Jeden dzień na Cavallarze

niedziela, czerwca 01, 2014


Sobota niby zwykła. Ot dzień z życia. Życie banalne, ale wśród kolorów Toskanii, zapachów lata, pośród ludzi radosnych... Wspomnienie pozostanie niezwykłe. Jedno z tych, które schowam do szuflady, otulę bibułką by nie wyblakło, by za pół wieku wciąż miało ten sam smak i zapach i kolor. Takie dni kocham. Mikołaj, który odnalazł się w pracy na wsi, bieganie po łące i szukanie świerszcza, zniewalające zapachem ginestre, psy i dziki, grzyby i wicie wianków, a na koniec już późnym wieczorem wszyscy zebrani przy stole nad pysznym mięsem w sosie kurkowym. Zmęczeni, ale szczęśliwi. Dziś zamiast słów niech opowiadają zdjęcia:

Karmienie dzików
Nacieszyć się ginestre
A ginestre jak okiem sięgnąć
Spełniony i radosny
Za rok cię przerosnę
Oswoić lęki
Toast za Przyjaciela
Sielsko, wiejsko, anielsko
Szukanie skarbów
Psy myśliwskie
Wzgórza Mugello
Radość z niczego
Dzieci kwiaty
Zatańczyć z tobą chcę...
Siła robocza
Chłopaki na traktory
Chłopięce zabawy
Chleb i oliwa - jak toskańscy chłopi
Grillo
Radość z pracy
Kiedy kończy się dzień
Jak dzieci z Bullerbyn
A potem czas do stołu

 CHŁOP, ROLNIK - to po włosku CONTADINO