A już było tak wiosennie, bezkurtkowo... Krokusy, żonkile, narcyzy, dywany fiołków i prymulek, mechate pąki magnolii napęczniałe, już lekko pootwierane. Wiosny nikt nie cofnie, ale tak jak mówi przysłowie, trzeba być gotowym na wszystko.
Gotowym na wszystko w tym wypadku oznacza również nastawić się na brak prądu. Wystarczyło bowiem, że dmuchnęło mocniej wiatrem, śniegiem sypnęło i już problemy na "drutach" - zasilanie siada co pięć minut.
Mam nadzieję, że tym razem sprawdzą się prognozy i będzie to tylko chwilowy psikus natury, bo ja mam plany, ja mam tyle rzeczy do zrobienia, ja muszę już białe sukienki z kufra uwolnić! Zaraz weekend, zaraz Tomek z klasą do Ravenny jedzie, a moja lista miejsc z bibliotecznych notatek czeka na realizację i wizytację. I Wy pytacie mnie o wakacje, o miejsca nowe, więc też muszę ruszyć w teren, by na zdjęciach pokazać to, co chciałabym Wam zaproponować. Uzbrajam się w cierpliwość, jeszcze tylko kilka dni...
A tymczasem zostawiam Was z panoramą na dolinę Lamone, widok sprzed jednego z domów, który wkrótce znajdzie się w wakacyjnej ofercie.
DOVERE to znaczy MUSIEĆ (wym. dovere)





