Jakie tu wszystko jednak inne. I nie Włochy mam na myśli, a nasze miasteczko. Czasem naprawdę wydaje mi się, że to wszystko trochę jak Truman Show, że wszystko to dookoła mnie jak dobry film.
Wchodzę do banku. Kiedy jestem już obsługiwana przy okienku, teleporterem - jak nazywają wejście dzieci - wchodzi mężczyzna. Wchodzi jak "do siebie", wszystkich pozdrawia, po czym bez pukania zagląda do pokoju dyrektora. Za chwilę się jednak wychyla, patrzy na mnie i pyta:
- Cześć! Wszystko dobrze?
- Dobrze! Wszystko dobrze - odpowiadam tym samym tonem.
Znika w pokoiku, ale zaraz znów wyłania się jego pulchna twarz.
- A jak ty się tak w ogóle nazywasz?
- Caterina.
- Aaaa a ja myślałem, że Katrina.
- Nie, no bo ja tak naprawdę nazywam się Katarzyna, tak po polsku brzmi moje imię, ale tu większość je zitalianizowała i zostałam Cateriną
- Kata..? Kata...? Jak? Nie! No to i dla mnie lepiej Caterina. A ja jestem piekarzem.
- Widzę - odpowiadam lapidarnie.
- Aaaa, że ja niby taki pulchniutki?
- Nie! - powstrzymuję uśmiech i zerkam na dziewczynę w okienku - że na biało ubrany.
- Kobiety lubią takich dorodnych Włochów!
Tu kasjerka zatyka sobie usta, by nie roześmiać się na głos.
- Często widuję cię w Marradi. Ja cię znam, ty mnie pewnie nie. Ja jestem Marco. - przedstawia się. - Piekarz - znów odwraca się do dyrektora, a ja załatwiam swoje sprawy. Wymieniamy komentarze z kasjerką i chichoczemy jak nastolatki. - Dobrze się tu żyje, prawda? - odzywa się znów po chwili mój rozmówca.
- Cudownie!
- Makaron i wino!
- I kawa!
- Kawy to dużo nie pij, bo mówią że nie zdrowa.
- Oj tam słuchałby człowiek co zdrowe, to nic by nie jadł ani nie pił.
- Ja kawy nie piję za bardzo mnie pobudza ...
itd... itp .... i tak jeszcze długo, a przecież poszłam na sekundę do banku, załatwić jeden drobiazg:)) Życie mnie odurza!!!
- Ja kawy nie piję za bardzo mnie pobudza ...
itd... itp .... i tak jeszcze długo, a przecież poszłam na sekundę do banku, załatwić jeden drobiazg:)) Życie mnie odurza!!!





