W dawnych czasach, kiedy nie było telewizji, internetu i innych dobrodziejstw techniki, ludzie nie wiedzieli nawet, co dzieje się w sąsiednim miasteczku. Takie były czasy. Były, ale się zmieniły...
Jednak, mimo że czas gna na przód, niektórzy mimo wszystko pozostają głusi na komunikaty z zewnątrz. Mało tego mają szczególną blokadę na pewne tematy. Są takie osoby, które nawet dziś żyją w błogiej nieświadomości. Taką osobą jestem na przykład ja.
Dwa tygodnie czy tydzień przed dowiaduję się, że w Polsce wybierają prezydenta, podobnie jest z późniejszymi wyborami. To jedna z uczennic w czasie lekcji informuje mnie, czym Polska aktualnie żyje. A ja nie wiem nic, kompletna ignorancja! Nie wiem i nie mam potrzeby wiedzieć.
Ktoś powie - Polska teraz mniej cię interesuje, bo mieszkasz gdzie indziej... Niby tak, ale uczciwie przyznam, że jeśli chodzi o włoskie aktualności jest niewiele lepiej. Ja wiem - wstyd! Nie raz słyszałam jak możesz żyć, nie wiedząc co się dzieje wokół ciebie. Ale już pogodziłam się z tym, że mam odrzut na politykę, na telewizyjne wiadomości i nie mam zamiaru zmieniać się na siłę. Ooczywiście odrzut to jedno, a brak czasu to drugie. Gdybym miała w ciągu dnia wolny kwadrans z pewnością przeznaczyłabym go na lekturę czegoś ciekawszego, niż łamy giornali.
Szczyt mojego niedoinformowania był wczoraj. Wysiadłam na stacji we Florencji. Mija mnie człowiek z tekturową maską - twarzą papieża. Wariat - pomyślałam. Potem następny - drugi wariat. Ale kiedy zaczęłam się dokładniej rozglądać okazało się, że maski, policja i telewizja na każdym kroku, miały swoje uzasadnienie. Dziś bowiem stolicę Toskanii odwiedzi papież. Jednak fakt ten był zaskoczeniem również dla innych toskańczyków, nie ja jedna okazałam się w tym momencie ignorantem. Będąc w Italii można przegapić wizytę papieża czy wybory, ale nawet jak ktoś do wiadomości ze świata podchodzi tak jak ja, to jest coś czego tutaj nie można przegapić. Jest taki temat, przed którym się nie ucieknie i nawet jak się telewizji nie ogląda, gazet nie czyta, to i tak będziemy na bieżąco, bo o tym to chyba nawet szemrzą górskie potoki i szumią drzewa. Valentino Rossi. Jeśli dla Włochów papież jest papieżem, to Valentino na pewno jest bogiem. I choć mistrzostwa nie zdobył, to wszyscy zgodnym chórem głoszą, że jest numerem jeden, mitem i legendą.
Szczyt mojego niedoinformowania był wczoraj. Wysiadłam na stacji we Florencji. Mija mnie człowiek z tekturową maską - twarzą papieża. Wariat - pomyślałam. Potem następny - drugi wariat. Ale kiedy zaczęłam się dokładniej rozglądać okazało się, że maski, policja i telewizja na każdym kroku, miały swoje uzasadnienie. Dziś bowiem stolicę Toskanii odwiedzi papież. Jednak fakt ten był zaskoczeniem również dla innych toskańczyków, nie ja jedna okazałam się w tym momencie ignorantem. Będąc w Italii można przegapić wizytę papieża czy wybory, ale nawet jak ktoś do wiadomości ze świata podchodzi tak jak ja, to jest coś czego tutaj nie można przegapić. Jest taki temat, przed którym się nie ucieknie i nawet jak się telewizji nie ogląda, gazet nie czyta, to i tak będziemy na bieżąco, bo o tym to chyba nawet szemrzą górskie potoki i szumią drzewa. Valentino Rossi. Jeśli dla Włochów papież jest papieżem, to Valentino na pewno jest bogiem. I choć mistrzostwa nie zdobył, to wszyscy zgodnym chórem głoszą, że jest numerem jeden, mitem i legendą.
PAPIEŻ to po włosku PAPA





