dzieci

Teatr domowy

wtorek, października 11, 2016


Dawno o dzieciach nie pisałam, bo a to Lejdis, a to jesień, bo kasztany, bo włóczęga w nieznane, bo powrót do życia pozasezonowego, bo … Więc dziś dla odmiany o dzieciach dwa słowa. 
Że dzieci moje najukochańsze, najwspanialsze, są światłem i miłością mojego życia, to rzecz jasna i pewna jak słońce. Ale moje dzieci, to też normalne dzieci, dwóch chłopców już prawie nastoletnich i starcia w domu co jakiś czas się zdarzają. Co jakiś czas … ha!
I tak właśnie było całkiem niedawno, a powodem tego był … komputer. "A czyja teraz kolej, a on go miał dłużej, a ja nie mam nic do powiedzenia" itd… itp… Zapanować nad tym chaosem nie mogłam, więc niewiele myśląc powiedziałam - komputer idzie w odstawkę i póki się nie dogadacie, możecie o nim zapomnieć. Zwykle krucho u mnie z konsekwencją, ale tym razem udało mi się wytrwać i mimo słodkich uśmiechów i przymilaniu się, dzielnie w swoim postanowieniu wytrwałam.
Zwiesili nosy na kwintę, pomamrotali pod nosem i poszli do siebie. Nie minęło wiele czasu kiedy wrócili na dół z przygotowanym na prędce spektaklem…



Najpierw było dość banalnie - piraci, partyzanci, ludzie prehistoryczni, ale z każdym kolejnym występem ich fantazja wzbijała się na wyżyny! Bawili się tak przez dwa dni zaskakując nowymi inscenizacjami: babcia i dzidziuś, ksiądz egzorcysta i opętana dziewczynka, Achilles na łodzi, sycylijscy cwaniacy, kierowca i autostopowicz w deszczu, kołchoźnik i rosyjski dyktator, mnich i papież, reżyser i aktor, święty Mikołaj i duch świąt,   wiejscy grajkowie, szkocki rycerz i czarownik... Inspirowali się literaturą, filmem, światem, historią, bieżącą sytuacją na świecie, a całość teatralnych występów zakończył taniec w stylu lat osiemdziesiątych, na wzór znanego teledysku.  




Może to nic wielkiego, na pewno inne dzieciaki też tak się bawią, ale ja daję upust mojej matczynej radości, że nie obrazili się na amen, że nie usiedli bezczynnie narzekając - nudzimy się… - to byłoby dla mnie osobistą porażką. Zorganizowali sobie czas w sposób nadzwyczaj kreatywny, okraszając tym samym moje jesienne popołudnie niecodzienną dawką "sztuki".
Kochamy teatr, i ja i dzieci, nie trzymamy fantazji na postronkach. Obydwaj patrzą tęsknie za Compagna per non perire d'inedia. Zwłaszcza Tomek odlicza czas, kiedy będzie mógł wstąpić w jej szeregi. Mam tylko nadzieję, że z wiekiem to nie minie, przecież życie tak naprawdę jest teatrem, wszystko to teatr!

OBRAZIĆ SIĘ to znaczy OFFENDERSI (wym. offendersi)