Gdybym mogła...

wtorek, maja 20, 2014



Ostatni raz byliśmy na złotych łąkach zimą. To jedno z tych miejsc, które nie traci nic ze swego uroku ani w deszczu, ani we mgle. Nie mogłam się jednak doczekać, by jeden moich ukochanych zakątków zobaczyć w wiosennym rozkwicie. Zatem w ciepłe majowe popołudnie, kiedy dzieci były jeszcze w szkole, wzięliśmy aparat i we dwoje uciekliśmy w góry na krótki spacer. 


Złoto zniknęło, zamiast niego łąki ociekają soczystą zielenią. Spomiędzy traw przebijają połacie żółtych i liliowych kwiatów. Te drugie to oczywiście tymianek. 



Gdybym tak mogła tu zamieszkać. Całkowicie poza światem. Budzić się co rano i słuchać ciszy. Zawiesić linową huśtawkę na starym, samotnym dębie. Wyjść przed dom i iść przed siebie, dokądkolwiek nogi poniosą i nie spotkać żywej duszy, jedynie ślady wilka na ścieżce. Latem cieszyć się zapachem ginestre, dzikich róż i tymianku, a zimą mgłą i rosą czepiającą się złotych resztek. Gdybym tak mogła... 




Może jeszcze nie dziś, może nawet nie jutro i nie za tydzień, ale kiedyś znajdę swoją górę kamieni, która stanie się moim domem. Może to właśnie te rudery obok starego dębu, rozsypujące się, obrośnięte bluszczem i jeżynami, dziś jeszcze dla mnie niedostępne?
Ale przecież dziś nie trwa wiecznie... Kiedyś wszystko się uda... Kiedyś wszystko będzie...

QUERCIA to znaczy DĄB