Dziś nie mam czasu na długie pisanie. Dziś czas nagli jeszcze bardziej niż zwykle. Chcę tylko tak szybko w kilku słowach, a bardziej w obrazach podzielić się naszym wczorajszym dniem…
Dniem wczesnym rankiem ubranym w listopadowe mgły, przez które powoli powoli zaczynały przebijać kamienne domy, cyprysy i całe pagórki otaczające San Gimignano. Dniem, który późnym rankiem odsłonił nie do końca jeszcze ogołocone z rdzawych liści winnice, gaje oliwne, pokręconą drogę do Volterry. Dniem, który w południe poraził w oczy słońcem i lazurem toskańskiego morza. Dniem, który przez chwilę udawał ciepłą wiosnę. Dniem smakującym białym winem, spokojem, radością i szczęściem młodych ludzi zaczynających wspólne życie.
Poza pięknym dniem, niesamowitym doświadczeniem było dla mnie fotografowanie kogoś, kogo znam od przedszkolaka… Zycie jest przedziwne i nie przestaje zaskakiwać. Czy kiedyś ktoś mógłby sobie coś podobnego wyobrazić? Chyba nie…
Szczęścia i radości na całe życie! Viva gli sposi!
ZADZIWIAĆ to po włosku STUPIRE (wym. stupire)











