Wrócił do domu, zostawił plecak, przebrał się szybko w dres i pobiegł do miasta na turniej tenisowy, a ja zaraz za nim z aparatem, bo uwierzyć w tę całą historię nie mogłam. Mój mały syn, wiecznie schowany za plecami brata, rozwija skrzydła dzień po dniu, zmienia się w młodego, przebojowego człowieka...
Oczywiście to, że dzieci z wiekiem się zmieniają to jedno, ale jestem przekonana, że w tym przypadku to też wielka zasługa miejsca w jakim Mikołaj dorasta. Miną zaraz trzy lata, a patrząc na niego mam wrażenie, że minęły całe lata świetlne, od czasu kiedy po raz pierwszy stanął przestraszony przed szkołą w niebieskim fartuszku, z odblaskowym plecakiem.
Dziś jest samodzielny, odpowiedzialny, odważny odwagą, której nawet mi brakuje, nie cofa się przed niczym. Nie umie grać w tenisa? Jaki problem! Przecież to nie mistrzostwa świata, a przynajmniej można spróbować swoich sił w nowej dziedzinie. Nie potrafi trzymać rakiety, nie zna techniki, bo jak wiadomo na korcie stanął po raz pierwszy. Przegrał 15:2, ale kilka razy udało mu się nawet dobrze odbić piłkę! Wracał zadowolony z nowym postanowieniem. Wiadomo jakim!
- Kochanie piłka, gitara i teraz tenis? Może poczekamy do lata, kiedy zawieszone są treningi calcio.
- Dobrze. Ale potem zagrasz ze mną?
- Oczywiście, jeśli jeszcze cokolwiek pamiętam. Podobało ci się?
- Bardzo!!!
Na szczęście lekcje tenisa kosztują zdecydowanie mniej niż przypuszczałam, dużo mniej niż kiedyś moje treningi w Polsce.
I taka refleksja ...
Mieszkamy na prowincji, ale mimo tego Marradi daje naprawdę dużo możliwości. O tym już nie raz pisałam, jednak wczoraj zrozumiałam jeszcze coś. Stworzyć miejsca - typu boisko, kort, basen to jedno, ale znaleźć osoby, które w naturalny sposób zaszczepią w dzieciakach nowe pasje - to drugie. Ten mini turniej zorganizował nauczyciel wf-u, tym samym dając swoim uczniom okazję do zasmakowania w nowej dyscyplinie. Turniej był dla chętnych, przyszli ci, którzy trenują na co dzień i ci, którzy rakietę trzymali pierwszy raz w życiu - tak jak Mikołaj.
Dzięki takim chwilom jak ta, jeszcze bardziej lubię nasze "prowincjonalne" życie...
GRAĆ W TENISA to znaczy GIOCARE A TENNIS (wym. dżiokare a tennis)





