Montagnana
To był drugi raz kiedy byłem w Montagnanie ale tym razem byłem tam z moimi przyjaciółmi i Profesorami. Ta wycieczka była super, więc zapraszam na historie Montagnany…
Montagnana została wybudowana około wieku XIII. Najbardziej znana rzecz z Montagnany to są Mura które otaczają całą Montagnane. Montagnana została zdobyta około roku 400-500 przez Ezzellino III Da Romano, który był tak strasznie brutalny, że kiedy Dante Alighieri pisał Diviną commedie to go dodał do jeziora z krwi. A teraz opowiem wam trochę o walce…
Podczas walki nigdy nie używali gorącego oleju żeby zrzucić na rycerzy, bo był za cenny, więc zrzucali gorący piasek, bo wtedy wpadał między zbroje i rycerze nie mogli rozbrajać się i tego wyjmować. Żeby przejść przez rzekę to robili mosty z martwych rycerzy albo z ziemi.
Potem pojechaliśmy do zamku Bevilacqua gdzie nas oprowadzili i pokazali wszystkie pokoje. W pierwszym były dwie głowy z kamienia i to były głowy dwóch najbardziej znanych poetów czyli Williama Shekspira i Dantego Alighieri, osoba która oprowadzała powiedziała czemu tak było, ale ja nie słuchałem więc nie wiem. Inny pokój był ze zbrojami i broniami. Najbardziej co mnie zainteresowało to był taki miecz dwumetrowy, który służył żeby zabijać rycerzy co byli konno. Kto był z tym mieczem musiał być w pierwszej linii i kręcić tym mieczem tak w przód. Od razu mi się to skojarzyło z walką z Władcy Pierścieni, bo pamiętam, że w pierwszej walce elfowie kęcili tak dziwnie mieczykami.
Potem poszliśmy do jadalni i kuchni, która nawet ładnie wyglądała, no ale nie żeby była aż tak interesująca. Najciekawsze były żyrandole, bo były prosto z Wenecji, były całe z kolorowego szkła i pięknie to wyglądało. Potem były jeszcze inne pokoje, ale mniej ciekawe. Opowiedzieli nam też, że ten zamek to był sierociniec i się spalił trzy razy.
Potem poszliśmy strzelać z łuku i trochę się nudziłem, a po strzelaniu z łuku wróciliśmy do autobusu.
I tak się skończyła zabawa w Montagnanie. Było bardzo ciekawe, ale tęskniłem za Tomkiem, mamą i rzeką. Pozdrawiam
Mikołaj
Dodatek ode mnie:
Przede wszystkim proszę o wyrozumiałość. Mikołaj nie ma do czynienia z długimi formami pisanymi. Jedynie książki w ojczystym języku czyta regularnie. Wybaczcie mu więc potknięcia, kolokwializmy czy bezpardonową szczerość. Mam nadzieję, że uda mi się wyrobić w nim jakikolwiek styl i popracować nad wszelkimi zasadami.
Muszę też sprostować kilka drobiazgów.
Mikołaj wplata do tekstu włoskie słowa i co gorsza próbuje je wg polskiej deklinacji odmieniać (mnie też się - o zgrozo! - to zdarza). Używa też zapisu dat 400 - 500 (tłumaczone z włoskiego quattrocento - cinquecento), ale mowa tu o latach 1400 - 1500, nieudolna kalka językowa.
Poza tym chyba wszystko powinno być jasne. Pozwoliłam sobie wstawić kilka przecinków, ale interpunkcja - jak widać - też jest do wypracowania. W resztę nie ingerowałam. Poprosiłam tylko autora - to w ramach treningu - by unikał w tekście pisanym pewnych słów i sam czymś je zastąpił. Mam nadzieję, że uda mi się częściej go zachęcić do publicznego pisania.
Końcowe "pozdrawiam" nie wiem skąd wytrzasnął.
Dobrego dnia!
MURY to po włosku MURA





