Dziękuję.
To słowo powinno być całym dzisiejszym wpisem. Po upublicznieniu moich wczorajszych smutków na blogu, zaczęłam odbierać od Was słowa otuchy, szczere i ciepłe, a przecież większości z Was nawet nie znam. Jak to możliwe, że ktoś, może całkiem obcy, przejmuje się moimi problemami? - cały wieczór zadawałam sobie to pytanie. Dziękuję za wyjątkowego maila z Warszawy, który wzruszył mnie do łez. Również do stolicy ślę inne wielkie podziękowania. Dla kogo i za co - kto ma wiedzieć, ten wie, niektóre gesty sprawiają, że zwyczajnie brakuje mi słów. Dziękuję za skypową wiadomość, która sprawiła, że zasypiałam uśmiechając się do życia, dziękuję za marradyjski telefon i za karnawałowe castagnole w papierowej torebce, które znalazłam na stole miedzy jedną lekcją a drugą, one również tak jak Wasze słowa i gesty, osłodziły kiepski dzień.
Tak jak Wy piszecie mi często - dobrze, że jest ten blog! - tak dzisiaj ja sama się pod tym podpiszę. Jak dobrze, że jesteście, gdzieś tam, nie wiem dokładnie gdzie, ale już sama świadomość wystarczy, by znów dźwignąć się, stanąć prosto i nie dać się żadnym przeciwnościom. Znów postaram się być silna! Silna pogodnie, by nie stracić przy tym uśmiechu.
Dobrego weekendu Wam życzę! Na dobry początek odrobina słodyczy - częstujcie się - oto castagnole!
ALZARSI to znaczy PODNIEŚĆ się (wym. alcarsi)






