| Prawie jak The Beatles (złapane przypadkiem) |
- I co teraz? - zapytał zaspany Mikołaj siadając do śniadania, kiedy Goście byli już w drodze powrotnej. - Nie ma szarlotki... nie ma bezów... nie ma pierogów...
- Przede wszystkim to chciałam zauważyć, że nie ma też Babci i Wujka.
- No tak... tak...
Czas zdecydowanie za krótki, bo chciałoby się jeszcze tu i tam i to i tamto, ale... trzeba cieszyć się tym, co jest. Dlatego jeszcze raz podsumowując tę garstkę dni prywatnie, rodzinnie, fotograficznie...
Dobrego dnia!
Dozza - piękna jak zawsze, intensywnie kolorowa w wiosennym słońcu - przeżywała prawdziwe oblężenie. Czegoś takiego jeszcze tutaj nie widziałam. Zwykle dziesięć osób w miasteczku to już był prawdziwy tłum. Widać bajeczna pogoda nie tylko nas wypędziła z domu. O wolnym stoliku w zasięgu murów historycznego centrum, można było zapomnieć, więc kiedy już się nacieszyliśmy fantazyjnymi muralami, poganiani coraz większym głodem cofnęliśmy się na nizinę i zaraz w Imola znaleźliśmy miejsce zupełnie niepozorne. Nazwa nie bardzo przekonująca - il Faro - latarnia morska, a do morza przecież jeszcze spory kawałek, jednak zapach jaki rozszedł się, kiedy tylko wysiedliśmy z samochodu, od początku dobrze wróżył.
I rzeczywiście z wyborem trafiliśmy w dziesiątkę! Absolutnie wszystko było wyśmienite - tagliolini z baccala', rodzynkami i czarną kapustą i tortelli z fioletowymi ziemniakami na dyniowym kremie i risotto alla marinara i fritto misto i pizza Mikołaja też. Polecam z serca gdybyście zabłądzili w te strony.
Tak posileni ruszyliśmy dalej i o tym co widzieliśmy już trochę pisałam, dlatego dziś poganiana brakiem czasu zostawiam Was z naszą prywatną, rodzinną foto galerią. Sama minioną niedzielę będę wspominać z łezką w oku… To był jeden z tych dni, które w sercu pozostają na zawsze. Dzień idealny.
| tortelli z fioletowymi ziemniakami na kremie z dyni z wędzoną ricottą! |
| posiadłości Romanii |
| z ukrycia |
| Po namowach |
| wszyscy razem ponad dachami Brisighelli |
| w drodze, |
| na drodze - plener na każdym zakręcie |
| Tagliolini z baccalà, cavolo nero i rodzynkami |
| gaje oliwne jakich nie powstydziłaby się nawet Puglia |
| Brisighella |
| Przystanek |
| "Niech się dzieci fotografowaniem nacieszą" |
| Pauza caffè Brisighella |
| Wujkowi dręczenie można wybaczyć |
| Z drugiej strony lustra |
| fritto misto |
| Niepozornie, super smacznie |
| Brzydkie tło, ale uścisk spontaniczny |
| Porzucone |
| Jeszcze raz razem |
![]() |
| Pomiędzy światłem i mrokiem/ fot. Piotr Czaja |
![]() |
| Pozować nie każdy lubi /fot. Piotr Czaja |
![]() |
| Niektórym nie przeszkadza /fot. Piotr Czaja |
![]() |
| Pozowanie jako dobra zabawa/ fot. Piotr Czaja |
![]() |
| Inni ku temu jakby stworzeni/ fot. Piotr Czaja |
![]() |
| fot. Piotr Czaja |
![]() |
| Na własnym podwórku/ fot. Piotr Czaja |
![]() |
| Mario i jego Ranger / fot. Piotr Czaja |













