Apeniny

Odcienie nieba - STRA'STELLATA 2019

czwartek, sierpnia 15, 2019



Niebo o zachodzie zaczęło „płonąć” wszystkimi odcieniami różu, żółci, pomarańczu. Na ognistym tle odcinały się falowaną linią szczyty Apeninów i pojedyncze chmury. Chyba żadna stra'stellata nie podarowała nam jeszcze tak niezwykłego spektaklu. Z jednej strony słońce ogniście żegnało się z dniem, a z drugiej na granatowym płótnie malował się dorodny księżyc.  
Dobrze nam się szło. Osiem kilometrów minęło nie wiedzieć kiedy. Kawalkada około trzystu osób rozciągnęła się i ani my komuś, ani nikt nam po piętach nie deptał. Był czas na rozmowę, na zachwyty, na zdjęcia. 

A zdjęcia wyszły piękne. Sama się rano nadziwić nie mogłam, że to wszystko działo się naprawdę.

Strastellata jest nieodłączną częścią marradyjskiego lata. Sierpniowa wyprawa jest też największą z lokalnych nocnych wypraw i po tych kilku latach można powiedzieć, że stała się już świecką tradycją. Z Passo dell’Eremo wyruszyło wczoraj około trzystu osób. Starsi i młodsi. Całkiem wiekowi i przedszkolaki. Niemowlaki w nosidełkach i psy na smyczy. Stra'stellata jest dla wszystkich! 

Po kilku latach fama o tym wydarzeniu wyszła poza granice gminy, poza granice Toskanii. Wśród znajomych marradyjskich twarzy co i rusz jakaś twarz nowa. To dobrze! Im nas więcej tym weselej. Choć ile by nas nie było i tak na tym niezwykłym tle natury zdajemy się tylko małą, nic nieznacząca drobinką.





 Tik tok tik tok... Oto dzień Ferragosto i sierpień wybija południe. Do stołu podadzą dzika. Słońce znów po jednym dniu oddechu nabiera mocy. Goście jadą. A ja zostałam poproszona o ... 
O tym opowiem za kilka dni. W każdym razie w Noc Czarownic zadebiutują w zupełnie nowej roli. 

BUON FERRAGOSTO!

Appennino Tosco - Romagnolo

Śnieżny reporter i jesień na ostatniej prostej.

środa, listopada 22, 2017


Jeszcze przez kilka dni po przejściu śnieżnego armagedonu służby porządkowe i elektrycy pracowali przy naprawianiu szkód, jakie wyrządził kapryśny listopad. Nie zdawałam sobie sprawy ze zniszczeń dopóki nie pojechaliśmy na przełęcz Eremo. Wzdłuż drogi zmieszane z bryłami śniegu walały się połamane gałęzie. Wiele drzew leżało wyrwanych z wybebeszonymi korzeniami. 
Od tego czasu minął tydzień. W miasteczku po armagedonie nie ma nawet śladu, ale górach jeszcze w niedzielę, kiedy jechaliśmy odkrywać Fornello, zalegały całe hałdy biało burej masy. 


Po pierwszym posmakowaniu zimy, do Toskanii wrócił normalny klimat. "Anticiclone" przywiał ciepłe powietrze, niebo znów się wypogodziło, a zatem schyłek jesieni zrobił się tak ładny jak jej początek. Śnieg połamał gałęzie i wyrwał drzewa z korzeniami, ale co dziwne nie strząsnął ostatnich liści. Łąki na nowo ożyły zielenią i nawet tu i tam wychyliły łebki wiosenne stokrotki. Te zdjęcia zrobione były w zeszłym tygodniu. Jak prawdziwy reporter chciałam udokumentować to, co w miasteczku się wydarzyło, nawet jeśli bieganie za takimi widokami wcale do moich pasji nie należy. Na szczęście dziś świat wygląda zdecydowanie piękniej... 


Jesień wskakuje na ostatnią prostą. Już za miesiąc znów zacznie przybywać dnia. To dobrze, bo ja do życia absolutnie potrzebuję światła. Światła i zieleni. 
Tymczasem zastanawiam się powoli co wsunąć do woreczków kalendarza adwentowego. Czym chłopców zaskoczyć? Planuję powoli to i tamto i nim się obejrzę przyjdzie czas, by ciasto na pierniczki zakręcić… Nawet jeśli listopad nie jest moim ulubionym miesiącem, to jednak myślę sobie, że czas mógłby trochę zwolnić. Gdzie i po co to życie tak się spieszy…? 


PROSTA to znaczy DRITTA (wym. dritta)