La sera fumosa d’estate
Dall’alta invetriata mesce chiarori nell’ombra
E mi lascia nel cuore un suggello ardente.
Ma chi ha (sul terrazzo sul fiume si accende una lampada) chi ha
A la Madonnina del Ponte chi è chi è che ha acceso la lampada? – c’è
Nella stanza un odor di putredine: c’è
Nella stanza una piaga rossa languente.
Le stelle sono bottoni di madreperla e la sera si veste di velluto:
E tremola la sera fatua: è fatua la sera e tremola ma c’è,
Nel cuore della sera c’è
Sempre una piaga rossa languente
Dall’alta invetriata mesce chiarori nell’ombra
E mi lascia nel cuore un suggello ardente.
Ma chi ha (sul terrazzo sul fiume si accende una lampada) chi ha
A la Madonnina del Ponte chi è chi è che ha acceso la lampada? – c’è
Nella stanza un odor di putredine: c’è
Nella stanza una piaga rossa languente.
Le stelle sono bottoni di madreperla e la sera si veste di velluto:
E tremola la sera fatua: è fatua la sera e tremola ma c’è,
Nel cuore della sera c’è
Sempre una piaga rossa languente
(Dino Campana, L'Invetriata)

Sobotni marradyjski wieczór wypełniła, poezja, muzyka, arcyciekawe historie i nowe miejsca, które choć w samym centrum Marradi do tej pory były dla mnie niedostępne. Fascynujące i inspirujące. Kolejny też raz przeleciały mi przez głowę refleksje z gatunku: Marradi to naprawdę miejsce nie byle jakie.
20 sierpnia 1885 roku w Marradi urodził się poeta Dino Campana, niezwykła postać, artysta o nieprawdopodobnej wręcz wrażliwości, zupełnie niedoceniony przez swoje pokolenie, banalnie zaliczany do grona poetów wyklętych. Na szczęście w czasie ostatniego półwiecza wiele się w tej kwestii zmieniło i w Marradi działa prężnie instytut poświęcony poecie. Kilka razy przez te wszystkie lata wspominałam o Dino Campana i zachwycałam się jego wersami.
Sobotni spacer po Marradi zatytułowany "Notte Orfica" - co odnosi się do jedynego tomu opublikowanego przez poetę Canti Orfici, był dla mnie momentem pełnym odkryć. Odkryć nowych faktów z życia poety, odkryć akustycznych, dzięki oryginalnym muzycznym aranżacjom poezji oraz odkryć nowych miejsc, wśród których Ogród Violetty, który choć znajduje się przy głównym placu, ja nie miałam o nim pojęcia! Czułam się wczoraj jak Alicja w krainie czarów. Czułam się jak na wspaniałej artystycznej duszy, którą mogłam nasycić głów wszystkich zmysłów.
Trasa spacerowa prowadziła przez miejsca, które związane są z pewnymi epizodami w życiu Dino - jak romans z Sybillą Aleramo czy pierwsze wydanie Canti Orfici, a także z fragmentami poezji jak kościółek Archiroli czy maleńka piazzetta tuż obok. Była tez Piazza Guerrini i argentyńskie akcenty, a także opowieści o wielu podróżach - tych całkiem bliskich i tych bardzo dalekich, jakie odbył artysta.
Pieśni Orfickie - o ile się nie mylę - nie zostały przetłumaczone na język polski, więc niestety nie wszystkich mogę zachęcić do ich lektury. Zasłuchana wczoraj w poezję pomyślałam sobie, że wspaniale byłoby podjąć się ich tłumaczenia. Myślę, że mogłabym zacząć od tłumaczenia krótkich form. Nikt nigdy nie weźmie mnie na poważnie, bo nie jestem przecież tłumaczem z dyplomem, ale w kwestii poezji Dino myślę, że podstawowe umiejętności nie wystarczą. Tu trzeba mieć w sobie choć szczyptę miłości do Marradi, do Appennino, trzeba poznać miejsce, w którym wyrósł, z którego uciekał i do którego zawsze wracał.
Niech ten post będzie przy okazji zaproszeniem do Marradi. Może i jesteśmy małym miasteczkiem w dziczy Apeninów, ale atrakcji na pewno nam nie brakuje. Dziś dla odmiany zupełnie inny klimat, bo już wieczorem na tym samym placu turniej bokserski Włochy - Czechy.
Jeśli potrzebna Wam jest pomoc w zorganizowaniu marradyjskich wakacji, zapraszam do kontaktu. Przypominam też, że nie organizuję wakacji poza moim terytorium. Mogę polecać z serca i ręczyć tylko za to, co naprawdę dobrze znam. I właśnie za Marradi ręczę całym sercem.
Pięknego dnia!
ORFICKA to po włosku ORFICA


































