30 czerwca 2013 Lutirano (z toskańskiego notesu)
Wciąż nie mogę uwierzyć, że tu jestem. Budzę się w moim wielkim, starym łożu. Zerkam do góry spod przymkniętych jeszcze powiek. Jest mój aniołek...! Tak długo na to czekałam. Znów zamykam oczy - to musi być sen. Tak, tak ... Na pewno jeszcze się nie obudziłam. Kolejny raz zerkam nieśmiało. Aniołek jest tam gdzie był. Nic nie znika. To jednak dzieje się naprawdę... Świat widziany z perspektywy mojej poduszki ...
Nawet skrzypiąca szafa mnie wzrusza i widok półek na książki, które zamontowano specjalnie dla mnie. To wszystko sprawia, że zalewa mnie fala czułości. Chodzę i zaglądam w każdy kąt, dotykam kamieni, wyciągam rzeczy z walizek, wiję gniazdo na kolejne miesiące...





