dorastanie

Na korcie, czyli o dorastaniu, przebojowości i rozwijaniu pasji

środa, kwietnia 27, 2016


Wrócił do domu, zostawił plecak, przebrał się szybko w dres i pobiegł do miasta na turniej tenisowy, a ja zaraz za nim z aparatem, bo uwierzyć w tę całą historię nie mogłam. Mój mały syn, wiecznie schowany za plecami brata, rozwija skrzydła dzień po dniu, zmienia się w młodego, przebojowego człowieka... 
Oczywiście to, że dzieci z wiekiem się zmieniają to jedno, ale jestem przekonana, że w tym przypadku to też wielka zasługa miejsca w jakim Mikołaj dorasta. Miną zaraz trzy lata, a patrząc na niego mam wrażenie, że minęły całe lata świetlne, od czasu kiedy po raz pierwszy stanął przestraszony przed szkołą w niebieskim fartuszku, z odblaskowym plecakiem.  


Dziś jest samodzielny, odpowiedzialny, odważny odwagą, której nawet mi brakuje, nie cofa się przed niczym. Nie umie grać w tenisa? Jaki problem! Przecież to nie mistrzostwa świata, a przynajmniej można spróbować swoich sił w nowej dziedzinie. Nie potrafi trzymać rakiety, nie zna techniki, bo jak wiadomo na korcie stanął po raz pierwszy. Przegrał 15:2, ale kilka razy udało mu się nawet dobrze odbić piłkę! Wracał zadowolony z nowym postanowieniem. Wiadomo jakim! 
- Kochanie piłka, gitara i teraz tenis? Może poczekamy do lata, kiedy zawieszone są treningi calcio
- Dobrze. Ale potem zagrasz ze mną?
- Oczywiście, jeśli jeszcze cokolwiek pamiętam. Podobało ci się?
- Bardzo!!! 
Na szczęście lekcje tenisa kosztują zdecydowanie mniej niż przypuszczałam, dużo mniej niż kiedyś moje treningi w Polsce.


I taka refleksja ...
Mieszkamy na prowincji, ale mimo tego Marradi daje naprawdę dużo możliwości. O tym już nie raz pisałam, jednak wczoraj zrozumiałam jeszcze coś. Stworzyć miejsca - typu boisko, kort, basen to jedno, ale znaleźć osoby, które w naturalny sposób zaszczepią w dzieciakach nowe pasje - to drugie. Ten mini turniej zorganizował nauczyciel wf-u, tym samym dając swoim uczniom okazję do zasmakowania w nowej dyscyplinie. Turniej był dla chętnych, przyszli ci, którzy trenują na co dzień i ci, którzy rakietę trzymali pierwszy raz w życiu - tak jak Mikołaj. 
Dzięki takim chwilom jak ta, jeszcze bardziej lubię nasze "prowincjonalne" życie... 


 GRAĆ W TENISA to znaczy GIOCARE  A  TENNIS (wym. dżiokare a tennis)

Mikołaj

Patologia dwa i tenisista

piątek, kwietnia 22, 2016


TOMEK

- Co robisz?
- Babrzę się w g... ie - odpowiadam dosadnie - przepraszam za wyrażenie, ale inaczej tego nazwać nie można.
- Ale fajnie! Mogę ja też?
- Daj spokój, sama to zrobię! Nic w tym przyjemnego.
- Ile robali!
- Dobry grunt pod nasze pomidory!
- Śmierdzi.
- A co byś chciał? Przecież to nie fiołki.
- Pamiętasz? Jak u Giacobazziego: camionate delle viole - zaśmiewa się na wspomnienie jednego z ulubionych włoskich komików.
- Ty lepiej zdjęcia rób! Żeby był dowód na to, że twoja matka  jest "da bosco e da riviera" - żartuję.
Biegnie po aparat, wraca zaraz roześmiany i zaczyna utrwalać g.....e kadry komentując pod nosem:
- Patologia dwa...
- Co ty tam mamroczesz?
- Patologia dwa!! - zaśmiewa się szubrawo.




- Wiesz co? Chodźmy lepiej na spacer. Mam godzinkę do następnej lekcji. Przejdźmy się w stronę Campigno. 
- Mogę pojechać na rowerze?
- No oczywiście, że możesz.
Miałam nadzieję, że droga, która donikąd nie prowadzi, wczesnym popołudniem będzie pusta, ale jak na złość ruch był nieziemski. 
- Matko! Ruch jak na Marszałkowskiej!
- Jak co?
- Ruch jak na Marszałkowskiej. 
- A co to na Marszałkowskiej?
...



MIKOŁAJ

- Zapisałem się na turniej tenisa - obwieszcza Mikołaj przy obiedzie.
- Na turniej czego??? - wytrzeszczam oczy.
- Tenisa.
- Kochanie, z całym szacunkiem dla twoich talentów - ty przecież nie umiesz grać w tenisa!
- Ale ty umiesz, przecież trenowałaś. Powiesz mi co i jak i po kłopocie.
- Po pierwsze śmiem zakwestionować stwierdzenie, że niby ja umiem grać w tenisa.
- Umiesz, umiesz. To jak to było? Bec.....
- No dobrze, to mamy forhand i backhand ... o tak - wymahuję rękami jak Szarapowa.
- Mówiłem, że pamiętasz! Teraz ja też już umiem. Przyjdziesz zrobić zdjęcia?
-  Na pewno! Koniecznie muszę to zobaczyć.
- A piłka na moim polu musi odbić się raz tak?
- Tak.
W czasie jednego obiadu Mikołaj "nauczył się" grać w tenisa! Zazdroszczę mu przebojowości i ciekawa jestem bardzo, co z tego wyniknie. Może ja też powinnam zrobić coś szalonego? Wystartować na przykład w konkursie piosenki w Castrocaro? Ponoć śpiewać każdy może ... tak jak i każdy może grać w tenisa!
  
DA  BOSCO E DA RIVIERA to znaczy dosłownie "do lasu i na rivierę", odrobinę podobny wydźwięk, jak polskie do tańca i do różańca. (wym. da bosko e da riwiera)