nowożeńcy

Toskańskie wspomnienie nowożeńców.

czwartek, listopada 15, 2018

fotograf w Italii

Dziś nie mam czasu na długie pisanie. Dziś czas nagli jeszcze bardziej niż zwykle. Chcę tylko tak szybko w kilku słowach, a bardziej w obrazach podzielić się naszym wczorajszym dniem… 
Dniem wczesnym rankiem ubranym w listopadowe mgły, przez które powoli powoli zaczynały przebijać kamienne domy, cyprysy i całe pagórki otaczające San Gimignano. Dniem, który późnym rankiem odsłonił nie do końca jeszcze ogołocone z rdzawych liści winnice, gaje oliwne, pokręconą drogę do Volterry. Dniem, który w południe poraził w oczy słońcem i lazurem toskańskiego morza. Dniem, który przez chwilę udawał ciepłą wiosnę. Dniem smakującym białym winem, spokojem, radością i szczęściem młodych ludzi zaczynających wspólne życie. 


Zdjęcia ślubne w Toskanii
sesja ślubna w Toskanii
zdjęcia ślubne w Italii
Zdjęcia ślubne w Toskanii
Zdjęcia ślubne w Toskanii
Zdjęcia ślubne w Toskanii
Zdjęcia ślubne w Toskanii
sesja ślubna w Toskanii
sesja ślubna w Toskanii
Zdjęcia ślubne w Toskanii
Zdjęcia ślubne w Toskanii
Zdjęcia ślubne w Toskanii
zdjęcia ślubne w Toskanii
Zdjęcia ślubne w Toskanii
Zdjęcia ślubne w Toskanii

Poza pięknym dniem, niesamowitym doświadczeniem było dla mnie fotografowanie kogoś, kogo znam od przedszkolaka… Zycie jest przedziwne i nie przestaje zaskakiwać. Czy kiedyś ktoś mógłby sobie coś podobnego wyobrazić? Chyba nie… 
Szczęścia i radości na całe życie! Viva gli sposi!

ZADZIWIAĆ to po włosku STUPIRE (wym. stupire)

deszcz

Uprowadzenie turystów z San Gimignano - akt 2 Wielkiej Toskańskiej Wyprawy, zwanej Deszczową.

poniedziałek, lutego 06, 2017


Gdybym za pierwszym razem zobaczyła San Gimignano takim jakim widziałam je w sobotę, pewnie moja niechęć do tego miejsca nigdy by się nie pojawiła. Przy każdej mojej bytności tam rosło we mnie poirytowanie, we wszystkich zakątkach miasta zawsze kłębił się tłum turystów. Jak gołębie w Wenecji, obsiadali każdy możliwy schodek i murek. Nie było mowy o dobrym zdjęciu, ani o spokojnym spacerze. W myślach nazywałam miasteczko toskańskim "Disneylandem". Tak czy inaczej swoje niechęci odłożyłam na bok, bo N. przyjechała przecież poznać Toskanię, a jadąc w stronę Sieny słynnego miasta wież nie mogłyśmy przecież ominąć...


Wyruszyłyśmy z mglistej Volterry i dotarłyśmy do zalanego deszczem San Gimignano w sobotnie "poobiedzie". Pogodzone z pogodą, już nawet nie patrzyłyśmy z nadzieją w niebo… Było jasne, że pada i przestać nie zamierza. Wysiadłyśmy z samochodu na parkingu znajdującym się najbliżej głównej bramy wejściowej i tylko wyświetlające się komunikaty o zatrważającej ilości wolnych miejsc, mogły wzbudzić podejrzenia, że to nie zwykłe miasteczko, a mekka turystów. Z jakiegoś powodu przecież ktoś tyle ich zaprojektował… 


Główna ulica wiodąca od bramy na plac była pusta… Pusta tak jak bywają puste boczne zaułki Marradi. Jakbyśmy nagle znalazły się w filmie, w którym moce z innej planety uprowadziły wszystkich turystów. Lokalne "bottegi", zwykle wybebeszone kolorowym folklorem, tym razem były ciche i niekrzyczące. Kamienne posadzki lśniły od deszczu. San Gimignano prezentowało się wyjątkowo…  


I wtedy nagle wyszło słońce… Nie wiadomo jak i dlaczego i skąd się nagle wzięło. Zupełnie tak jak rano, kiedy człowiek wstaje po nocy i odsłania okno … Pojawiło toskańskie słońce z całym swoim arsenałem w postaci lazurowego nieba… Czego można było chcieć więcej.?Miałyśmy San Gimignano tylko dla nas, ciszę, spokój, czas i słońce...


POJAWIĆ SIĘ to po włosku APPARIRE (wym. apparire)