Dziwny to był zachód … Słońce już prawie dotykało apenińskich szczytów, a niebo wciąż nie chciało porzucić błękitu. Jasne, lazurem malowane zupełnie jak za dnia. To pewnie przywilej najdłuższych dni w roku. Teraz dopiero przed 22.00 wieczór zaczyna być prawdziwym wieczorem i mrok powoli ogarnia dolinę.
To brak kilku ujęć do drugiej części video przygnał nas na Passo della Peschiera. Długo musieliśmy czekać, żeby zachód słońca stał się prawdziwym zachodem. Niebo jakby w ogóle nie miało najmniejszej ochoty ani się różowić, ani rozpłomienić. Ale pięknie było tak czy inaczej ...
Ciepły wiatr giął do ziemi wyschnięte trawy i polne kwiaty, łopotał moją sukienką jak żaglem na pełnym morzu i niósł ze sobą muzykę krowich dzwonków. Spektakl apeniński.
Niebo w końcu się poddało. Jelonki zaczęły wychodzić na polany. Nadszedł czas kolacji. Skubały niewzruszone trawę i pozwalały filmować się do woli.
Zastanawiałam się rozmarzona ileż niezwykłych poranków i zdumiewających wieczorów daje w prezencie toskańskie lato.
Przed nami dwa dni relaksu. Żadnych planów, żadnych muszę, tylko my i lato. Może basen? Może rowery? Może rzeka? Lody? Dobra kolacja? Może wszystkiego po trochu… Może coś w Marradi będzie się działo/ Potrzeba mi odpoczynku, chwilowego spowolnienia. Mam nadzieję, że to będzie dobry czas i na wtorek nie tylko baterie w aparacie będą naładowane "na full"! M i N Dotarliście? Gotowi?
Wczoraj już chyba we wszystkich zakątkach świata dzieciaki pożegnały się ze szkołą, a zatem oficjalnie życzymy Wam wspaniałych wakacji i cudownego lata!
NIEŚĆ to po włosku PORTARE (wym. portare)





