Toskania

Artyzm i prostota Toskanii

czwartek, czerwca 29, 2023

Dom z Kamienia - Toskania - kraina rzemieślników

Staram się w ostatnich dniach wykroić jak najwięcej czasu dla siebie. Mając świadomość, że dwa pierwsze tygodnie lipca będą jazdą na pełnej petardzie, muszę się wyciszyć i dać głowie odpocząć. Nadrabiam nie tylko filmowe braki, ale też literackie. Teraz po obiedzie jest za ciepło, żeby gnać na moje marsze, czy trekkingi, teraz jest czas rozkosznej sjesty. 

Biorę wtedy pod pachę książki, notesy i zalegam w moim ogrodowym zakątku - tylko ja i to, co napisane lub to, co jeszcze do napisania. Uwielbiam ten czas. Oczywiście, jak wszystko u mnie, ten czas również jest wyliczony, wydzielony co do minuty, ale lepsze to niż nic.

Książek zabieram ze sobą kilka, bo tyle wspaniałej lektury się nazbierało, że skaczę z kwiatka na kwiatek jak w jakimś czytelniczym amoku. Są książki, które sobie dozuję w małych ilościach, bo choć prozą pisane, zdają się czystą poezją, a są takie, które rach ciach pochłonęłabym bez opamiętania.

Jedną z tych "poezji" jest La mia Toscana, którą wyłowiłam w Pizie na straganie z używanymi książkami. Kolejny już raz znajduję w niej "mój fragment" - słowa, które brzmią, jakbym je sama napisała. Oczywiście nie uzurpuję sobie niczego, do takiego kunsztu słowa jeszcze u mnie daleko, jednak sama myśl - dokładnie ta, która od dawna po głowie się telepała. Kolejna już z tej książki.

Tak mogłabym ją streścić:
Być może się mylę, ale od zawsze uważam, że wszyscy Toskańczycy mają w sobie szczyptę poezji, że każdy z nich ma naturę artysty. Z drugiej strony w żadnym innym miejscu nie widziałam tylu przedstawicieli dawnych zawodów, rzemieślników, ludzi prostych, skupionych na swojej pracy i tę pracę hołubiących - słowo prostota ma tu wydźwięk jak najbardziej pozytywny. Stolarze, kowale, murarze, kamieniarze, piekarze, krawcy, drwale, winiarze, sadownicy, pasterze...    

Coś niezwykłego jest w tej niby zwykłej pracy, która w wielu miejscach na świecie została zastąpiona przez maszyny albo w ogóle przestała być potrzebna. Tutaj w Toskanii, czy obok w Emilii-Romanii, dalej jest, dalej ma się świetnie. I całe szczęście, bo to jest właśnie poezja. Mój dom należał dawniej do kamieniarza, w piwnicy nadal stoi kilka pamiątek po nim. Prości ludzie, często niewykształceni i tyle w nich artyzmu. 

Dom z Kamienia - Toskania - kraina rzemieślników

Tym, co od zawsze mnie tu ujmuje, jest też mierzenie człowieka według tego co robi i jak robi, a nie według ilości dyplomów. Wspaniale jest żyć wśród rzemieślników i ludzi prostych, w których jednocześnie tak wiele zamiłowania do piękna. Taki sposób życia pozwala choć w pewnym stopniu odciąć się od industrialnego, galopującego świata, który ani trochę mnie nie pociąga. Nie bez powodu los pchnął mnie właśnie tu...

Dom z Kamienia - Toskania - kraina rzemieślników
Dom z Kamienia - Toskania - kraina rzemieślników

Przed nami dwa burzowe dni. Mam nadzieję, że epitet "burzowe" odniesie się tylko do pogody. Przed nami dni pełne zajęć i ważnych wydarzeń. Oby wszystko poszło, tak jak byśmy chcieli...

W sobotę do Marradi dotrze Giro d'Italia kobiet, w niedzielę będziemy świętować początek lata przy Colombai, a już dziś wieczorem zajadać pizzę w miłym towarzystwie. 

Pięknego dnia!

ZAWÓD (w sensie pracy) to po włosku MESTIERE 

Toskania

Satysfakcja odkrywcy i powtarzane jak mantra "piano... piano..."

piątek, grudnia 30, 2022

Dom z Kamienia blog, życie w Toskanii

Kobieta spacerująca wąziutką drogą wiodącą przez gaje oliwne trzymała w ręku mały bukiecik narcyzów. Narcyzy o tej porze... To wcale nie jest dobre. Rzeczywiście ciepło wczoraj było nieprzyzwoite. Termometr nawet pod wieczór pokazywał siedemnaście stopni. Nic dziwnego, że natura głupieje. Żonkile i mimozy też wyglądały tak, jakby za momencik miały się otworzyć. W lutym byłoby to jak najbardziej normalne, to już pora na toskańskie rozwity, ale grudzień? Patrząc obiektywnie - to jednak drobna przesada, choć oczywiście jeśli o mnie chodzi... Poproszę o kwiaty przez cały rok i o zimę z temperaturą powyżej dziesięciu stopni! 

Dom z Kamienia blog, życie w Toskanii

Pod koniec dnia zaczęła mnie pobolewać głowa. To było do przewidzenia... Narzuciłam bardzo ambitny plan i ten plan co do joty, a nawet wzbogacony o kilka rzeczy ekstra udało się zrealizować. Pogoda w tym wszystkim weszła w swoją toskańską, klasyczną rolę - słońce z zimową miękkością, ze złotą godziną, z całym pakietem atrakcji. Można powiedzieć, że wykorzystałam to światło co do sekundy. W ostatnim kadrze słońce zniknęło za dzwonnicą starej kamiennej pieve, a ja opuściłam ciężki aparat i powiedziałam - basta! 

Dom z Kamienia blog, życie w Toskanii

W ciągu jednego dnia znalazłam tyle fascynujących miejsc, że aż trudno w to uwierzyć. Strumyki, święta z dalekiego kraju, stary młyn, zamek z historią, wieża Longobardów, szpital pasterzy, ostatni fragment średniowiecznej osady, do tego przystanek na swojski obiad w miejscu do bólu nieturystycznym i punkty widokowe o jakich marzą pasjonaci fotografii! 

Nic dziwnego, że ta głowa zastrajkowała. 

Dom z Kamienia blog, życie w Toskanii

Nie wiem ile razy wykrzykiwaliśmy wczoraj zachwyty. Banalne "wow" powracało na języki z nieprzyzwoitą częstotliwością. Do tego satysfakcja odkrywcy! Jakbym znalazła nie jeden, a cały worek ukrytych skarbów... Nieprawdopodobne bogactwo wrażeń, tak bardzo ekscytujące! 

I potem ta niepohamowana chęć, by już, zaraz, natychmiast o wszystkim opowiedzieć, a zaraz za nią hamulec rozsądku, który woła - piano piano... Na wszystko przyjdzie czas.

Dom z Kamienia blog, życie w Toskanii
Dom z Kamienia blog, życie w Toskanii

Jeśli już wcześniej tonęłam w morzu nieopowiedzianych jeszcze historii, to teraz z tego morza zrobił się bezgraniczny ocean. Piano... Piano...  

Oto przedostatnim już dniem rok 2022 dopisuje do swojej historii epilog albo jak kto woli - zaczyna puszczać napisy końcowe. Już dziś zapraszam Was na podsumowanie tych dwunastu miesięcy jutro przy porannej kawie. 

Pięknego dnia!
 PIANO PIANO to znaczy powoli powoli...

Toskania

Och ten listopad! - Czyli o tym, że do Toskanii zawsze warto przyjechać

sobota, listopada 12, 2022

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

- Lato wróciło! - powiedziała barmanka rozkładając parasol przed barem w Settignano.
- Tylko na chwilę - odezwał się jeden z robotników kończący obiad - jutro będzie minus pięć! 
- Nie opowiadaj głupot! - zaśmiała się kobieta i zaraz podeszła do mojego stolika, przy którym klapnęłam, by ochłonąć po emocjach poranka i przygotować się na popołudniowe. Poza tym miałam w nogach kilkanaście kilometrów i zaczynałam czuć zmęczenie. Chciałam też przez chwilę tak po prostu posiedzieć w listopadowym słońcu w Settignano. - Może jednak coś zjesz? - popatrzyła z troską na kieliszek prosecco i orzeszki. Mogłabym zrobić ci dobrą sałatkę z karczochami i suszonymi pomidorami. 
Przez chwilę się zawahałam, ale zaraz odpowiedziałam:
- No dobrze... Namówiłaś mnie. Dziękuję. 

Nie miałam w planach obiadu, chciałam wytrzymać do wieczora, bo cały zaplanowany budżet zeżarły opłaty za wstęp do "różnych wspaniałych miejsc", ale kiedy ta kobieta powiedziała o pomidorach i karczochach, mój żołądek zrobił oczy kota ze "Shreka" i złożył rączki jak do modlitwy. To znaczy - zrobiłby tak, gdyby miał oczy i rączki, a tak naprawdę jęknął błagalnie i już nie umiałam mu odmówić. 

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

Zjadłam z apetytem sałatkę, skrobnęłam kilka zdań w moim Nenufarowym Notesie i poszłam dalej, bo miałam na ten dzień zaplanowaną jeszcze jedną atrakcję. O niektórych moich odkryciach z listopadowego piątku napiszę już wkrótce, o innych natomiast za trochę dalsze wkrótce. Proszę o cierpliwość i o niedopytywanie. Takie są niestety zasady "gry"...

To był wyjątkowy dzień. Tak jak powiedziała barmanka - zupełnie jakby wróciło lato. Kolory, światło i to, co widziały oczy, sprawiło, że kiedy wieczorem wsiadałam do pociągu potykałam się o własne nogi, a w głowie mi wirowało. "Już widzę jak ci mózg paruje i piecze" - powiedziała A., a ja aż uśmiechnęłam się do tych słów, bo rzeczywiście tak było. Zrozumie to tylko ten, kto dobrze mnie zna. Strava tym razem odmówiła współpracy. Z ciekawości próbowałam etapami obliczyć mój dystans. Wyszło prawie 30 kilometrów i uczciwie musiałam przyznać, że zmęczenie dawało mi mocno w kość. Marzyłam o tym, by zjeść coś konkretnego i wyciągnąć się na łóżku. 

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

Czasami ludzie pytają mnie, kiedy jest dobry czas na podróż do Florencji, czy do Toskanii w ogóle. Zawsze wtedy odpowiadam, że na to zawsze jest dobry czas. Można powiedzieć wręcz odwrotnie - nigdy nie ma złego momentu na podróż w te rejony. 

Oto listopad. Toskański listopad. Miesiąc przez większość znienawidzony. Tymczasem rój pszczół i motyli obsiada kwitnący na lila róż rozmaryn. Gałązka różanego krzewu, ciężka od kwiatów, kładzie się na kamiennej barierce zabytkowej willi. Zieleń pól jest soczysta, bo zdążyła już odżyć po palącym lecie. Płoną czerwienią, pomarańczem i ciepłą żółcią bluszcz i agazzino - nomen omen po polsku to ognik. Srebrzą się w słońcu oliwne gaje i nawet jeszcze gdzieś w kąciku dogorywa jaskrawa fuksja bugenwilli. Cóż to za niezwykły moment! Jaki piękny skrawek świata!  

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

Szłam wczoraj asfaltową wstążeczką w cieniu cyprysów, polną drogą wśród oliwnych gajów, cichą leśną ścieżką i nawet przez chwilę niemal górskim szlakiem. Szłam i znów serce w duszy piało psalmy pochwalne. Znów nie mogłam się nacieszyć świadomością, że to mój świat codzienny, nie tylko od święta czy na wakacje. Świat tak wspaniały, że aż nasuwa się pytanie - czy ja na pewno na niego zasługuję? Miałam ochotę rozłożyć ręce i objąć te wszystkie zieloności, pagórki, majestat w oddali, ale zamiast tego zatrzymałam się na chwilę i z największą czułością i wzruszeniem przytuliłam się całą sobą do jednego z wiekowych cyprysów... 

Pięknego dnia! 
A dla ciekawych kolejnych wrażeń moja pierwsza wczorajsza rolka.

ODROTNIE, PRZECIWNIE to po włosku AL CONTRARIO (wym. al kontrario)

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

Toskania

Subiektywnie

piątek, marca 18, 2022

Dom z Kamienia blog, Toskania nieznana

W 2007 roku w czasie naszych pierwszych toskańskich wakacji - marradyjskich wakacji, jeden dzień przeznaczyliśmy na wojażowanie do serca Toskanii. Chciałam zobaczyć to słynne Chianti - bo przecież, jeśli Toskania, to Chianti być musi - tym bardziej, że trafiliśmy do wakacyjnego domu w górach, wśród kasztanów, zupełnie na uboczu, niby do Toskanii, ale jakoś mało "toskańskiej". 

Chciałam zobaczyć filmowy, literacki krajobraz, klasykę, do której wzdycha jeśli nie pół to chociaż ćwierć świata. I oczywiście piękne były te wszystkie cyprysy, winnice i gaje oliwne, zachwycały kamienne posiadłości, świat miejscami piękny aż do przesady, jednak w sercu pozostał wtedy chłód... Tak, piszę to w pełni władz umysłowych. 

Wróciliśmy wieczorem do Marradi i zrozumiałam dokładnie na czym polega różnica. Marradi może nie było takie widowiskowe, krajobraz dookoła nijak się miał do "pocztówek", ale było tu coś, co w moim mniemaniu jest na wagę złota i o czym już wiele razy pisałam - prawdziwość, autentyczne życie, ludzie, dialekt. Przez lata nie raz utwierdziłam się w tym przekonaniu i te refleksje powróciły teraz z tą samą siłą, kiedy w minioną niedzielę już po ostatnim przystanku wsiadaliśmy do samochodu. 

Dom z Kamienia blog, Toskania nieznana

Nim ruszyliśmy popatrzyłam jeszcze raz z podziwem na łagodne pagórki, na typowe kamienne wille i pomyślałam: jak pięknie i jednocześnie... odrobinkę smutno. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że tutaj to życie chowa się za wysokimi murami bogatych posiadłości. Może zmęczyło się turystycznym gwarem, w końcu chyba żaden inny region Włoch nie został tak skutecznie wypromowany jak Toskania.

Dziś te wszystkie wille są albo odgrodzone od reszty świata albo przeznaczone na agroturystykę i otwarte tylko dla swoich gości. Ja natomiast wolę skromniejsze progi, wolę domy dzikich Apeninów, gdzie czasem szlak prowadzi przez środek czyjegoś podwórka, gdzie można przystanąć, chwilę porozmawiać z nieznajomym. W turystycznym sercu Chianti, czy w Orci mam wrażenie, że mieszkańcy albo są "w pracy" dla turystów albo po godzinach znikają do innego świata, a ja przecież tak bardzo lubię wchodzić w relacje z przypadkowo napotkanymi osobami. Tutaj zdecydowanie mi tego brakuje. 

Najbardziej swojskimi przystaniami tej części regionu są właśnie te stare pievi, o których pisałam wczoraj. 

Podsumowując... 
Nieustannie zadziwia mnie, jak bardzo różnorodna jest Toskania, wystarczy zrobić dwa kroki w bok, na chwilę zostawić turystyczny szlak, by znaleźć prawdziwe życie, nawet jeśli opakowane trochę mniej widowiskowo. 

Dom z Kamienia blog, Toskania nieznana
Dom z Kamienia blog, Toskania nieznana
Dom z Kamienia blog, Toskania nieznana
Dom z Kamienia blog, Toskania nieznana

Dotelepaliśmy się do nowego weekendu (ja prawie) i już rodzą się nowe plany. Pod skórą lęgnie się coraz większy niepokój, sen znów w nocy to jest, to go nie ma. 

Dodatkowo, kiedy wczoraj zasypaliście mnie zdjęciami mojej drugiej książki, najpierw ogarnął mnie jeszcze większy stres, a potem ten stres złagodniał, gdy dostałam od Was pierwsze wiadomości pełne dobrych słów. Bardzo za te słowa dziękuję. Pewnie nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo są dla mnie ważne. 

Pięknego dnia!

Dom z Kamienia blog, Toskania nieznana
prawie Kasia:)

Toskania

Krótka zapowiedź kolejnych toskańskich opowieści

poniedziałek, marca 14, 2022

Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka Toskania nieznana

Uwielbiam przykościelne, włoskie dziedzińce. Dziedzińce przy wiekowych klasztorach, przy kamiennych, romańskich kościołach, przy skromnych toskańskich pievi. Uwielbiam je, bo choć są częścią zabudowań religijnych nie ma w nich patosu. Wyzbyte nadęcia i pełne przy tym "świętości". Świętość taka jaką lubię - świętość niezależnie od wyznania. Świętość w najmniejszym nawet kwiatku czy przykurzonym przedmiocie. Tu beczka, tam drzewko oliwne, tu dzwonek, tam wąż ogrodowy, tu ceramiczny dzbanek, tam kępa żonkili, konewka, gumowa kaczka, figurka patrona i studnia oczywiście - na środku zawsze musi być studnia. 

Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka Toskania nieznana

Uwielbiam przykościelne dziedzińce za skromność mimo bogatej historii, za świętość bez złota, za gościnność i za ciszę. Cisza i spokój są dla mnie świętością. 

W niedzielę, która plan wojażowania rozpisany miała tylko do połowy, zawitałam na dwa niezwykłe dziedzińce - i co ciekawe, to była właśnie ta druga część wyprawy: bez planu. Znów potwierdziły się moje słowa, że w podróżowaniu trzeba zostawić miejsce na spontan i niespodzianki. Czasem najpiękniejsze przychodzi właśnie bez planu, przypadkiem, zupełnie niechcący. 

Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka Toskania nieznana

Poza dziedzińcami, był trekking - dreptałam śladami jednego z geniuszy renesansu, były tajemnicze resztki budowli, pozostałości po starym zamku, były połacie srebrzystych oliwnych drzewek i uśpionych jeszcze winnic, była zaskakująca kopuła w polu, były szafirki i kwitnący rozmaryn. Były ślady Etrusków, były krzesła, okiennice, crostini z fegatino. Było też odkrycie, że turystyczna mekka kryje dwa niezwykle skarby, o których pewnie niewielu słyszało oraz refleksje, że paradoksalnie mimo całego piękna, w jakim tonie środkowa Toskania, nie ma tu tego czegoś, co na amen lata temu urzekło mnie w Marradi. 

Tymi refleksjami podzieliłam się też w mojej nowej książce. Tak naprawdę to one popchnęły mnie do jej napisania. 

Tak czy inaczej kontynuuję moją wędrówkę bocznymi, niepopularnymi ścieżkami w poszukiwaniu nieznanego i mam nadzieję, że przynajmniej kilkoma miejscami w najbliższych dniach Was zaskoczę. Dziś tylko to krótkie dzień dobry toskańskimi obrazkami. 

https://www.empik.com/nieznane-toskania-i-romania-gdzie-dante-mowi-dobranoc-nowacka-katarzyna,p1295276499,ksiazka-p
Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka, Toskania nieznana
Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka, Toskania nieznana
Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka, Toskania nieznana
Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka, Toskania nieznana
Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka, Toskania nieznana
Dom z Kamienia Katarzyna Nowacka, Toskania nieznana

Toskania

Toskania - jeszcze jedna jej nieznana twarz

poniedziałek, marca 07, 2022

Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka

To była bardzo owocna niedziela. Ku mojej radości udało się dotrzeć wszędzie tam i sfotografować wszystko to, co sobie moja głowa w niedzielę o świcie zaplanowała. Wykorzystaliśmy dzień do ostatniej kropelki. W tym wszystkim tylko pogoda pozostawiała wiele do życzenia, ale - jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, a ja mam przecież tyle, że nie miałabym nawet śmiałości narzekać na to, że wiosna postanowiła w marcu zaciągnąć hamulec ręczny. 

Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka

Czułam się wczoraj jak detektyw, jak odkrywca, jak poszukiwacz skarbów, jak tropiciel śladów Największych z Wielkich z minionych wieków. W najbliższych dniach podzielę się niektórymi widokami i sekretami, inne natomiast będą musiały poczekać na specjalną okazję.

Jedno miejsce związane jest z wczorajszym jubilatem, moim ukochanym Michałem Aniołem. Wycieczkę do Settignano, planowałam odkąd pierwszy raz przeczytałam Udrękę i ekstazę. Wczoraj nie tylko odkryłam kolejną perełkę, ale też znalazłam nową inspirację na spędzenie wiosennego florenckiego dnia. Już wkrótce... 

Poza tym sfotografowałam zaczarowane źródło, z którego wybija podobno woda o szczególnych właściwościach i wokół którego od wieków krążą legendy.  
Następny przystanek był smaczny, bo związany z obiadem - ale cotto  nie tylko było na talerzu. 

Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka

I w końcu clou całego dnia... 

Kiedy zaczęłam pracę nad Sekretami Florencji, postawiłam sobie za cel, za punkt honoru nauczenie się wszystkich florenckich Ostatnich wieczerzy na pamięć. I choć nadal do pełnej listy brakuje mi dwóch malowideł - niestety na przeszkodzie stanęła pandemia, to dziś mogę już z dumą przyznać, że przynajmniej widziałam wszystkie Cenacoli autorstwa Ghirlandaia. O tym, gdzie znajduje się trzecie - a tak naprawdę pierwsze w kolejności powstania malowidło - opowiem Wam w najbliższych dniach i ręczę całą duszą, że to jedno z tych miejsc, które najchętniej zamknęłabym w sejfie i wyrzuciła klucz, żeby nikt nie zadeptał, nie rozpowszechnił, nie zrobił z niego kolejnej turystycznej mekki. Tak spokojne, tak ciche i przy tym tak zacne...

Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka

Na koniec, żeby nie było tak do końca enigmatycznie, bez interesujących konkretów - jeden detal - ulubiony detal turystów z typowego toskańskiego krajobrazu: CYPRYSY. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się komu zawdzięczamy ich nagromadzenie w Toskanii? Oczywiście Etruskom. 
Tak jak wiele innych roślin tak też cyprysy zostały sprowadzone tu przez Etrusków. Sadzono je w dwóch celach. Po pierwsze, aby wyznaczyć granice pomiędzy polami, a po drugie dlatego, że szpalery tych drzew działały ochronnie jako bariera przed zimnym wiatrem gnającym od Apeninów. Dziś są przede wszystkim elementem ozdobnym i numerem jeden na toskańskich pocztówkach. 

Ja trochę z przekory - pisząc o Toskanii nieznanej toczyłam boje, żeby cyprysów nie było na mojej okładce - nawet jeśli sama je uwielbiam. Ostatecznie cyprysy na okładce są i chyba bardzo się podobają. W moich stronach nie ma ich w takich ilościach jak w Chianti czy dolinie Orci, ale jednak znajdziemy je nawet tu, nawet poza turystycznym szlakiem. 

Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka

Życzę Wam dobrego tygodnia. Zostawiam jako przesłanie, to co znalazłam napisane na jednej z donic w Imprunecie. 
Kolorowe wazy natomiast wypatrzyłam w Settignano. Tak bardzo mi się spodobały, że sfotografowałam wszystkie, jedna po drugiej. 


Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka
Dom z Kamienia - Toskania Nieznana Katarzyna Nowacka