I znów życie wraca na stare tory… To był intensywny, barwny tydzień. Przejechałyśmy z N. wiele dróg Toskanii i Romanii, widziałyśmy wiele niezwykłych miejsc, spotkałyśmy wiele ciekawych osób. Było trochę niespodzianek, pojawiły się nowe pomysły i inspiracje. Mam nadzieję, że to wszystko nam kiedyś pięknie zaowocuje.
I choć ostatnie dni były przede wszystkim bardzo pracowite, to przyznam też uczciwie, że świetnie się przy tym bawiłyśmy. Przegadane długie godziny, śmiechy, opowieści i poważne rozważania, wspólne kręcenie polenty, wspólne śniadania, obiady i kolacje… To był bardzo dobry czas i przeleciał nie wiem kiedy… Dopiero co piłyśmy powitalnego spritza, a zaraz na stolik wjechał ten pożegnalny …
Żegnałam N. w niedzielny ranek ze ściśniętym gardłem, a kiedy samochód zniknął z pola widzenia zerknęłam na swój ogródek i z radością odkryłam, że wzdłuż ogrodzenia wyskoczyły na światło dzienne tulipany!!! Zielone, jędrne dziesięciocentymetrowe zalążki. A potem okazało się też, że na trawnikach ścielą się już dywany stokrotek, a przy drogach w kępach budzą się żonkile… Wiosna zakradła się niepostrzeżenie…
Z fejsbuka wiem, że N. mimo śnieżnego armagedonu przeleciała ocean i wylądowała bezpiecznie.
Ale dzieje się też więcej dobrych rzeczy…
- Jest piękne - powiedziała Mary Rose patrząc na moje zdjęcie z morzem apenińskich szczytów. - Tam wszystko jest inne, góry mają niesamowitą moc. Chcę zabrać je ze sobą.
Kiedy w czwartkowe popołudnie wracałam z Bolonii zadzwonił telefon…
- Chciałabym kupić twoje zdjęcie. - kobiecy głos miał wyraźny zagraniczny akcent. Umówiłyśmy się na niedzielę w barze, w którym zdjęcia są wciąż wystawione.
Opowiedziałam swoją historię w skrócie, a Mary Rose swoją. Jej opowieść - rzecz jasna - zatoczyła znacznie szersze kręgi na ziemskim globusie.
- Czy mogłabym zobaczyć więcej twoich zdjęć…?
I takim to sposobem, do moich pagórków została przyczepiona karteczka - "venduto". Za kilka tygodni opuszczą Półwysep Appeniński, by zawisnąć w domu szkockiej dziennikarki… Czyż życie nie jest zaskakujące?
DOBREGO TYGODNIA!!!
SPRZEDANY to znaczy VENDUTO (wym. wenduto)





