chłopcy

Tak jak być powinno

niedziela, października 08, 2017


To był bardzo dobry dzień. Jeden z tych kiedy wszystko idzie tak, jak iść powinno. Ekspresowy wypad do lasu zaowocował wreszcie zbiorem i to nie maślakowym. Kolacja była zatem wytworna - jajka z patelni ze smażonymi grzybami i carpaccio z prawdziwków i ovatelli na listkach rukoli, doprawione oliwą, pieprzem i graną. Rozpusta!    


Po obiedzie w teatrze zaczął się montaż wystawy na okoliczność kasztanowej sagry, na którą to składają się zdjęcia marradyjskich fotografów. Wśród prezentowanych są również i moje fotografie. Wybrane wprawdzie na szybko, bo pomysł z wystawą był dosyć spontaniczny i realizowany w ostatniej chwili, ale miły jest dla mnie sam fakt zaproszenia. A jeszcze bardziej mi miło, że wśród prezentujących swoje prace jest też "moja" Contessa.  


Pogoda w sobotę była bajeczna, choć media od kilku dni straszyły nas zimnem. Jednak ku radości i zachwytowi wszystkich po rześkim poranku nastał cudownie ciepły i krystalicznie czysty dzień. Gdyby nie kolory oblewające drzewa, można byłoby pomyśleć, że to najprawdziwsza wiosna. Zabrałam chłopców do Marradi na lody, tak jak to robiliśmy latem i snuliśmy się razem do późnego popołudnia gawędząc o tym i o tamtym...


Było jeszcze wiele innych radości - Goście wędrujący do Gamognii i Lozzole, podarunek od dobrej duszy - torba kasztanów, domowych przetworów i plonów z ogródka zostawiona przy mojej furtce. Tomek uradowany wizją lekcji gry na keyboardzie. Kolory, drzwi otwarte na oścież przez cały dzień, lekcja z nową Uczennicą i mogłabym tak pisać i pisać…
Wieczorem zrobiliśmy sobie łóżkowy wieczór kinowy. Tym razem na ekranie "Bogowie". A za tym wiele, rozmów, dyskusji, refleksji. To był bardzo dobry dzień!
Mam nadzieję, że również niedziela radości nie będzie nam skąpić! Niech sagry kasztanowe dobry mają początek!  BUONA DOMENICA!


KEYBOARD po włosku to TASTIERA (wym. tastiera)

karnawał

Układanie się ze sobą i wielkie oczekiwanie w słodkiej atmosferze karnawału.

niedziela, stycznia 31, 2016


Ostatni dzień stycznia ... 
Staram się uciekać ze wzrokiem, kiedy po wieczornych wiadomościach tablica pogodowa na ekranie telewizora grozi śniegiem. Wolę czytać optymistyczne komentarze i zachwycać się fejsbukowym zdjęciem kwitnącego nieśmiało drzewa brzoskwiniowego, w ogrodzie znajomych w Lutirano. Giorni della merla były w tym roku nieprzyzwoicie ciepłe, a mówią, że jeśli tak się dzieje, to wiosna przyjdzie późno! 
Lepiej żeby to nie była prawda!


Zaczyna się ostatni tydzień karnawału. Już w najbliższą sobotę, a potem też w niedzielę w marradyjskim teatrze pląsy i zabawa w kolorowych przebraniach! Jeśli chcielibyście o włoskich tradycjach dowiedzieć się czegoś więcej, zajrzyjcie tu wieczorem. Dodam link do artykułu, który napisałam dla Wakacji w Toskanii, a tymczasem zostawiam same zdjęcia na zaostrzenie apetytu! Typowe tutejsze słodkości karnawałowe w mojej ulubionej piekarni.  
 

A ja znów otrzepuję pył z kolan, staję na nogi, zbieram się w sobie i staram z uśmiechem iść dalej. Nie, żeby coś się zmieniło, problemy nie zniknęły, przemęczenie jest już niemal stanem permanentnym, ale to wszystko może być znośne, jeśli obok jest ciepło, troska, dobre słowo. Ktoś coś napisał, inny coś powiedział, przy kolacji nie musiałam kiwnąć nawet palcem, tylko jak królowa mogłam cieszyć się genialną pizzą z radicchio i pancettą. Dziś natomiast jeśli nie nadejdą śnieżyce  albo inne kataklizmy mamy ambitny plan na odkrycie kolejnego kamiennego kościoła ... To powinien być dobry dzień.
I Wam też dobrej niedzieli życzę!

Ps. I jeszcze coś... Kamienny Dom przygotowuje się na przyjęcie wyczekiwanych gości. Już w następną niedzielę do Biforco znów zawita... Mama! Tym razem nie sama tylko wraz ze świtą, a my oczywiście jak się domyślacie - nie możemy się doczekać!
 NIE MOŻEMY SIĘ DOCZEKAĆ to po włosku NON VEDIAMO L'ORA! (wym. non wediamo lora)