Dino Campana

Noc orficka

niedziela, lipca 30, 2023

Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana

La sera fumosa d’estate
Dall’alta invetriata mesce chiarori nell’ombra
E mi lascia nel cuore un suggello ardente.
Ma chi ha (sul terrazzo sul fiume si accende una lampada) chi ha
A la Madonnina del Ponte chi è chi è che ha acceso la lampada? – c’è
Nella stanza un odor di putredine: c’è
Nella stanza una piaga rossa languente.
Le stelle sono bottoni di madreperla e la sera si veste di velluto:
E tremola la sera fatua: è fatua la sera e tremola ma c’è,
Nel cuore della sera c’è
Sempre una piaga rossa languente
(Dino Campana, L'Invetriata)

Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana

Sobotni marradyjski wieczór wypełniła, poezja, muzyka, arcyciekawe historie i nowe miejsca, które choć w samym centrum Marradi do tej pory były dla mnie niedostępne. Fascynujące i inspirujące. Kolejny też raz przeleciały mi przez głowę refleksje z gatunku: Marradi to naprawdę miejsce nie byle jakie. 

20 sierpnia 1885 roku w Marradi urodził się poeta Dino Campana, niezwykła postać, artysta o nieprawdopodobnej wręcz wrażliwości, zupełnie niedoceniony przez swoje pokolenie, banalnie zaliczany do grona poetów wyklętych. Na szczęście w czasie ostatniego półwiecza wiele się w tej kwestii zmieniło i w Marradi działa prężnie instytut poświęcony poecie. Kilka razy przez te wszystkie lata wspominałam o Dino Campana i zachwycałam się jego wersami. 

Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana

Sobotni spacer po Marradi zatytułowany "Notte Orfica" - co odnosi się do jedynego tomu opublikowanego przez poetę Canti Orfici, był dla mnie momentem pełnym odkryć. Odkryć nowych faktów z życia poety, odkryć akustycznych, dzięki oryginalnym muzycznym aranżacjom poezji oraz odkryć nowych miejsc, wśród których Ogród Violetty, który choć znajduje się przy głównym placu, ja nie miałam o nim pojęcia! Czułam się wczoraj jak Alicja w krainie czarów. Czułam się jak na wspaniałej artystycznej duszy, którą mogłam nasycić głów wszystkich zmysłów. 

Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana

Trasa spacerowa prowadziła przez miejsca, które związane są z pewnymi epizodami w życiu Dino - jak romans z Sybillą Aleramo czy pierwsze wydanie Canti Orfici, a także z fragmentami poezji jak kościółek Archiroli czy maleńka piazzetta tuż obok. Była tez Piazza Guerrini i argentyńskie akcenty, a także opowieści o wielu podróżach - tych całkiem bliskich i tych bardzo dalekich, jakie odbył artysta.

Pieśni Orfickie - o ile się nie mylę - nie zostały przetłumaczone na język polski, więc niestety nie wszystkich mogę zachęcić do ich lektury. Zasłuchana wczoraj w poezję pomyślałam sobie, że wspaniale byłoby podjąć się ich tłumaczenia. Myślę, że mogłabym zacząć od tłumaczenia krótkich form. Nikt nigdy nie weźmie mnie na poważnie, bo nie jestem przecież tłumaczem z dyplomem, ale w kwestii poezji Dino myślę, że podstawowe umiejętności nie wystarczą. Tu trzeba mieć w sobie choć szczyptę miłości do Marradi, do Appennino, trzeba poznać miejsce, w którym wyrósł, z którego uciekał i do którego zawsze wracał. 

Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana

Dziś nie mam już czasu opowiedzieć więcej o samym Dino, bo plany na niedzielę są odważne, ale już wkrótce przygotuję dłuższą opowieść o tym, kim był szalony marradyjczyk, który przez całe życie szukał miłości, zrozumienia i swojego miejsca w świecie. 

Niech ten post będzie przy okazji zaproszeniem do Marradi. Może i jesteśmy małym miasteczkiem w dziczy Apeninów, ale atrakcji na pewno nam nie brakuje. Dziś dla odmiany zupełnie inny klimat, bo już wieczorem na tym samym placu turniej bokserski Włochy - Czechy. 

Jeśli potrzebna Wam jest pomoc w zorganizowaniu marradyjskich wakacji, zapraszam do kontaktu. Przypominam też, że nie organizuję wakacji poza moim terytorium. Mogę polecać z serca i ręczyć tylko za to, co naprawdę dobrze znam. I właśnie za Marradi ręczę całym sercem.

Pięknego dnia!

ORFICKA to po włosku ORFICA

Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana
Dom z Kamienia blog, Poeta Dino Campana

ceramika

Nowe oblicze "niepopularnego" miejsca

sobota, października 07, 2017


Kiedy 17 września stałam w deszczu na Giogo i obserwowałam rekonstrukcję bitwy pod Monte Altuzzo, w Marradi została przecięta wstążka i z fanfarami oddano do użytku przejście podziemne na stacji kolejowej w zupełnie nowej szacie. Niestety umiejętności bycia w dwóch, a jeśli chodzi o tamtą niedzielę - nawet w trzech miejscach na raz - jeszcze nie opanowałam. 
To jedyne przejście podziemne jakie ma nasze miasteczko, służy ono do przemieszczania się między peronami. Do niedawna był to przytłaczający korytarz, ciemny i odrażający, z upiornym odorem wiadomo czego, jakże charakterystycznym dla takich miejsc… Jednym słowem wstyd dla miasta, które z drugiej strony tak bardzo dumne jest z faktu posiadania linii kolejowej i własnej stacji. Kto po Italii podróżuje pociągiem, ten wie jakim luksusem jest mieć stację w zasięgu nóg. Dla kogoś kto nie ma swoich czterech kółek, ale też dla wszystkich pozostałych z turystami włącznie, to prawdziwe okno na świat i niezależność. 


Na szczęście epoka sottopassaggio jak z filmu grozy już się skończyła i teraz Marradi ma nie tylko odnowiony korytarz, ale też prawdziwą galerię sztuki. Ceramiczne ozdoby inspirowane naszym poetą Dino Campana wykonali uczniowie z liceum artystycznego z Faenzy. Oryginalne i niebanalne. I nie jest to kolejny pean zaślepionej blondynki, która na Marradi złego słowa powiedzieć nie pozwoli. Po kilku latach tutaj widzę, co jest dobre, co złe, umiem powiedzieć szczerze co co mnie zachwyca, ale też co podoba mi się trochę mniej… Przejście podziemne jest teraz ładną wizytówką miasta i mam tylko nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy sprowadzić go do stanu sprzed kilku miesięcy, a to zależy już tylko od mieszkańców i osób, które gościnnie wstępują w nasze progi  


Już jutro pierwsza sagra kasztanowa, a za tydzień w czasie drugiej kasztanowej niedzieli znów wjedzie do Marradi stuletni pociąg. Jeśli jesteście w okolicy nie zapomnijcie wstąpić! Już teraz uliczkami snuje się słodki zapach torta dei marroni... 


PRZEJŚCIE PODZIEMNE to po włosku SOTTOPASSAGGIO (wym. sottopassadżdżio)

Dino Campana

In un momento...

czwartek, czerwca 08, 2017


Nigdy bym nie pomyślała, że pewnego dnia to mój syn wcieli się w rolę Dino Campana i wyrecytuje moją ulubioną poezję. Ileż to razy jeszcze na warszawskim Grochowie oglądałam scenę z Il viaggio chiamato amore i wzruszałam się bez końca…
Nigdy jednak nie byłam tymi słowami tak poruszona, jak wczoraj...

In un momento
sono sfiorite le rose
i petali caduti
perché io non potevo dimenticare le rose
le cercavamo insieme
abbiamo trovato delle rose
erano le sue rose erano le mie rose
questo viaggio chiamavamo amore
col nostro sangue e colle nostre lagrime facevamo le rose
che brillavano un momento al sole del mattino
le abbiamo sfiorate sotto il sole tra i rovi
le rose che non erano le nostre rose
le mie rose le sue rose.


Poruszona byłam zarówno tymi słowami jak i pozostałymi, bo poezje dzieciaki recytowały niczym dorośli aktorzy. Da brivido! Chciałoby się powiedzieć bis! bis! Jeszcze raz! I w ogóle całe przygotowanie już takie nie dziecinne i te gitary w tle - maestro Francesco i mojego Mikołaja… Mikołaja nagle tak dorosłego.


A potem recytacja się skończyła, światło zgasło i na ekranie pojawiły się słowa najukochańszych nauczycielek i łzy trysnęły jak fontanny i płacz dzieci w głos, tęskny i rozpaczliwy. Scena jak z melodramatu! Czy ktoś widział, żeby cała klasa w głos płakała, bo żegna się ze szkołą podstawową?? A rodzice wtórowali, nosami pociągali, chusteczki w garści ściskali... 


Ze ściśniętym gardłem oglądaliśmy przygotowany dla nas pokaz zdjęć z ostatnich pięciu lat. Śmiech mieszał się ze łzami. Zaskoczeń i wzruszeń nie brakowało przez cały wieczór. Wieczór niezwykły, pełen ciepłych gestów, serdeczności, uścisków. Maestra Federica i Maestra Barbara były przez ostatnie lata jak szkolne mamy. Myślę, że zarówno dzieciakom, jak i nam rodzicom na zawsze pozostaną w sercach.  
Nie mogę przy tej okazji nie napisać klasycznych banałów! Czas gna jak wariat. Zdaje się jakby wczoraj Mikołaj z nieszczęśliwą miną zaczynał pierwszą klasę na warszawskiej Pradze, rok później przestraszony, stał przed marradyjską szkołą w niebieskim fartuszku … Ja sama jeszcze bardziej przestraszona czekałam na jego wrażenia. Nigdy nie zapomnę tamtego dnia, entuzjastycznych słów Mikołaja - tu jest super! Łatwizna!


Mikołaj wsiąkł w tutejsze towarzystwo nieprawdopodobnie. - On taki "nasz" - powiedziała Federica. Na zdjęciach migały bezzębne uśmiechy, karnawałowe stylizacje, wspomnienia z wycieczek … Wszyscy byli poruszeni tym, jak bardzo te dzieci dorosły i tym, że oto zaczyna się dla nich nowy etap w życiu.
Na ich poetyckie pożegnanie ze szkołą podstawową przyszli też inni nauczyciele, a to pokazuje jak niezwykła panuje tu atmosfera...


A potem jakby jeszcze mało było wzruszeń, coś czego się zupełnie nie spodziewałam ... "Wywołano mnie do mikrofonu" i zaraz posypały się podziękowania za mój wkład zdjęciowy w życie całej klasy, podziękowania okraszone szykowną niespodzianką, że aż słów z wrażenia zabrakło...


Po wszystkim odkorkowano prosecco i rozmowy trwały bez końca i gdyby nie to, że jeszcze dziś i jutro wstać trzeba wcześnie, siedzielibyśmy pewnie do północy… Oczywiście to nie koniec pożegnań! Już w niedzielę będziemy się razem bawić, jeść i dalej wspominać...


 In un momento... sono passati questi quattro anni…
W jednej chwili minęły te cztery lata...