blog

Słowa jak słodkie castagnole ...

piątek, stycznia 29, 2016


Dziękuję. 
To słowo powinno być całym dzisiejszym wpisem. Po upublicznieniu moich wczorajszych  smutków na blogu, zaczęłam odbierać od Was słowa otuchy, szczere i ciepłe, a przecież większości z Was nawet nie znam. Jak to możliwe, że ktoś, może całkiem obcy, przejmuje się moimi problemami? - cały wieczór zadawałam sobie to pytanie. Dziękuję za wyjątkowego maila z Warszawy, który wzruszył mnie do łez. Również do stolicy ślę inne wielkie podziękowania. Dla kogo i za co - kto ma wiedzieć, ten wie, niektóre gesty sprawiają, że zwyczajnie brakuje mi słów. Dziękuję za skypową wiadomość, która sprawiła, że zasypiałam uśmiechając się do życia, dziękuję za marradyjski telefon i za karnawałowe castagnole w papierowej torebce, które znalazłam na stole miedzy jedną lekcją a drugą, one również tak jak Wasze słowa i gesty, osłodziły kiepski dzień. 


Tak jak Wy piszecie mi często - dobrze, że jest ten blog! - tak dzisiaj ja sama się pod tym podpiszę. Jak dobrze, że jesteście, gdzieś tam, nie wiem dokładnie gdzie, ale już sama świadomość wystarczy, by znów dźwignąć się, stanąć prosto i nie dać się żadnym przeciwnościom. Znów postaram się być silna! Silna pogodnie, by nie stracić przy tym uśmiechu. 
Dobrego weekendu Wam życzę! Na dobry początek odrobina słodyczy - częstujcie się - oto castagnole!


ALZARSI to znaczy PODNIEŚĆ się (wym. alcarsi)

język włoski

Niewinne słowa

sobota, kwietnia 18, 2015



- Mamusiu czujesz? 
- To wiosenny deszcz tak pachnie!  
Eksplodowały kwiaty kolorami i zapachami. Aż się chce oddychać głęboko i spacerować, spacerować do nóg wyczerpania! Zakwitło moje glicine, migają łebkami białe narcyzy przy drodze, nawet bzy i kasztany przygotowują się rozkwitu. Już za chwilę będę wypatrywać maków i ginestre!
Odprowadzam chłopców po obiedzie do szkoly, podziwiamy kolory i wdychamy zapachy, rozprawiamy o wszystkim i o niczym.    
Zza ogrodzenia szczeka do nas Bianka, znajomy pies opiera łapy o ogrodzenie jakby chciał wyskoczyć. Chłopcy uskakują na bok przestraszni.
- Nie bójcie się! Przecież was zna. Merda ogonkiem, nie ma złych zamiarów. 
- Cicho! Mamusiu nie mów tak - ganią mnie chłopcy.
- A co ja takiego powiedziałam? 
- Powiedziałaś m ......
- No i??? Aaaaa!




Zabawne, że też nigdy nie zwróciłam na to uwagi. O ile do włoskiego "zakrętu" (curva) już się przyzwyczailiśmy i przechodzi nam gładko przez gardło, to teraz dla odmiany chłopcy mają problem w drugą stronę. Odkryli, że jest inne słówko - tym razem po polsku niewinne, ale po włosku dosyć wulgarne, bowiem merda w języku Dantego to po prostu gó....o. Stąd też wynikało to chłopców zmieszanie i oglądanie się za siebie, czy przypadkiem nikt nie usłyszał jak ich mama się wyraża.
O językowych ciekawostkach można napisać książkę i to nie jedną. 
Do końca życia będę pamiętać moją egzaminacyjną wpadkę, kiedy to kilka lat temu podczas pierwszego ustnego egzaminu - Celi3 - wylosowałam zdjęcie do opisania, na którym widać było czerwone dachy za pewne włoskiego miasteczka. Ożywiłam się bardzo, bo poczułam, że na ten temat to ja mogę mówić długo i namiętnie. Emocje egzaminacyjne mną targały i wypowiedź swą rozpoczęłam słowami: Na zdjęciu widzimy czerwone "tette". Co w tym takiego strasznego? Otóż to, że tette to znaczy nic innego jak "cycki", a ja powinnam była powiedzieć "tetti". Na szczęście sama szybko się poprawiłam, a wyrozumiała egzaminatorka wydawała się szczerze ubawiona moją językową wpadką i nie miało to wpływu na oceną końcową. 

Przed nami intensywna sobota, przede mną zwłaszcza i bardzo jestem ciekawa co przyniesie. Mam nadzieję, że  zrobię krok w dobrym kierunku. 
Dobrego weekendu!!!

IMBARAZZO to znaczy ZMIESZANIE, ZAKŁOPOTANIE (wym. imbaracco)