Zacznę od słowa - dziękuję! Dziękuję wszystkim tym, którzy wczoraj zatroskani pisali i dzwonili, czy aby u nas wszystko dobrze. Okazało się, że tyle osób w większości zupełnie nieznajomych się o nas martwi. Wiadomości wieczorne znów donosiły o silnym trzęsieniu ziemi w środkowej Italii. Wstrząs wtórny był silniejszy od pierwszego i ten dał się odczuć w dużej części kraju. Na całe szczęście u nas ziemia tylko nieznacznie zadrżała, co odczuli jedynie nieliczni. Po 23.00 znów się zatrzęsło, ale już odrobinę lżej.
Jakimś cudem do tej pory nie mówi się o ofiarach i oby tak zostało. Ogarnięci paniką mieszkańcy Marche noc spędzili na dworze. Wielu z nich niestety zostało bez domów.
Kiedy kładłam się spać wyjątkowo uważnie sprawdziłam, gdzie co leży - ubrania chłopców, moje, telefon … To nie panika, to tylko ostrożność. Tak się złożyło, że akurat dwa dni temu lżej zatrzęsło się pod Florencją i zaraz po tym rozmawiałam z moim znajomym strażakiem. Zapytał - boisz się trzęsienia? Nie - odpowiedziałam - nie żyję w strachu, bo to bez sensu, mam tylko lekki dyskomfort patrząc na dom. Jeśli w Mugello zatrzęsłoby się tak jak w sierpniu na dole to z naszego biforkowego domu zostanie góra kamieni. - Nie tylko z twojego - pocieszał mój rozmówca - jeśli tak by się stało, to prawie trzy czwarte Marradi zamieni się w gruzowisko.
Pocieszenie oczywiście marne, ale też tak jak pisałam wcześniej, nie zaprzątam sobie tym głowy każdego dnia. Zdecydowałam się świadomie na życie tutaj, pokochałam ten kraj z całym jego "dobrodziejstwem inwentarza" i nic się w tej kwestii nie zmieniło.
W każdym razie jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za troskę, to dla mnie ważne i niezwykle miłe - świadomość, że ktoś gdzieś się o nas martwi.
Dodam jeszcze dla zainteresowanych jak skończyło się wczorajsze pertraktowanie w sprawie szopki. Otóż szopki nie będzie, bo … Uwaga! - Jest niezgodna z prawem! I jest to ponoć jedynie decyzja dyrektora podjęta z poczucia obowiązku, a nie na skutek donosów innych mam. Nie wiem co mam o tym myśleć, ale zagotowało mi się w środku ze złości. Wszystkie nasze argumenty, nawet te niepodważalne zostały odparte z uśmiechem na ustach. Jeszcze na samo wspomnienie ciśnienie mi się podnosi. Jeśli rzeczywiście nie namieszały tu inne mamy, to pozostaje tylko podziękować tym, którzy prawo ustalają. Zabrać dzieciakom szopkę, bo jest nielegalna? A jak im to wytłumaczyć? Może lepiej zająć się tym, co naprawdę nielegalne i co przysłużyłoby się wszystkim, na przykład czy budynek szkolny jest bezpieczny w kontekście trzęsień ziemi? No nie wiem… Na samo słowo "polityka" aż mną telepie…
WSTRZĄS to po włosku SCOSSA (wym. skossa)






