artykuł

Z wiatrem i pod wiatr

czwartek, kwietnia 28, 2016


Biedny lew trzyma się pazurami masztu, wiatr nim targa na wszystkie strony i tylko blacha groźnie zgrzyta. Naciągam kaptur i biegnę dalej. Tak, nie idę, właśnie biegnę. Biegnę, przebieram nogami najszybciej jak umiem i nie dlatego, że się spieszę. Dziś biegnę, bo uciekam przed wiatrem zbójem, co od rana gna doliną jak szalony kamikadze. Wytarmosił moje glicine, sponiewierał jukki, rzucając nimi na wszystkie strony, potem szmyrgnął w kąt Mikołaja rower, a łóżko plażowe na tarasie podrywał i przestawiał jak papierowy świstek.


Nie lubię silnego wiatru chyba jeszcze bardziej niż deszczu. Czuję wtedy dziwny lęk, który zakrada się pod skórę i długo spokoju nie daje. W środę wszystko szło mi nie tak. Tomek kaszlący zaległ w łóżku, moje spotkanie zaplanowane od dłuższego czasu musiałam z bólem serca przełożyć. Prąd to był, to go nie było. Ani jednej dobrej wiadomości, na które czekam od dawna. Nic na plus....
Ale pod koniec dnia zdarzyło się jednak coś miłego.
Po tym jak we wtorek udostępniłam na fejsbuku mój artykuł o Mantigno, zaraz pojawiły się kojne udostępnienia przez burmistrza Palazzuolo, jak i przez lokalny portal Filo del Mugello. Od portalu już kiedyś dostałam zaproszenie, by po włosku co jakiś czas coś napisać i na ich stronach opublikować, ale człowiek z tak mizerną pewnością siebie jak ja, musi być przyparty do muru, by wreszcie coś zdziałać. 
Co innego mówić swobodnie po włosku czy uczyć innych języka, ale napisać artykuł - napisać go tak, jak jest w mojej głowie, to już wyższa szkoła jazdy. Odkładałam więc temat na inny moment, aż do wczoraj, kiedy to artykuł o Mantigno przyciągnął uwagę na tyle, że poproszono mnie o jego włoską wersję, do opublikowania na stronach Filo del Mugello. 
Dawno nie byłam tak stremowana, jak wczoraj, a po wysłaniu swojego "dzieła" czekałam na ocenę jak na wyrok.



 Obawy okazały się całkiem niepotrzebne. Mojemu pisaniu nie szczędzono komplementów. Komplementów nie tylko dotyczących pisania po włosku, ale pisania w ogóle, to dla mnie prawdziwe wyróżnienie i aż mnie w gardle ściskało ze wzruszenia. Debiut już za mną. Mam nadzieję, że za każdym następnym razem będę miała więcej śmiałości i jeszcze nie takie rzeczy po włosku napiszę!

Oto opublikowany tekst: 

DEBIUT to znaczy DEBUTTO (wym. debutto)