
Wskakujemy w ostatnią dekadę października, który jak się zdaje teraz ma zamiar dwoić się i troić, by wspomnienia po początkowych kaprysach pogodowych zatrzeć ottobratą jak malowaną.
Wtorek jest zawsze dniem zdecydowanie lżejszym niż poniedziałek i środa i czwartek... I dziś te kilka godzin luzu mam zamiar wykorzystać tak jak lubię. Pewnie rozsądniej byłoby zrobić coś praktycznego, dalej się pakować, pojechać do Ikei po kolejne meble, ale z drugiej strony takie październikowe dni jak te teraz są przecież już policzone. Lepiej więc iść znów w góry, jeszcze raz oczy nacieszyć kolorami i aksamitnym światłem.
Mam teraz takie poczucie bycia w zawieszeniu. Pakowanie idzie mi opornie, bo wciąż nie mam konkretnej daty w kwestii przeprowadzki. Prawdopodobnie trzeba jeszcze wymienić piec grzewczy. Nie jest to oczywiście po mojej stronie, ale znów wiąże się z czasem oczekiwania. Gdybym miała konkretną datę, to zebrałabym się w sobie, zadzwoniła po Ellen, żeby z pakowaniem pomogła i w trzy dni bym się pewnie uwinęła. A tak... Motywacja na zerowym poziomie. Coraz bardziej denerwuje mnie widok stosu pudeł na środku salonu. Widok pustych szafek jest... dziwny. To zawieszenie to zdecydowanie nie jest coś co szczególnie kocham.
Powinnam też uporządkować rośliny. Donice powinny już chyba powędrować pod dach, bo noce chłodne. Zaczekam do końca "ottobraty", a potem będę działać. Pod dach w tym wypadku już nie tu, tylko oczywiście za rzekę. Będę tak paradować z doniczkami przez most, kwiatek po kwiatku!
A oleandry? Oleandry muszę przesadzić, ale czy teraz jest dobry na to czas? Aga z Nizin ratuj i powiedz co robić. Już pozostawienie tu glicine wystarczająco bardzo boli, więc oleandrów choćby nie wiem co, nie porzucę.
Za dużo tego. Im bardziej zaczynam o tym myśleć, tym cięższa robi się głowa. Dlatego właśnie dziś znów uciekam w góry. Potrzebuję zmęczyć nogi. Zmęczone nogi równają się wypoczętej głowie.
Już "za chwilę" będę wędrować ponad Biforco i tym razem nie sama. To będzie spacer na dwie pary buciorów. Takie same buciory - jedne z lila, drugie z turkusowymi sznurówkami, które bardzo się przyjaźnią i lubią ze sobą spacerować.
DOBREGO DNIA!
"ZAWIESZENIE" to po włosku "STALLO"
bluza: www.madame.com.pl







