burmistrz

Burmistrz dziękuje mieszkańcom

poniedziałek, czerwca 25, 2018


Za nami kolejny miły dzień. 
Czerwcowa niedziela najpierw zapachniała poranną, kwiatową kąpielą, potem rzeką, słońcem i ginestre, które kwitną obficie wzdłuż apenińskich serpentyn. Czerwcowa niedziela, jak na udany dzień przystało zakończyła się przy stole, przy muzyce, wśród ludzi...

Zaganiana, zaplątana w tyle ważnych spraw ostatnich tygodni, jedynie wspomniałam gdzieś między wierszami, że dotychczasowy burmistrz szczęśliwie dla Marradi wygrał wybory. Wygrał w wielkim stylu, bo ponad 85% przewaga mówi sama za siebie. Znaczy to, że mieszkańcy docenili, zaufali, są zadowoleni i najwyraźniej chcą, by ich miasteczko dalej było w dobrych rękach. Oczywiście burmistrz w pojedynkę nie działa, tu ważna jest cała drużyna. W tym wypadku to drużyna składająca się z młodych, zmotywowanych ludzi, którzy nie siedzą z założonymi rękami i brawa dla nich i tak trzymać!


By podziękować za poparcie i za kolejną porcję zaufania burmistrz znów zaprosił marradyjczyków do stołu. Przysmaków nie brakowało, bo za kuchennymi sterami stanęli najlepsi. Pizza i schiacciata, prosecco, potem pasta na zimno w dwóch wydaniach, porchetta z pomidorami, czerwone wino, słodkości i arbuz. Do tego oczywiście dawka dobrej muzyki i piękne wieczorne niebo.


Festa festę pogania. Marradi spowił letni, wakacyjny czar. Szkoda mi ubywającego czerwca, ale cieszę się tym, co daje każdy następny dzień. Dziś czeka nas piękna wyprawa i oby tylko pogoda nie ześwirowała, jutro zostaną ogłoszone oficjalne wyniki egzaminów, pojutrze może jeszcze jedna wyprawa, może spacer, może rzeka ... Ważne, że chłopcy są w domu, ich niespieszne smakowanie wakacyjnego czasu udziela się i mnie.
Dobrego tygodnia!

SMAKOWAĆ to po włosku GUSTARE (wym. gustare)


burmistrz

Czerwcowy półmetek

wtorek, czerwca 12, 2018


Powinnam zacząć od najważniejszej informacji, która wczoraj mi umknęła. Wybaczcie, ale zbyt pochłonięta byłam opowiadaniem o Tomka sztuce. A zatem: mamy już burmistrza! Lawiną głosów - prawie 87% - wygrał dotychczasowy kapitan, który na kolejne 5 lat pozostaje przy sterach gminy. To bardzo dobrze, bo znaczy to, że miasteczko dalej będzie zmieniać się w dobrym kierunku! 

Poza tym dzieje się tyle, że nie nadążam w głowie układać myśli. Nawet wczorajszy dzień nad morzem nie pomógł się wyciszyć, może też dlatego, że plażowiczów było tyle, co zwykle w połowie sierpnia. Parasol obok parasola, ręcznik obok ręcznika. Kiedyś czerwcowa plaża była bardziej cicha i wyludniona. Zdecydowanie łatwiej teraz odpocząć w mugellańskich lasach, na mugellańskich wzgórzach... Tu, gdzie wszystko tonie w zieleni, gdzie zapach upaja, gdzie motyle krążą nad głową, gdzie rzeka szumi, gdzie tyle drobnych radości... I tak swojsko...    


Przed nami bardzo zajmujący dzień i kolejne będą wyglądały podobnie. Tylko dziś obiad z przyjacielem, świadectwa do odebrania w szkole, powitanie nowych Gości i lekcji pół dnia, bo niektórzy za tydzień będą walczyć o certyfikaty. 
A już jutro egzaminy zaczyna Tomek i kiedy o egzaminach mowa, zaraz przypomina mi się ta piosenka. Powodzenia wszystkim, in bocca al lupo!!!


Czerwiec zbliża się do półmetka... Marradi przechodzi na wakacyjny tryb. Już w ten weekend  otwarcie basenu, supermarket też lada moment zmieni godziny otwarcia. Na placu widać więcej nieznajomych twarzy, pachnie lipami, kosze prawdziwków ludzie przynoszą z lasu, wieczory są ciepłe i leniwe, łany zboża już całkiem złote, trawy skoszone, w bele ukręcone... 
Powoli na scenę wchodzi marradyjskie lato...

ZAJMUJĄCY to po włosku IMPEGNATIVO (wym. impeniatiwo) 

burmistrz

Włosko - francuskie małżeństwo z 25- letnim stażem.

niedziela, października 23, 2016


W październiku 1991 roku podpisano partnerstwo pomiędzy Marradi i Castelnaudary. O francuskim miasteczku pisałam już wiosną, kiedy wraz z drużyną Mikołaja pojechaliśmy tam na turniej piłki nożnej. 
Teraz delegacja francuska zawitała do Marradi, by po 25 latach podpisać jeszcze raz oficjalne gemellaggio. Impreza odbyła się z fanfarami, w miejscu nie byle jakim. Podpisy na dokumentach złożono w sali Consiglio Regionale, w siedzibie Regionu, we Florencji. 


O oprawę muzyczną zadbała nasza lokalna Banda di Popolano. Delegacja włoska i francuska wypełniła całą salę. Na honorowych miejscach zasiedli Burmistrz Marradi, Burmistrz Castelnaudary i oczywiście gospodarz - Presidente del Consiglio Toskanii. Nie zabrakło też fotoreporterów, a wśród ich i mnie!
Znów się dziwię i myślę sobie jakie to życie pokręcone, jak się te jego ścieżki plączą i krzyżują. Znajduję się w sercu różnych wydarzeń, staję się świadkiem historii i cieszę się, że ślad po moim życiu tutaj zostanie chociażby na zdjęciach. Stałam się dla Marradi takim fotograficznym Janem Długoszem.


Niesamowite jest to, że przy takich sytuacjach uczę się czegoś nowego. Wczoraj też odebrałam kolejną lekcję historii. Poświęcono kilka słów relacjom włosko, a dokładnie toskańsko - francuskim, a ja fotografując chłonęłam jak gąbka. Październik okazuje się być ważnym miesiącem w tych relacjach. 28 października 1533 roku Katarzyna Medycejska została wydana z mąż za króla Francji Henryka II, to ona też przywiozła z Toskanii i zakorzeniła w kuchni francuskiej fasolę.


Impreza miała swój ciąg dalszy wieczorem w Marradi, ale o tym już w następnych dniach. Oto wypełniła się moja sobota. Dzień pracowity, wypełniony do nocy, ale tyle przy tym pozotywnych emocji. 


Nie byłabym sobą gdybym się choć odrobinę nie porozglądała. Siedziba Regione Toscana to  blisko 500 - letni Palazzo Panciatichi. Na pożegnanie jeszcze trzy kadry z jego wnętrza, zdecydowanie mniej polityczne niż zdjęcia w dzisiejszym poście. Dobrej niedzieli!!! Pamiętajcie, że dziś już przedostatnia kasztanowa sagra!!


PODPISAĆ to po włosku FIRMARE (wym. firmare)