Zastanawialiście się kiedyś nad tym, ile życia nam mija na NICZYM, tylko dlatego, że zrobiliśmy się wygodniccy, że nam się nie chce, dlatego że coś jest za trudne? Nie zrobię tego czy tamtego, bo dziś brzydka pogoda, bo nie mam pieniędzy, bo nie mam samochodu, bo może będzie lepszy moment ... Gdybyśmy mieli wychodzić z domu tylko wtedy, gdy okoliczności nam sprzyjają, pewnie trzy czwarte życia spędzilibyśmy właśnie na odkładaniu rzeczy na potem ... A ono przecież nie będzie trwało wiecznie...
Takie mnie naszły refleksje, kiedy w niedzielne popołudnie znów wyszliśmy z domu, by ruszyć na kolejną włóczęgę. Deszcz ani myślał ustąpić, zimno było dotkliwe, niebo za nic nie chciało pokazać choć skrawka lazuru, a im wyżej wspinaliśmy się wąską serpentyną, tym bardziej upiorna zdawała się pogoda. Ale przecież i z takim dniem coś trzeba było zrobić...
- A może byśmy pojechali do tego klasztoru na monte ... monte ... jak to się nazywało....
- Monte Senario.
- O właśnie! Już tam niby byliśmy, ale tak w biegu i wnętrz kościoła nie udało mi się zobaczyć.
- Jedziemy na Monte Senario.
Wodospady i małe kaskady, które rodzą się tylko w tym okresie, opadały stromo, nitkami jak anielskie włosy. Kępy prymulek kuliły się w sobie, a mchy, którymi wyłożone są podłoża kasztanowych gajów lśniły soczystą zielenią, jakby jedyne w tym całym krajobrazie zadowolone z kapryśnej aury.
Monte Senario spowiło się w mgły, że nic świata nie było widać. Deszcz zamienił się w substancję śniegopodobną. Przemknęliśmy spiesznie z samochodu do wnętrz kościoła... Convento di Monte Senario - jedno z najważniejszych sanktuariów w całej Toskanii.
W XIII wieku siedmiu kupców z Florencji porzuciło swe dotychczasowe życie i utworzyło zakon Servi di Maria. Mnisi wiodący od tej pory żywot w ascezie nazwani zostali sette santi fondatori (siedmioma świętymi założycielami).
Jak zwykle podzielę się z Wami tym, co udało nam się zobaczyć, zamiast zanudzać historycznymi faktami i analizą artystyczną. Przedziwne miejsce... Spędziliśmy tam dłuższą chwilę, kręciliśmy się w kółko zaglądaliśmy w każdy zakątek zachęceni przez kustosza i w ogóle nie chciało nam się wychodzić. Sama nie wiem czy dlatego, że na dworze działa się pogodowa apokalipsa, czy też dlatego, że było tam to coś...
Może kiedy będziecie we Florencji, uda Wam się na chwilę wyskoczyć poza miasto. Klasztor na Monte Senario to nie tylko sanktuarium na szczycie, to też niezwykły punkt widokowy skąd przy dobrej pogodzie zobaczycie niezwykłą panoramę całego Mugello i części Toskanii. A jeśli będziecie chcieli się pokrzepić, to może skusicie się na coś mocniejszego, na kieliszek likieru, który od wieków produkują mnisi ...
Deszcz padał dalej, już bez domieszki śniegu, jednak wciąż ciskał wilgocią jak żmija jadem. Chowaliśmy się pod jeden parasol i umykaliśmy truchtem do samochodu. W tym momencie normalny człowiek pewnie machnąłby ręką i powiedział - w taką pogodę to się siedzi w domu, a nie bawi w turystów.
Normalny człowiek, czyli nie ja - tak jak powiedziałam na początku - przez cały dzień prześladowala mnie myśl o marnowaniu czasu. Nie chciałam siedzieć w domu tylko dlatego, że niebo miało fochy. Ruszyliśmy dalej toskańską drogą. A o tym co widzieliśmy i czego nie widzieliśmy i czy udało nam się skutecznie zgubić opowiem Wam jutro. Dobrego dnia!
CONVENTO to po włosku KLASZTOR (wym. konwento)
CONVENTO to po włosku KLASZTOR (wym. konwento)





