla Pani tłumaczki! Ja niestety nie mogłam podjąć się zbyt wielu funkcji na raz i cieszę się, że to właśnie Panią pomogła nam znaleźć gmina!
Dziękuję też muzykom, dziękuję Pietro i Mario. Każdy przyczynił się do tego, że to wydarzenie, było właśnie takie a nie inne! Wielkie GRAZIE A TUTTI!
Wielkie GRAZIE.
A może ktoś z Was też chciałby stanąć na toskańskim ślubnym kobiercu? Piszcie śmiało!
To wcale nie jest takie trudne, a cudowne wspomnienia zostają na całe życie!





