czerwiec

Jazda w boskim stylu i dzień dobry lipiec!

niedziela, lipca 01, 2018


I tak oto w pewną upalną noc, całkiem po cichu, kiedy wszyscy zajęci byli oglądaniem popisów trialowych na placu, czerwiec wyprowadził się z domu...  

Divin trial - w tym roku mistrzostwa odbyły się w iście dantejskiej scenerii. Boska Komedia posłużyła za inspirację przy konstrukcji i dekoracji przeszkód. Nie byłam oficjalnym fotografem tej edycji, więc zdjęć zaledwie garstka, tym bardziej, że ani to moja ani chłopców ulubiona dyscyplina, ale znów wielkie brawa i ukłon w stronę Marradi. Okazuje się, że nawet sportowe scenografie mogą być pełne artyzmu i kto jak kto, ale marradyjczycy dobrze o tym wiedzą. Fantazji chyba nigdy im nie zabraknie, nawet po latach wciąż potrafią mnie zaskoczyć. 

divin trial Marradi 2018
trial Marradi
divin trial Marred

Ostatni czerwcowy dzień minął nam na lenistwie. Na lenistwie bezczelnym i błogim. Takim lenistwie co to rozkłada się w półcieniu przy Santa Barbara, zajada sałatę, grilowane mięso i warzywa, popija prosecco, schładza się soczystym melonem, słucha grania cykad, zamyka oczy, przysypia, potem przewraca się na drugi bok, patrzy w niebo na promienie przeciskające się przez gałęzie dzikiej gruszy... 


I te nasze gry i zabawy... Ostatnio na fali znów "zgadnij kim jestem"! Co jak co, ale i nam fantazji nie brakuje! Kim to byliśmy... Teslą, małym księciem George, Klakierem, Valentino Rossi, Dante, Tomkiem Sawyerem, Elmo, Johnem Watsonem i już sama nie pamiętam kim jeszcze... 


A dziś ... A dziś dzień dobry lipiec! 
W lipcu znów i mnie i Tomkowi licznik przeskoczy, w lipcu do domu z Kamienia zawitają nowi Goście, w lipcu będziemy się bawić na kolejnych festach, wystartuje w Marradi turniej złotego rusztu. Będziemy się cieszyć pełnią lata i żeby to cieszenie dobry miało początek - na dziś plan ambitny. Oto pierwsza niedziela miesiąca, włoskie muzea gratis zapraszają, z czego mamy zamiar korzystać do woli! 
DOBREJ NIEDZIELI! 

BOSKI to po włosku DIVINO (wym. diwino)

festa dello sport

Bogowie Nocy - starożytna Grecja na marradyjskim placu

sobota, czerwca 03, 2017


Kiedy przechodziliśmy obok teatru, zerknęłam okiem na monitor informacyjny. 19 stopni. 3 giugno. Ale trial był przecież drugiego.... Otumaniona ze zmęczenia zerknęłam na zegarek. 1 w nocy. No tak … już trzeci czerwca. Mikołaj resztkami sił powłóczył nogami i nic nie mówił. Miałam wrażenie, że zaśnie nim dojdziemy do samochodu. Ja zaciskałam zęby przy każdym kroku, bo nagle poczułam jak emocje opadły i stopy przypomniały mi, że kilka kilometrów po kamienistym placu w balerinkach, to nie jest to co lubią najbardziej. Nie mogłam się doczekać, żeby ściągnąć z szyi aparat i wyciągnąć się w łóżku… Pomyślałam ze szczerym współczuciem o tych, którzy teraz mieli ruszyć do pracy przy rozmontowywaniu betonowych dekoracji, tak by rano Marradi odzyskało swój codzienny wygląd i ład.

Dziś pewnie jeszcze śpią. Śpią snem spokojnym, bo miniony wieczór na pewno przejdzie do historii. To była przepiękna kulminacja trwającej ponad tydzień Festa dello Sport. Ogrom pracy i zaangażowanie, jeszcze więcej emocji i wzruszeń, spektakl na miarę wielkiego świata…

Dobrze żyć w miejscu cichym i spokojnym, ale dobrze też, że ta swojska codzienność jest czasami urozmaicana wielkimi wydarzeniami. 

Campionato Trial Indoor - foto relacja specjalnie dla Was, dla fanów sportu i nie tylko, bo widok "latających" motorów na pewno do codziennych nie należy. Kiedy zawody się skończyły i zawodnicy prezentowali swoje wolne popisy zastanawialiśmy się co też będzie się działo za rok, bo każda kolejna edycja przebijała widowiskiem poprzednią. Oto kilka kadrów wybranych na szybko z ponad 500 uchwyconych. Mam nadzieję, że dobrze spełniłam swoją misję. 
Życzę Wam dobrego weekendu, a sama wracam do mojej swojskiej codzienności. Czas podlać pomidory i wystawić nos za drzwi, może lipy zaczynają już pachnieć latem …



festa dello sport

Czerwiec imprezowicz i przygotowania do "wielkiej nocy"

piątek, czerwca 02, 2017


Kiedy my w czwartkowe popołudnie siedzieliśmy na placu w resztce cienia jaką dawał barowy baldachim zajadając lody z okazji dnia dziecka, silna brygada z poważnym sprzętem montowała ważącą kilka ton scenografię na piątkowy wieczór. Elementy "starożytnego świata" jak gigantyczne klocki ustawiano nie przypadkowo, a według precyzyjnych wyliczeń. 
- Bravi ragazzi! - komentowali ludzie przy stolikach. 
Rzeczywiście bravi! Bravi ci, którzy pracowali przy montażu i rozładunku, ale też ci, którzy dekorację przygotowali. Niby zdążyłam się już przyzwyczaić, że w kwestii sztuki w Marradi się nie żartuje i artystą jest co drugi mieszkaniec, ale jednak wciąż zadziwia mnie fantazja, pomysł, kunszt i finezja.  
Teoretycznie to "tylko" campionato trial, ale wystroju miasta mogłaby pozazdrościć nawet La Scala. Znów cisną się pod palce te same refleksje - marradyjczycy nie mają w słowniku zwrotu "byle jak". 


A potem, kiedy już konfetti opadną, flesze i reflektory zgasną, ktoś to wszystko będzie musiał posprzątać i przywrócić na placu dawny ład. 
"Noc Bogów" zakończy tegoroczną "Festa dello Sport". Już dziś wielkie brawa dla pomysłodawcy, organizatora i jego pomocników. Ja dokładam do tej pracy moją małą cegiełkę w postaci zdjęć, w których mam nadzieję już na zawsze zostanie część mnie. 



Festa dobiega końca, ale za to inne atrakcje szczelnie wypełniają lokalne kalendarium. Najbliższe dni to teatr, muzyka i zabawa. Początek czerwca maluje nam się bardzo rozrywkowo. Kiedy ja znajdę cza na pisanie o moich ulubionych drobiazgach??

Dziś w Italii dzień wolny - Festa della Repubblica. Zostało pięć dni lekcyjnych, dla niektórych nawet cztery. Już za tydzień dzieciaki odjadą spod szkoły przy akompaniamencie rozszalałych klaksonów. Pofruną w górę fartuszki, a grembiule Mikołaja wystrzeli w niebo po raz ostatni... 


FARTUSZEK to po włosku GRAMBIULE (wym. grembiule)

festa dello sport

Te co skaczą i fruwają …

piątek, czerwca 03, 2016


Czy na motorach można latać? Można! Wspiąć się po pionowej ponad dwu i półmetrowej ścianie? Jak najbardziej! Skakać jak na koniu? Wjechać po schodach na pierwsze piętro? Wszystko można! Po wczorajszym wieczorze z TRIAL INDOOR, który zakończył tegoroczną edycję Festa dello Sport, jestem przekonana, że dla tych motorów nie ma rzeczy niemożliwych. Mało tego! Dam sobie głowę uciąć, że nie podlegają tym samy prawom fizyki, co zwykły, stąpający po ziemi człowiek. To jedyne wytłumaczenie niektórych popisów! 
Nie jestem sportowym kibicem, nie śledzę żadnej dyscypliny, ale nawet taki ignorant jak ja nie mógł pozostać obojętny na spektakl jaki rozegrał się na marradyjskim placu. Popatrzcie sami, nie można nie westchnąć z zachwytu: 


Powinnam już przyzwyczaić się do niesamowitej organizacji, nieprawdopodobnego przygotowania. Ale wciąż tak jak kiedyś nie mogę wyjść z podziwu! Światło, muzyka, radio, publiczność, scenografia jak z filmu, szczypta teatru. Marradi znów udowodniło, że coś takiego jak "byle jak" nie istnieje!


Biegałam po placu z aparatem i przepustką na szyi, jako jeden z najbliższych obserwatorów i oczywiście jako oficjalny fotograf. Tyle niezwykłych rzeczy dzieje się w moim życiu odkąd tu zamieszkałam. W czerwcu 2007 roku przyjechałam do Marradi na pierwsze wakacje. Kto by wtedy przypuszczał, że to wszystko stanie się moim udziałem, że moje zdjęcia powędrują w świat, że w małym toskańskim miasteczku znajdę tyle szczęścia... 

NIEMOŻLIWE to znaczy IMPOSSIBILE (wym. impossibile)