Sobota niby zwykła. Ot dzień z życia. Życie banalne, ale wśród kolorów Toskanii, zapachów lata, pośród ludzi radosnych... Wspomnienie pozostanie niezwykłe. Jedno z tych, które schowam do szuflady, otulę bibułką by nie wyblakło, by za pół wieku wciąż miało ten sam smak i zapach i kolor. Takie dni kocham. Mikołaj, który odnalazł się w pracy na wsi, bieganie po łące i szukanie świerszcza, zniewalające zapachem ginestre, psy i dziki, grzyby i wicie wianków, a na koniec już późnym wieczorem wszyscy zebrani przy stole nad pysznym mięsem w sosie kurkowym. Zmęczeni, ale szczęśliwi. Dziś zamiast słów niech opowiadają zdjęcia:
| Karmienie dzików |
| Nacieszyć się ginestre |
| A ginestre jak okiem sięgnąć |
| Spełniony i radosny |
| Za rok cię przerosnę |
| Oswoić lęki |
| Toast za Przyjaciela |
| Sielsko, wiejsko, anielsko |
| Szukanie skarbów |
| Psy myśliwskie |
| Wzgórza Mugello |
| Radość z niczego |
| Dzieci kwiaty |
| Zatańczyć z tobą chcę... |
| Siła robocza |
| Chłopaki na traktory |
| Chłopięce zabawy |
| Chleb i oliwa - jak toskańscy chłopi |
| Grillo |
| Radość z pracy |
| Kiedy kończy się dzień |
| Jak dzieci z Bullerbyn |
| A potem czas do stołu |
CHŁOP, ROLNIK - to po włosku CONTADINO





