goście

Życie jak niekończąca się uczta

piątek, maja 03, 2019



I tak po długich tygodniach, a nawet miesiącach zasiedliśmy w końcu przy wiekowym stole, z którego wniesieniem jeszcze tak niedawno było tyle ceregieli. Na stole elegancki obrus, na nim piękne talerze, zdaje się z faenckiej ceramiki, kieliszki, wino, misa sałaty i dla odmiany kolacja w bardziej polskim stylu. Nigdy bym nie przypuszczała, że to co zadziało się latem taki znajdzie finał. Uprzedzam pytania - nie nie stałam się jeszcze toskańskim posiadaczem ziemskim. Ja nie. Ale tak czy inaczej będę opiekunem bardzo miłego zakątka. 
Apartament z duszą w samym centrum Marradi będzie czekał na swoich gości. Brakuje jeszcze kilku detali, ale już jest pięknie! Pozwólcie jednak, że z porządną sesją zdjęciową zaczekam kiedy już ostatni drobiazg trafi na swoje miejsce. 
W każdym razie już dziś mogę to napisać: gdybyście jeszcze nie mieli planów na wakacje, serdecznie zapraszamy do Marradi, tym razem do "Lavandy"!


Mam wrażenie, że w ogóle ten tydzień dosyć intensywnie kręcił się przy stole. Czy przy moim własnym stole, czy przy rzecznym kamieniu, czy przy barowym stoliku we Florencji, czy przy stole "lawendowym", aż na koniec do Marradi powróciła M. z rodziną i razem zasiedliśmy przy stole w marradyjskim il Camino. 
Czwartek był bardzo intensywnym i pięknym dniem. Do połowy bardzo pracowity, od drugiej połowy bardzo towarzyski. 
Kiedy przez życie przewija się tyle niezwykłych ludzi, ma się wrażenie, jakby to życie było niekończącą się ucztą. Często jest tak, że to napotkani po drodze ludzie nadają życiu smak. 
Moje życie od kilku lat, choć bardzo skromne, to jednocześnie przewspaniale smakuje!  


A dziś? Dziś piątek! Oggi Venerdì! Intensywny tydzień będzie miał swoją kontynuację! I tak piątkowy wieczór to teatr, sobota kto to wie, a w niedzielę Mikołaja bierzmowanie. Karuzela kręci się dalej!

PRZY STOLE to po włosku A TAVOLA (wym. a tawola)

czas

Przy tym samym stole i bezwzględność czasu

środa, listopada 14, 2018


I tak znów przy stole zrobiło się tłoczno i gwarno... Uwielbiam ten stół, to miejsce, ludzi, którzy przy nim siadają i te wszystkie radosne i wzruszające momenty. W głowie lawina refleksji - że świat mały, że czas pędzi, bo aż nieprawdopodobne, że ktoś kto "wczoraj" jeździł przed domem na małym rowerku, dziś nosi na palcu obrączkę... Patrzę w lustro i wydaje mi się, że aż tak bardzo się nie zmieniłam, ale fakty są bezlitosne - starzejemy się!
Wspaniałe jest jednak to, że choć świat pędzi do przodu, że choć tyle wokół się zmienia, nam przynajmniej raz na jakiś czas, wciąż przy tym stole udaje się spotkać. 
Dziś przede mną kolejne wyzwanie... Nowożeńcy znów staną przed moim obiektywem, a ja mam nadzieję, że światło będzie nam sprzyjać, że uda mi się zrealizować moje wizje, że miejsca, które wybrałam nie będą dziś celem "pielgrzymek" turystów, że uda mi się jeszcze raz pomóc w utrwaleniu pięknych wspomnień.



Ładna pogoda i słoneczna, ciepła jesień zaczęły końcowe odliczanie. Zbliża się czas, kiedy trzeba wyciągnąć zimowe kurtki i buty... Jeszcze nie mróz, nie śnieg, ale już drzwi przez pół dnia nie będą mogły być rozdziawione. Oczywiście nie narzekam, bo zawsze może być gorzej tak jak to się zdarzyło w zeszłym roku
Tymczasem w warzywniaku widziałam pierwsze karczochy. Poza tym półki uginają się od różnych gatunków kapusty, w skrzynkach zalegają cime di rapa, bietole i radicchio. Pojawiły się też pierwsze mandarynki, świeże i pachnące... 
Dobrze, że choć smakami zima wynagradza nam wszelkie niedogodności. 

Zrobiło się późno i na mnie już czas. Niech to będzie dobry dzień!

WYCIĄGNĄĆ - TIRARE FUORI (wym. tirare fuori)