Befana

Noworoczny piątek, taki jak być powinien

sobota, stycznia 02, 2016



Jeśli tak ma być, że jaki 1 stycznia, taki cały rok, to niech będzie. Był i spacer i dobra pizza wieczorem i ciekawe rozmowy i chwila dla siebie i chwila z dziećmi i ciasto się udało i tłumaczenie ładnie mi wyszło i co najważniejsze pogoda była piękna! 
To nic, że dziś ma zacząć lać na zmianę ze śniegiem, że błękitu przez kilka dni pewnie nie zobaczymy, a ja muszę wracać powoli do obowiązków. Najważniejsze, że zaraz i tak będę mogła wypatrywać wiosny. W czwartek wypędzę do pudeł świąteczne duperele, zdejmę lampki, adwentowy kalendarz, wyeksmituję choinkę. W styczniu to już inaczej, już dnia widocznie przybywa, już i kwiaty świętego Józefa się pojawiają, a jakby tak jeszcze zamiast tych deszczy scirocco dmuchnęło, to byśmy już całkiem raj mieli. 



Mam nadzieję, że uda mi się sylwestrową "nie zabawę" odbić w karnawale. Dzieci oczywiście już obmyślają stroje. 
- Mógłbym się przebrać za leniwca... 
- A ja za koalę. 
- Cudownie! A coś bardziej ludzkiego?? Jak ja mam zrobić strój leniwca??
- Kupisz futerko i uszyjesz. 
- Kupować nic nie będę, przebrań mamy całą szafę, coś z tego trzeba wykombinować. 
- O wiem, to przebiorę się za Toma Bombadila.
- A kto to? 
- Nieee wieeesz? To z Tolkiena!
- No to mogę nie wiedzieć i błagam wymyślcie choć raz coś, co będzie łatwe do zrobienia, bo inaczej znów zamiast człowiek w żelaznej masce wyjdzie nam kamień czy ziemniak, jak mówili ludzie.
Tomek zaśmiewa się do rozpuku. 
- Ale ja kim byłem, to od razu widać. 
- Ty tak, ale na koalę się nie piszę!


Przedpołudniowe Marradi było wyludnione. Nic dziwnego, skoro ostatni goście przed teatrem, gdzie odbyła się sylwestrowa zabawa, jeszcze o 7.00 rano byli na nogach. W południe spacerowałam więc tylko ja z chłopcami i zaawansowani wiekiem emeryci. Obiecałam lody w miasteczku, ale zakładając przezornie, że ulubiony bar może być zamknięty, wzięłam też dyżurne pudełeczko z jeszcze ciepłym ciastem. Przysiedliśmy na kamiennej ławeczce w noworocznym słońcu, wśród resztek kolorowych konfetti i zjedliśmy nasz deser. Pokręciliśmy się po placu, zrobiłam ostatnie zdjęcia domku świętego Mikołaja, odwiedziliśmy jeszcze raz szopkę i znów via Francini ruszyliśmy do domu. 




Jeszcze do środy mamy (dzieci mają) wolne. Befana zacznie nas bawić już od niedzielnego wieczoru, a w tym roku wróci też przed bar do Biforco. Będzie się działo! 
A dziś mam zamiar zrobić powtórkę z sylwestrowej soczewicy, w ten sposób uzupełnię zdjęciowy materiał i podzielę się z Wami ciekawym przepisem. Dobrego dnia!

Pamiątkowe selfie Capodanno 2016

RESZTKI to po włosku AVANZI (wym. awanci ( c-i, nie zmiękczamy)