kos

Nadchodzą dni kosa

środa, stycznia 28, 2015


Zdaje się, że i w tym roku zima przypomniała sobie o dniach kosa ("i giorni della merla"). Cztery stopnie poniżej zera o poranku, to zdecydowanie nie jest pełnia toskańskiego szczęścia. Łudzę się, że może choć traw zielonych biel nie pokryje, ale prognozy na najbliższe dni są bezlitosne. Znów najchętniej przykleiłabym się do kominka z czymś dla podniebienia pod ręką i czymś dla ducha na papierze i nie ruszała się stąd, póki pierwsze zalążki nowego, zielonego życia nie ujrzą światła dziennego.


Choć życie nowe jak widać lęgnie się śmiało, niby nie zielone, tylko kudłate, puchate. I uśmiecham się na samą myśl, że ja warszawianka pełną gębą, z miasta wielkiego, z metropolii porzuciałam dawny świat dla takich widoków. I wcale mi pędu nie brakuje, nie tęsknię za "cywilizacją", wolę tę moje kosy przysiadające na tarasie i owce leniwie snujące się po pastwiskach.
A na nowe zielone czekam z radością, mając nadzieję, że jak na Toskanię przystało to czekanie nie będzie trwało w nieskończoność. Zaraz dmuchnie scirocco i może za dwa tygodnie pierwsze pąki na drzewach wystrzelą...

FRA POCO - to znaczy ZA CHWILĘ (wym. fra poko)