Bolonia

Bolonia - spacer w blasku przymglonych świateł i Modernissimo

wtorek, stycznia 07, 2025

Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej

"Chciałbym poprosić cię o pocałunek w Paryżu, w Berlinie o średnie piwo i w Bolonii, żeby pozostać" - tak było napisane na jednym ze stickerów przyklejonych na murze niedaleko Piazza Maggiore. Spodobały mi się te słowa, choć sama oczywiście bym się pod nimi nie podpisała. Jeśli miałabym gdzieś zostać, wymyśliłabym inne miasta - Florencja, Livorno, Neapol...  Bolonia nie jest ani trochę moja, choć oczywiście pięknym i ciekawym miastem jest. Moje Dziecko bardzo ją sobie chwali. 
 
Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej

W wieczór Epifanii, po tym jak odwieźliśmy pół samochodu poświątecznych klamotów do studenckiego lokum, zatrzymaliśmy się w centrum stolicy Emilii Romanii na krótki spacer. 

Świąteczne światła rozpływały się w nizinnej, zimowej mgle, która zacierała kontury budynków. Na via Ugo Bassi grupa muzyków przygrywała na ludowych instrumentach, Torre degli Asinelli co kilka minut zmieniała kolory, obok katedry sklepikarze powoli demontowali swoje stragany na Mercatino di Natale, a ostatni spacerowicze kłębili się przed sklepami korzystając z wyprzedaży. Lokale przy Via Pescherie Vecchie powoli się zapełniały... 

Mogłabym tak sobie dreptać bez końca, fotografować, szukać detali, ukrytych poezji, zachwycać się mgłą, ale czułam już na plecach oddech zwykłego pracowitego dnia, z upiornym dzwonieniem budzika. Aż mnie w dołku ścisnęło z żalu, że to już koniec "laby". Nawet jeśli w tych dniach pracowałam, to jednak była to praca na pół gwizdka i przede wszystkim Mikołaj miał ferie, więc nie musiałam zrywać się na nogi czarną nocą - czarną nocą mogłam sobie na przykład spokojnie pisać.

Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej

Korzystając z bolońskich migawek, chciałam polecić pewne bardzo interesujące miejsce, które dostało "nowe życie" jesienią 2023 roku. Mowa o kinie Modernissimo - choć w tym przypadku słowo "kino" wydaje mi się krzywdzącym niedopowiedzeniem. Jest to bowiem eleganckie miejsce z blisko stuletnią historią, w którym prawdziwi miłośnicy kina będą się czuć jak w raju. 

Ta stylowa sala kinowa znajdująca się pomiędzy Piazza Re Enzo i via Rizzoli powstała na początku XX wieku pierwotnie jako teatr w podziemiu Palazzo Ronzani. W 1915 roku została przekształcona na salę kinową i działała do 2007 roku pod nazwą Cinema Arcobaleno.  

Kilka lat temu narodził się projekt, żeby tchnąć w to legendarne miejsce nowe życie - tak jak zrobiono we Florencji z Odeonem i w listopadzie 2023 nastąpiło uroczyste otwarcie kina pod nową nazwą - Modernissimo (tł. tbardzo nowoczesne). Pomysłodawcą tej nazwy był sam Martin Scorsese, który odwiedził Bolonię kilka miesięcy wcześniej i sam zachwycił się tym miejscem. 

W repertuarze zamiast popularnej sieczki filmy niszowe i ambitne, kino włoskie i światowe, a poza tym często pojawiają się specjalni goście - w zeszłym roku pierwsze dni otwarcia kina uświetnili swoją obecnością między innymi Wes Anderson, Jeff Goldblum i Giuseppe Tornatore. 

Poza samymi projekcjami filmowymi warto zajrzeć tu również na wystawy i do biblioteki, która będzie prawdziwą skarbnicą dla wielbicieli kina. 

Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej

I tak oto mamy siódmy dzień stycznia. Praca wystartowała z kopyta i nie będę marudzić, że trudno znów wdrożyć się w zwykły rytm, bo pewnie nie ja jedna mam "ból poranka". Poza tym jak przecież ten mój codzienny rytm uwielbiam. Najgorsze jest tylko to, że w nocy odwiedził mnie dawno niewidziany gość... Ciekawe czy ktoś zgadnie. 

Pięknego wtorku!   

Bolonia zimą, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej

Bolonia

Bolonia, a w niej uśmiech dziecka, śpiewająca rowerzystka, Enzo i książki

środa, października 16, 2024

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, Bolonia

Po serii porannych lekcji, w porze obiadu wysiadłam na stacji Bologna Centrale. Dziecko czekało już na mnie przed głównym wejściem. Dobrze się było znów spotkać i przytulić do serca i przede wszystkim zobaczyć uśmiech. Rozładowałam wielką torbę na dwie mniejsze, bo oczywiście przez miesiąc u Dziecka nazbierało się trochę potrzeb, więc Matka przyjechała objuczona jak wielbłąd. Niestety z tym całym ładunkiem trzeba było spacerować przez pół dnia, a do ładunku doszły jeszcze kolejne klamoty, bo głównym celem spotkania były wspólne zakupy. 

- Co to było? - Zatrzymałam się, kiedy z megafonu rozległo się śpiewanie. 
- To taka dziewczyna, która jeździ po Bolonii na rowerze i śpiewa. 
- Serio? Tak po prostu? Jakie to miłe. 

Próbowałam złapać śpiewającą rowerzystkę w kadrze, ale zniknęła w tłumie ludzi. Znalazłam ją jednak w social media i wiem już, że nazywa się Michela i że jej celem - jak sama twierdzi - jest wywoływanie uśmiechu na twarzach ludzi. Florencja ma Zię Caterinę, a Bologna Michelę. Moim zdaniem świat dzięki takim osobom jest piękniejszy.    

Dom z Kamienia Blog Kasi Nowackiej, Bologna
Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej

- Dzisiaj chciałabym, żeby zostało trochę czasu na zwykły spacer i zdjęcia, nie tylko na to, co praktyczne. 
- O której masz pociąg?
- O 17.18.
- To mamy sporo czasu...
"Sporo" to oczywiście znaczy nigdy dosyć, ale to sporo tym razem wystarczyło na kilka kadrów i nową opowieść. 

Studiowanie historii w Bolonii, poza zdobywaniem oczywistej wiedzy, to też przy okazji zgłębianie historii miasta. A ja mam to szczęście, że potem - na przykład w takie dni jak wczoraj - moje uszy mogą słuchać arcyciekawego bajania.
- Czy widziałaś kiedyś ryciny średniowiecznej Bolonii?
- Tak. To akurat widziałam. Niezwykłe były te wszystkie wieże!
- A słyszałaś kiedyś o słynnym bolońskim rodzie Bentivoglio?
- Chyba nie...
- Widzisz ten palazzo? To Palazzo Re Enzo
- Tak, to wiem. 
- Kiedyś nazywał się Palatium Novum, czyli Palazzo Nuovo. Wybudowano go w XIII wieku. To tutaj zamknięto w więzieniu na ponad dwadzieścia lat Enzo, syna Federico II di Svevia. Został pojmany po tym, jak bolończycy pokonali w jednej z bitew wojska Imperium. Osadzono go początkowo w zamku Anzola, a potem przeniesiony został tutaj. Podobno miasto zezwalało co jakiś czas na odwiedziny kobiet, żeby mu aż tak źle nie było. W swoim testamencie Enzo wspomina troje dzieci, jednak legenda mówi, że było jeszcze czwarte...  

Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej

Słuchałam bajania z zapartym tchem.
- Enzo zakochał się podobno w zwykłej chłopce o imieniu Lucia di Viadagola. 
- Lucia? 
- Właśnie tak. Dziecku, które narodziło się z tej miłości nadano imię Bentivoglio. Miało być to pamiątką po tym, w jaki sposób Enzo zwracał się do ukochanej: Amore mio, ben ti voglio (w wolnym tłumaczeniu: kochanie moje, jak ja cię kocham). To właśnie tamten bobas według legendy miał być założycielem słynnego bolońskiego rodu. 
- Och! Uwielbiam takie historie... Opowiedz mi coś jeszcze!
 
Doczytałam, że Enzo wedle życzenia został pochowany w San Domenico. Myślę, że to wystarczający powód, aby przy następnej okazji po latach znów do tej bolońskiej świątyni zawitać.  

Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej

- Jaki piękny sweter! Ta pani miała piękny sweter! Popatrz! - niewiele myśląc złapałam jeden kadr w przelocie.
- Zrób sobie taki.
- Ach! Gdybym tak umiała... Podeślę mojej uczennicy jako inspirację, ona potrafi zrobić cuda. Zajrzymy jeszcze na Fiera del libro (Jarmark książki)?
- Chętnie. 

La Fiera del Libro, czyli wielki namiot z książkami stoi zawsze na Piazza di XX Settembre, nieopodal Stazione Centrale. Co ciekawe ta bolońska tradycja liczy sobie już prawie sto lat. Pierwszy jarmark zorganizowano w 1927 roku. Fiera działa codziennie od rana do wieczora od 20 września do 3 listopada. Byłam zdziwiona, że kończy się tak szybko, bo głowę dałabym sobie uciąć, że pierwszy raz zajrzałam na nią w jeden z majowych dni. 

Tym razem wyszłam z targu z małym podarkiem dla siebie samej. Akurat tak się złożyło, że na pierwszej porannej lekcji tego dnia Uczeń opowiadał mi - oczywiście po włosku - o swojej podróży do Amsterdamu. Poleciliśmy sobie wzajemnie literackie pozycje pozwalające poznać życie słynnego Vincenta i w ten oto sposób on polecił mi "Listy do Theo". 
Te listy jakby czekały specjalnie na mnie. Wypatrzyłam je kilka godzin później na straganie w Bolonii. 

To był piękny dzień. Bardzo piękny i ciepły.

POJMANIE, SCHWYTANIE to po włosku CATTURA

Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej
Bologna - dom z kamienia, blog Kasi Nowackiej

Bolonia

Jeszcze raz o tym, że są sprawy ważne i ważniejsze...

wtorek, kwietnia 30, 2024

Bolonia, Dom z Kamienia Kasia Nowacka

Czas leci jak wariat, a nawet jak stado rozpędzonych wariatów. Wydawało mi się, że dopiero co rwałam włosy z głowy jak rozwiązać kwestie bolońskiego lokum, a tu już zaraz pierwszy rok studiów dobiegnie końca. To wszystko "z wtedy" wydaje mi się tak bardzo odległe, inne czasy, inna epoka...

We wtorek Babcia mogła wreszcie zobaczyć jak i gdzie żyje bolońskie Dziecko. Wyjazd do Bolonii, żeby przy okazji część rzeczy zwieźć już na lato do Biforco, nie mógł oczywiście obejść się bez bolońskiego spaceru, tym bardziej, że Najmłodszy z Braci jeszcze nigdy w Bolonii nie był. 

Spacer był krótki i bardzo pobieżny, ot tyle, żeby posmakować oczami stolicę Emilii Romanii. Był to piękny czas - czas grzania się w rodzinnym  cieple, czas podziwiania ceglanych odcieni miasta i sielskich krajobrazów Romanii.
 
Bolonia, Dom z Kamienia Kasia Nowacka

Tymczasem Świta jest już w połowie drogi i jutro zrobi się nas więcej. Na najbliższe dni zaplanowana jest rodzinna festa i już cieszę się na samą myśl o niej. Grono bobasów znów się uszczupli, a my otworzymy butelkę zacnego wina rocznik 2006...

O tym co wypełniło ostatni w tym roku kwietniowy dzień już jutro, bo dziś znów zrobiło się późno, ale tak jak zapowiadałam - są rzeczy ważne i ważniejsze. Tak bardzo żal mi każdej minuty...
Dlatego też jeszcze raz wielka prośba o cierpliwość - zwłaszcza moich Uczniów - którzy dzielnie znoszą odwoływanie lekcji. 

Kiedy wróci codzienny rytm i ja wrócę do codziennego pisania, tymczasem strzępki słów na dobranoc...
Buona Notte!

STADO to po włosku BRANCO

Bolonia, Dom z Kamienia Kasia Nowacka
Bolonia, Dom z Kamienia Kasia Nowacka
Bolonia, Dom z Kamienia Kasia Nowacka

Bolonia

Bolonia, vintage i dzień we dwoje

niedziela, marca 10, 2024

Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech

To był bardzo dobry dzień. Dzień pełen spokoju, zrelaksowany, z długimi rozmowami, z dobrą pizzą i przede wszystko z banalną przyjemnością, jaką jest buszowanie wśród straganów na gigantycznym targu. To był tak naprawdę jeden z głównych celów mojej wyprawy do Bolonii. Wprawdzie miałam gdzieś z tyłu głowy myśl o pewnej wystawie, żeby ten dzień doprawić dawką kultury, ale ostatecznie skończyło się na samych straganach. 
 
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech

W centrum Bolonii na rozległej Piazza VIII Agosto i w Parco della Montagnola już od połowy XIII stulecia organizowano targ bydła. Tradycja targu przetrwała do naszych czasów. W każdy piątek i sobotę od świtu do zmierzchu rozstawia się tu ponad 400 straganów ze wszystkim, co dusza zapragnie. 

Jest to najważniejszy targ całego regionu - Mercato Storico dell'Emilia Romagna - potocznie nazywany "La Piazzola". Dziś rzecz jasna nikt już tu krów nie sprzedaje, ale zamiast nich można znaleźć prawdziwe skarby. To idealne miejsce i okazja chociażby dla wielbicieli garderoby vintage. Powiedziałabym - vintagowy Raj!

Ja sama upolowałam dla siebie prawie nowe "Lewisy" za całe dwa euro i cieszyłam się jakbym znalazła cenny skarb! A gdyby nie to, że musiałam potem tarabanić się dwoma pociągami do domu, to wyszłabym z tego targu z ceramicznymi talerzami i miskami. Na takie zakupy muszę jednak zbałamucić Mario albo poczekać na Pawia.

Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech

Po tygodniu, w którym wszystko stanęło na głowie, taki dzień był jak balsam. Był układaniem wszystkiego na nowo, tylko w nieco innym porządku - innym, co nie znaczy gorszym. 

Paradoksalnie nie mam ani jednego kadru z samego targu. Byłam w takim ferworze szperania, że instynkt fotografki obudził się we mnie dopiero, kiedy głód wyrwał mnie z vintagowego amoku.

Spacer po Bolonii na dwie pary nóg był doskonałym uzupełnieniem tego dnia. Spacer wśród bolońskich cudów - od staromodnych wystaw, przez muzycznych artystów, po przemarsz templariuszy.  

Po moich opowieściach pełnych euforii Mikołaj - największy fan vintagowej mody - nie mógł sobie darować, że do nas nie dołączył, więc, chciał nie chciał, już planuję kolejny bolońsko - targowy dzień.  

A dziś niedziela bez nawet krztyny planu. Pogoda ma nam kaprysić, więc zwyczajnie, po ludzku - kiedy już uporam się rozpisywaniem lekcji na nowy tydzień - postaram się odpocząć. 

Dobrego dnia!
Ps. A w tym tygodniu mam nadzieję, że uda się choć mała przejażdżka po Romanii, bo to jak pięknie kipi bielą i różem sąsiedni region, zasługuje na dziesiątki kadrów!

Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech
Dom z Kamienia, targ w Bolonii, życie codzienne we Włoszech

Bolonia

Dante i Garisenda

czwartek, października 26, 2023

Torre Garisenda Bologna, Dante, Dom z Kamienia blog

Dwa czy trzy dni temu rozeszła się smutna wieść, że wali się Garisenda - jedna z dwóch ikonicznych wież Bolonii. Okazuje się, że sytuacja jest na tyle poważna, że cały teren został ogrodzony, ma być zmieniony ruch uliczny, czy też już został zmieniony, a najlepsi inżynierowie i architekci głowią się jak uratować jeden z najcenniejszych zabytków, pewnie nie tylko Bolonii, ale i całych Włoch. Poproszono nawet o wsparcie techniczne firmę Fagioli z Reggio Emilia, o której już nie raz było głośno - wsławiła się między innymi wyciągnięciem Costa Concordia i odbudowaniem Ponte Morandi. 

Większości osób na hasło krzywa wieża zaraz przychodzi na myśl Piza. Jej Torre Pendente jest niezaprzeczalnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych zabytków na świecie. Warto jednak wiedzieć, że w Italii nie tylko Piza ma krzywą wieżę. Bolonia nie jest gorsza - z Torre degli Asinelli i Torre Garisenda może śmiało rywalizować z Pizą. Nie dalej jak miesiąc temu sama wdrapywałam się na wyższą z "sióstr", mając nadzieję, że w legendzie o rozbitym dzbanie jest choć krztyna prawdy. 

Co ciekawe dziś - pewnie z racji wysokości - to Torre degli Asinelli wzbudza więcej emocji, a Garisenda pozostaje nieco w jej cieniu. Trzeba jednak wiedzieć, że kiedyś było dokładnie odwrotnie. To Garisenda za sprawa dużego pochylenia i ryzyka zawalenia się - co też sprawiło, że w XIV wieku została skrócona mniej więcej o połowę - przez wieki była inspiracją dla pisarzy i poetów, poczynając od samego Dantego!

W 1287 roku młodziutki Dante, zanim jeszcze stał się wielkim poetą, przybył do Bolonii i do tego stopnia zachwycił się Garisendą, że poświęcił jej cały sonet! Dziś uważa się, że jest to pierwszy zapisany utwór Alighieri. Gdyby nie całe to zamieszanie z wieżą, pewnie długo jeszcze nie dotarłabym do takich informacji. To jest tak fascynujące, że kiedy wczoraj o tym czytałam, miałam aż gęsią skórkę z emocji! 

Dla znających włoski - pierwsza oryginalna wersja zapisana w dialekcie bolońskim, obok toskański przekład z XIV wieku: 

No me poriano zamai far emenda             Non mi poriano già mai fare ammenda
de lor gran fallo gl’ocli mei, set elli           del lor gran fallo gli occhi miei, sed elli
non s’acecaser, poi la Garisenda               non s’accecasser, poi la Garisenda
torre miraro cum li sguardi belli,               torre miraro co’ risguardi belli,
  e non conover quella, mal lor prenda        e non conobber quella (mal lor prenda)
ch’è la maçor dela qual se favelli:            ch’è la maggior de la qual si favelli:
per zo zascun de lor voi’ che m’intenda     però ciascun di lor voi’ che m’intenda
che zamai pace no i farò, sonelli              che già mai pace non farò con elli;
  poi tanto furo, che zo che sentire             poi tanto furo, che ciò che sentire
dovean a raxon senza veduta,                 doveano a ragion senza veduta,
non conover vedendo, unde dolenti          non conobber vedendo; onde dolenti
  sun li mei spirti per lo lor falire;               son li miei spirti per lo lor fallire,
e dico ben, se ‘l voler no me muta,          e dico ben, se ’l voler non mi muta,
ch’eo stesso gl’ocidrò quî scanosenti.       ch’eo stesso li uccidrò, que’ scanoscenti


Na tym jeszcze nie koniec! Dante postanowił uwiecznić bolońską wieżę również w swoim życiowym dziele La Divina Commedia, czym jednocześnie daje świadectwo, że Garisenda już wtedy się pochylała. W ostatnich wersach XXXI pieśni Piekła czytamy: 

Jaką się oczom Garisenda zdaje,[19]
Kiedy kto stanie pod jej nawisłością 
I kiedy chmury ciągną nad jej szczytem, 
A ona niby wstecz chmurom się wali, 
Takim się właśnie wydał mi Anteusz, 
Gdym, obłąkany, ujrzał jak się chylił.
Była to chwila, w której radbym szczerze

Abyśmy inną poszli byli drogą; 
Lecz on spokojnie złożył nas w otchłani,
Co Lucyfera z Judaszem pożera,[20]
I w jednej chwili, niebawiąc schylony, 
Podniósł się w górę, jako maszt okrętu!


Tekst zaczerpnięty z internetu. Niestety nie mam dostępu do ostatniego tłumaczenia pana Mikołajewskiego. 

To wszystko jest tak fascynujące! Mam nadzieję, że cuda techniki naszych czasów uratują wieżę. Teraz kiedy będę w Bolonii, popatrzę na nią zupełnie innym okiem. Czy to nie przedziwne, że możemy patrzeć na to samo na co patrzył Dante siedemset lat temu??? 

Torre Garisenda Bologna, Dante, Dom z Kamienia blog

Czwartek znów obudził się wiatrem podszyty. Trzęsą się szyby w oknach, gną lipy przed barem, a bura tafla Lamone upstrzona jest liśćmi. To podobno libeccio, który najbardziej rozrabia w północno zachodniej Toskanii. Miejmy nadzieję, że się w końcu uspokoi i podstarzałemu już październikowi pozwoli odejść w spokoju pod pogodnym niebem. 

ZAWALIĆ się to po włosku CROLLARE (wym. krollare)

Garisenda, Bologna, wieża u Dantego, Dom z Kamienia blog
Garisenda, Bologna, wieża u Dantego, Dom z Kamienia blog
Foto z internetu: koniec XIX wieku - Garisenda pierwsza od lewej

Bolonia

O drodze do zasłużonego prosecco - pudełka, przeprowadzka i łezka rozczulenia

sobota, października 07, 2023

Dom z Kamienia blog

Dotarliśmy do domu około 18.00. Po drodze wracając z Bolonii mieliśmy się zatrzymać w barze, ale a to nie taki bar, a to nie ma gdzie zaparkować, a to po niewłaściwej stronie drogi i tym sposobem dojechaliśmy do Biforco. Żadnego uroczystego aperitivo po bolońskich przygodach nie było. 

A przecież cały czas "odgrażałam się", że wypiję prosecco jak tylko będzie po umowie, jak wreszcie zrzucę z ramion największy w ostatnim czasie ciężar. 

W czwartek po podpisaniu umowy byłam jednak tak zmęczona, że prosecco zostało w lodówce nieruszone. Poza tym pomyślałam, że wyjątkowo zacną butelkę otwierać dla mnie samej to bez sensu. Postanowiłam poczekać na J., która przecież zaraz na włoskiej ziemi wyląduje i na pewno chętnie do mojego świętowania się przyłączy. 

Dlatego miałam cichą nadzieję na przystanek wczoraj w drodze, kiedy już Tomka klamoty zostały bezpiecznie dowiezione, ale - wyszło jak wyszło. 

Najważniejsze, że przeprowadzka się udała! Nawet jeśli w drodze powrotnej przyszło mi do głowy jeszcze milion rzeczy, które mogłam Tomkowi zapakować. Zafiksowałam się wcześniej, że do Rangera zmieszczą się dwa pudełka, a zmieściło się całkiem sporo i dopchnęlibyśmy jeszcze więcej. 
No nic... 
Na szczęście to tylko osiemdziesiąt kilometrów z groszem, więc nie ma problemu. Taki dystans to dobra sprawa. Na tyle daleko, że wygodniej się przeprowadzić, ale jednocześnie na tyle blisko, że można często się widywać.

Nim zabrałam się za kolację, jeszcze raz przemyślałam sprawę prosecco. 

- Idę na prosecco do baru - powiedziałam bez przekonania stojąc na środku kuchni. 
- Ok. 
- Albo nie...
- Dlaczego nie?
- Nie wiem.
- Jak ja mam na coś ochotę, to to robię - powiedział Tomek. - Gdybym miał chęć napić się gorącej czekolady, to bym poszedł. Dlaczego ty nie idziesz?
- Dobra, idę. 
Poszłam. 

Po 18.00 przed barem było jeszcze tak ciepło, jak w prawdziwie letnie wieczory. Zamówiłam prosecco i usiadłam sama przy stoliku. Kolejny raz poczułam jak bardzo jestem zmęczona. Nawet przeprowadzka była karkołomnym przedsięwzięciem. Gdybym to ja Tomka wiozła własnym autem, to żaden problem, ale proszenie o to Mario było wyzwaniem z wielu powodów. 

Mario przede wszystkim dostaje wysypki, na sam dźwięk słowa Bolonia, w ogóle na samą myśl o dużym mieście, a do tego on i Ranger - jeśli chodzi o formę - idą łeb w łeb. Odetchnęłam z ulgą, kiedy już zatrzymaliśmy się w Biforco, stres tego przedsięwzięcia dopełnił całości. Na dowód powinnam pokazać moje skórki wokół paznokci, które wyglądają jak po wybuchu bomby atomowej, ale to mogłoby obrzydzić poranną kawę.     
 
Dom z Kamienia blog

Siedziałam więc sobie w barze, sączyłam zasłużone prosecco bez pośpiechu, z namaszczeniem, a moje myśli zaczynały powoli nabierać lekkości. Dokładnie jak pierwsze lipowe liście spadające na barowe stoliki.

Dobrego dnia!

ps. A dla przypomnienia w tym wyjątkowym momencie - takie jedno zdjęcie (rym niezamierzony). To było jakby wczoraj... No dobrze, może nie wczoraj, ale na pewno nie dalej jak tydzień temu, czyż nie? 

Dom z Kamienia blog

ZASŁUŻONE to po włosku MERITATO