Pewnego dnia, gdy na Piazza Maggiore odprawiane było nabożeństwo, prowadzący je biskup nagle przerwał kazanie i powiedział: wystarczy już, bo msza powinna być krótka, a długie to mają być tagliatelle…
Anna Maria zdradziła nam jeszcze kilka kulinarnych sekretów Bolonii. Po pierwsze, że szerokość prawdziwych tagliatelle jest precyzyjnie określona - to jest dokładnie dwunasto tysięczna dwieście siedemdziesiąta część wysokości Torre degli Asinelli. Po drugie rozwałkowane ciasto, czyli la pasta sfoglia, z której powstają bolońskie tagliatelle musi być tak cienka, żeby widać przez nią było San Luca…
Dawniej najbardziej religijni bolończycy chcieli mieszkać tylko w tych apartamentach, z których widok byłby na Santuario della Madonna di San Luca. Stąd właśnie wzięło się to określenie, że sfoglia musi być tak cienka, że aż przezroczysta, że kiedy się przez nią patrzy, widać znajdującą się na wzgórzu świątynię.
Anna Maria pokazała nam nie tylko ważne zabytki, ale też najbardziej smakowite zakątki miasta. Wąskie uliczki kolorowe od owocowo warzywnych straganów. Botteghi pełne serów, szynek i kiełbas. Obłożone lodem stoiska z rybami, piekarnie, sklepy z czekoladą i delikatesy z ladami uginającymi się od ręcznie robionych makaronów w najbardziej fantazyjnych formach.
Wielkim zaszczytem było dla nas zwiedzanie Bolonii z takim przewodnikiem, a jeszcze większym wyróżnieniem zaproszenie na obiad do domu, do rodzinnego stołu… W jednej z botteg debrałyśmy zamówione przez Annę Marię tortellini, niestety laboratorium, w którym są przygotowywane było już zamknięte. Zostałyśmy zaproszone na następny raz, by zobaczyć jak pasta jest tu produkowana.
Tortellini miały typowe bolońskie nadzienie - z prosciutto, z mortadellą i z parmigiano i były doskonałe. Ponadto na stole poza oczywistym pieczywem znalazły się: parmigiano, mortadella, ciccioli, streghette i wino. Nie bez powodu Bolonia nazywana jest La Grassa!
Na czas posiłku, tym razem aparat odłożyłam na bok, w takich okolicznościach celowanie obiektywem w talerz chyba byłoby nietaktem… Uwierzcie mi więc na słowo, że wszystko było wyśmienite...
Wydaje mi się, że żadne włoskie miasto nie jest tak "kulinarne" jak Bolonia. Nie można opowiadać o stolicy Emilii - Romanii i nie wspomnieć o tutejszych smakach. Parmigiano reggiano, mortadella, prosciutto, tagliatelle, lasagne, tortelli, ragu' … Tak naprawdę są częścią tego miejsca, są tak samo ważne jak jej zabytki, dlatego też przepisy na niektóre dania (w tym właśnie na prawdziwe tagliatelle i ragu') złożone są i strzeżone w Camera di Commercio.
TŁUSTA to znaczy GRASSA (wym.grassa)





