Zaraz pobiegną amatorzy 100 kilometrów del Passatore, ponieważ nasz dom stoi na trasie, musimy powiesić jakiś transparent motywujący dla Massimo! Potem zjadą się piekarze do Marradi na święto chleba i tak już bez przerwy do Sylwestra coś się będzie działo!
A tymczasem ostatnia festa, z której zdjęć na blogu nie publikowałam. Palazzuolo Wine 2013. To był już czwarty raz, kiedy braliśmy udział w tym wydarzeniu i jak każdego roku - było pysznie, wyjątkowo, klimatycznie, z zacnym winem na stole, z roztaczającą się wokół niezwykłą atmosferą, ze śmiechem i dobrą zabawą w tle.
Kiedy Francesco organizuje swoje sagry wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Zawsze dba o to, by jego goście wychodząc już zapowiadali się na następny rok!
A tu krótka relacja foto z tego wyjątkowego wieczoru:
Słówko na dziś to BUDZIĆ SIĘ - po włosku SVEGLIARSI!





