Bologna

Akt czwarty, ostatni toskańskiej wyprawy - ceglasta Torrita di Siena

piątek, lipca 29, 2016


- Gdzie teraz jedziemy?
- Już chyba do domu.
- W kierunku domu - doprecyzowałam. Możemy pojechać tę w stronę - pokazywałam palcem wytyczoną na papierowej mapie trasę albo wrócić tą samą drogą, którą przyjechaliśmy. 
- Już lepiej tą samą, żarty żartami ale za bardzo zbliżyliśmy się do Rzymu. 
Nawigator wrócił zatem do gry. Wpisałam "na początek" Siena jako punkt docelowy, żeby skrzynka nie wariowała tylko prowadziła nas krok po kroku w słusznym kierunku.
- A może lepiej było wpisać "jedź do domu"?
- Na pewno? 


Komenda została zmieniona i zaraz pudełko zaczęło sypać nowymi komunikatami, a na te, które słyszeliśmy po raz pierwszy, chłopcy reagowali wyjątkowo entuzjastycznie. Ubaw mieliśmy setny...
Po kilku minutach było dla mnie jasne, że robimy "giro dell'oca", jak mawiają Włosi, zatoczyliśmy kółko i tym sposobem jeszcze raz przejechaliśmy przez Pienzę. 
- Nie podobała ci się Pienza? To masz jeszcze raz, na zdrowie!
- Pienza?
- Pienza, jedziemy w kierunku Arezzo.
- Arezzo?
- O Madonna! Znowu Arezzo.


Muszę jednak przyznać, że po wstępnym chaosie, nasz "komputer pokładowy" mówił już tylko do rzeczy, prowadząc nas bardzo dobrą drogą. A nim dotarliśmy do domu, jeszcze raz przystanęliśmy na krótki spacer. Oto przed nami wyłoniło się ceglaste niczym Bologna miasteczko, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam ani słowa...


Torrita di Siena - to średniowieczne miasteczko, które w dawnych czasach było jedną z warowni Republiki Sieny. Otoczone murami i wieżami, zbudowane z cegły, czerwone niczym Bologna. Od dawnych czasów znane było z wyrobów drewnianych. 
Około pięćdziesiąt lat temu postanowiono uczcić pracę stolarzy dedykując im festę. Ponieważ patronem cieśli jest święty Józef, a praca w drewnie do łatwych nie należy, dlatego wymyślono Palio dei somari, czyli palio osiołków, odbywające się każdego roku około 19 marca. W tych dniach w miasteczku robi się szczególnie kolorowo, na domach powiewają flagi poszczególnych "contrad". 


Zachwyciła nas Torrita ciszą i spokojem, czerwienią cegieł i niekomercyjnością. Zachwyciły wąskie uliczki i cztery bramy miasta, zachwyciły dwie kumoszki siedzące przed domem na krzesłach, które pozdrowiły nas serdecznie. Zachwyciła dziewczynka z plastikowym pistoletem na wodę, która musiała być bardzo spragniona towarzystwa. Przeszła z nami kilka kroków, zagadując i uśmiechając się figlarnie, a potem zatrzymała się przed drewnianymi drzwiami i powiedziała. 
- Tu mieszkam.


Ponad bramami - niby ołtarze, doniczki przyczepione do murów, witryna ze szklanymi osiołkami, drzwi kwiatkami zdobione, studnia na placu, białe wnętrze kościoła, a przede wszystkim znów ta cisza upragniona. Toritta di Siena … Czy ktoś w ogóle o niej słyszał??


Nasza toskańska wyprawa dobiegła końca. Nim dojechaliśmy do Florencji z nieba lunęło… a catinelle. Mogliśmy tylko w duchu dziękować, że zła pogoda poczekała do wieczora. Rozpętała się burza, a zaraz potem powietrze zrobiło się parne jak w tropikach ...

CEGŁA to po włosku MATTONE (wym. mattone)

Fognano

Szczyt finezji

sobota, czerwca 20, 2015



Popolano, S.Adriano, San Martino, San Cassiano, Castellina, Fognano, Brisighella, Errano - miasteczka na trasie Marradi - Faenza. Pierwsze dwa jeszcze na terenie Toskanii, pozostałe to już Romagna. Znamy je dobrze ... zza samochodowych szyb. Oczywiście poza Brisighellą, o której pisałam wiele razy i którą uwielbiam. Wszystkie inne choć na trasie, na wyciągnięcie ręki, to jednak zawsze bez wyraźnego powodu, by w nich przystanąć. 


Aż nadchodzi taki moment, że człowiekowi powód niepotrzebny. Zatrzymuje się ot tak, tylko po to, by popatrzeć z mostu i okazuje się, że maleńkie miasteczko, niby znajome, kryje tak urokliwe zakątki. Powyginaną zakrętami rzekę w dole, morze zieleni, niebotyczne mury otaczające fundamenty, na których wznosi się miasteczko. Inna perspektywa i Fognano nabiera nowego uroku.  


Jedyne co od zawsze mnie zastanawia - to kto u diabła pokarał Fognano taką nazwą? Gdzie, jeśli nie w Italii, znajdziemy najpiękniejsze nazwy ulic i miasteczek. Chociażby Via delle Belle Donne we Florencji, czy via Balcone della Vita w Urbino - czysta poezja! A tu - Fognano. Kto nie zna włoskiego - pomyśli nazwa jak każda, może nawet całkiem przyjemnie brzmi. Problem jednak w tym, że FOGNA znaczy SZAMBO. Przyznacie więc, patrząc tylko na zdjęcia, że miasteczko zasłużyło, na nieco bardziej finezyjną nazwę!