- Jak tu mają grzyby wyrosnąć?? - Mario drapie kijkiem leśną ścieżkę wznosząc chmurę pyłu. - Sucho!
- A jak wtedy padało to mówiłeś, że za piętnaście dni będą.
- Ale co padało? A ile to popadało? A daj spokój! Po czterech miesiącach suszy, ta ziemia się nawet nie zorientowała!
- Patrz ile Ludków! Chciałabym wiedzieć kto je poustawiał. One wciąż tu są. Takie same.
- Skauci?
- A może i ja bym swojego dostawiła?
Schylamy się po płaskie kamyki i zaraz koło starego stosiku staje nowy. Mój własny, który Mario podpisuje, żeby nikt nie miał wątpliwości.
- Taki dziś piękny dzień! A gdyby tak było aż do Bożego Narodzenia?
- Magari! Ty to masz wymagania!
- Oby do Natale! Potem to już z górki!
- Natale??? To przecież chyba za sto dni!- Piękny jest dziś dzień, ale jak sobie przypomnę te ginestre otulające tę łąkę, kiedy byliśmy tu w czerwcu na nagraniach to mam ochotę się rozpłakać…
Mario niemym wzruszeniem ramion podziela moje tęsknoty.
- Wiesz co… nie można jesieni odmówić uroku. Te kolory, kasztany, grzyby, wino … Ale… Jaśmin i bzy, ginestre i glicine, czy jest coś, co może równać się z rozkwitem wiosny??
- Nie ma…
...
- To jak? Namyśliłeś się? Jedziemy jutro wszyscy do Florencji?
- Jedziemy, jedziemy.
Pierwsza niedziela miesiąca. Już chyba od roku wybieram się z chłopcami i wybrać się nie mogę, ale jutro postanowione - Firenze i coś jeszcze, o czym opowiem wkrótce.
- Macie jakieś życzenia? Co chcielibyście zobaczyć?
- "Cagata pazzesca"! (wybaczcie słownictwo)
- Kupę dinozaura!
Chłopcy zgodnie prezentują swoje życzenie.
O co chodzi z kupą? Jeśli byliście w ostatnich tygodniach we Florencji na pewno widzieliście "to coś" zwane sztuką na Piazza della Signoria. To coś stało się przedmiotem kpin, drwin i soczystej krytyki. Dziw bierze, że też jeszcze znani ze swego temperamentu florentyńczycy nic z tym g… nie zrobili. Może ktoś mi zarzuci ignorancję, ale jeśli to coś sztuką się nazywa to ja proszę o bilet w jedną stronę do renesansu. "Medyceusze z Lorenzo il Magnifico na czele przewracają się w grobach" - napisał jeden z dziennikarzy i trudno się z tym nie zgodzić. Gdzie ten świat zmierza??? Widziałam Wielką Kupę przy mojej ostatniej wizycie we Florencji. Tak się złożyło, że byłam tam wtedy z turystkami i wstyd mi było, jakbym to coś sama tam zostawiła…
Jak można tak hańbić kolebkę sztuki… Florencja … Gdyby komuś umknęło, podklejam link, ja sama mojemu nikonowi nie zafundowałam takich kadrów.
KUPA to po włosku CACCA (wym. kakka)





